Jarosław Narymunt Rożyński

Zmierzch epoki Władimira Putina

7 lipca 2016r

Władimir Putin wrócił na Kreml w maju 2012 roku. Wydaje się, że kreśli tak szerokie i dalekie plany, jakby miał w Rosji rządzić najbliższe co najmniej 10 lub 15 lat. Tymczasem prezydent Federacji Rosyjskiej ma już 64 lata i może się okazać, że nie doczeka u władzy 2020 roku.

Rządy Putina to zdecydowane nasilenie autorytarnego sposobu sprawowania władzy. Jednocześnie jest to skrajnie spersonalizowany model polityki, gdzie wszyscy tak naprawdę odpowiadają tylko przed jednym ośrodkiem decyzyjnym - prezydentem. Źródłem zarówno popularności jak również władzy samej w sobie, jest przede wszystkim wewnętrzny i zewnętrzny terror. Wszyscy, którzy mieli aspiracje i możliwości by choćby w dalekiej przyszłości przejąć pałeczkę po Putinie - zostali zneutralizowani.

Mimo wszystko, Władimir Putin, ze swoim autorytarnym charakterem, bardzo dobrze komponuje się w scenę polityczną Federacji Rosyjskiej. Przede wszystkim dla tego, że jest człowiekiem racjonalnym, przewidywalnym i pragmatycznym. Dla zwykłych Rosjan jest przede wszystkim ostoją spokoju gwarantującą szarym ludziom porządek i umiarkowane poczucie bezpieczeństwa.

Okres jego panowania, nieubłaganie dobiega jednak końca.

W tej perspektywie musimy być świadomi, że Putin jest wyjątkiem w swoim środowisku. O ile w przypadku, gdyby jego miejsce zastąpił Miedwiediew, możemy mówić o kontynuacji polityki, o tyle w przypadku przejęcia władzy przez "rosyjskiego Trumpa" w postaci Żyrinowskiego czy innego radykała - mogłoby się skończyć dla Polski tragicznie.

To, czego aktualnie najbardziej obawia się wspólnota międzynarodowa, to konsekwencje utraty płynności finansowej Rosji, a w konsekwencji również utraty integralności i kontroli nad federacją. Model gospodarczy, jaki dawał Rosji poczucie stabilizacji, wyczerpał się. Nie stworzono przez ten czas żadnego innego, który mógłby by zastąpić politykę opartą na eksploatacji złóż naturalnych.

Obecny układ włądzy wyraźnie się sypie. Widać to zarówno po ilości i jakości ludzi odsuwanych i dopuszczanych do władzy, jak również brakiem nowych, perspektywicznych problemów rozwojowych. Rosja cofa się w rozwoju z nostalgią wracając do czasów Związku Sowieckiego.

A te czasy już nie wrócą, tak samo jak nie wrócą czasy Imperium Rosyjskiego. Federacji Rosyjskiej pozostają zatem jedynie wspomnienia i nieuchronny krach jaki przechodziły wszystkie upadające potęgi, od Rzymu zaczynając, a na Związku Radzieckim kończąc.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl