Jarosław Narymunt Rożyński

Wygrała demokracja

9 listopad 2016r

Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w USA. Zarówno przebieg kampanii, jak również wynik wyborów - pokazują wyraźnie jak bardzo media i politycy oderwani są od rzeczywistości. Zwycięstwo Donalda Trumpa jest twardym lądowaniem na ziemie i krzykiem sprzeciwu społeczeństwa wobec dotychczasowej polityki kompromisu.

Przyznam, że wynik jest dla mnie sporym zaskoczeniem, aczkolwiek obserwując w ostatnich dniach zachowanie mediów na całym świecie, mruczałem pod nosem, że to się dla nich źle skończy. Im bardziej bowiem pompowały one krytykę w Donalda Trumpa oraz słowa uwielbienia pod adresem Hillary Clinton - tym bardziej Donald Trump zyskiwał w oczach wyborców. Trzeba bowiem powiedzieć, że demokracja to przede wszystkim głos "przeciwko", a nie głos "za".

Przeciwko czemu głosowali Amerykanie ? Przeciwko poprawności politycznej, imigracji, integracji, socjalizmowi (Obama Care), multi-kulti, a przede wszystkim - przeciwko establishmentowi. Donald Trump jawi się w tych wszystkich okolicznościach jako przede wszystkim bunt, ale również jako swojego rodzaju "zbawiciel" losu Ameryki w trudnych czasach.

W lutym tego roku pisałem, że paradoks i tajemnica sukcesu Donalda Trumpa polega na tym, że jest on bezpośrednim odzwierciedleniem tego, co Amerykanie w większości sami myślą o sobie. Stany Zjednoczone chcą teraz "odegrać się" na całym świecie i pokazać, że to oni rządzą światem i nie zamierzają z tego powodu ani się ukrywać, ani tym bardziej ustępować.

Nie można powiedzieć, że Ameryka będzie teraz dbać o swoje interesy, tak jakby nie dbała o nie w przeszłości. Zmieni się natomiast sposób realizacji tych interesów. Dotychczasowe hamulce, którymi charakteryzuje się lewicowe społeczeństwo - już nie działają. Zmiana w Stanach Zjednoczonych jest odzwierciedleniem procesu, jaki odbywa się na całym świecie : nacjonalizm.

Jednocześnie wynik tych wyborów pokazuje, że społeczeństwo jest już naprawdę zdeterminowane i zdesperowane. Dotychczasowe zawieszenie w próżni i brak zdecydowanych działań skupiał w ludziach frustrację, która w końcu musiała zostać wyładowana.

Przed Donaldem Trumpem stoją największe wyzwania z jakimi od czasów II Wojny Światowej stał prezydent Stanów Zjednoczonych.

Skąd sukces nowego prezydenta ?

Na Donalda Trumpa głosowali głównie wyborcy słabo wykształceni, spoza wielkich miast oraz osoby starsze. Analitycy już w tej chwili komentują, że istnieje wyraźna różnica pomiędzy głosami z miast, a głosami ze wsi. Proces ten znamy doskonale w Polsce.

Wygrały głosy osób o słabszych zdolnościach oceny przyszłości, podatni na prymitywne hasła i zagrywki, odnoszący się do stereotypów. Wynik wyborów jest bezpośrednim odzwierciedleniem obrazu społeczeństwa. W przeszłości pisałem już o tym, że demokracja wcześniej czy później zamienia się w ochlokrację lub idiokrację. Niestety w przypadku mocarstwa atomowego, jest to proces wyjątkowo niebezpieczny dla całego świata.

Co wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych oznacza dla Polski ?

Podtrzymuję swoje zdanie, iż rząd Prawa i Sprawiedliwości upadnie w przyszłym roku. Niestety procesowi temu będzie towarzyszyć próba utrzymania władzy za wszelką cenę. Dzisiaj już chyba nikt nie ma wątpliwości, że partia nie zawacha się złamać konstytucji, zwłaszcza gdy ministrami są osoby, które miały już problemy z kodeksem karnym. Każda administracja amerykańska uczy się Rosji na nowo, a co za tym idzie - Rosja ma w tej chwili swoje "okienko możliwości", które potrwa prawdopodobnie około roku czasu. To wystarczający okres, aby podjąć działania na wszystkich swoich frontach i strefach wpływu. Prawo i Sprawiedliwośc ze swoim uwielbieniem dla USA - jest na celowniku Kremla w pierwszej kolejności.

Można również podkreślić, że w tej chwili wszystkie deklaracje USA, zarówno dotyczące tarczy rakietowej, szpicy, jak również stałej obecności - stoją pod znakiem zapytania. Wyjątkowo niepokojący jest natomiast fakt, że realne działania zostały już wcześniej odłożone na początek-środek 2017 roku. Z punktu widzenia rosyjskich strategów, otworzyła się okazja "teraz albo nigdy".

Stawia to Polskę w punkcie poszukiwania nowych sojuszy i nowych partnerów strategicznych. Z całą pewnością nie będzie to Rosja, ani tym bardziej Niemcy czy Unia Europejska.

W kontekście polityki bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej najlepiej zacytować samego Donalda Trumpa : "Mamy kraje otaczające Ukrainę, które nic nie robią, tylko wołają do nas: Chodźcie tu, chodźcie głupki, obrońcie nas."

Trzeba jednak pamiętać, że w tych wszystkich obawach - nie jesteśmy sami. W identycznej sytuacji znajdują się kraje naszego regionu, co powinno być wyraźnym bodźcem, w którym kierunku powinniśmy zmierzać.

Historia zatacza swoje koło podobnie jak 100 lat temu. Stawianie wszystkiego na jedną kartę - niczego nas nie nauczyło. W trakcie prezydentury Baraka Obamy usłyszeliśmy o "polskich obozach zagłady", nie zrealizowano tarczy, nie powstały stałe bazy, kolejne szczyty i spotkania nie wniosły nic do bezpieczeństwa lecz znacząco je osłabiły. Prezydentura Donalda Trumpa to przede wszystkim gospodarka, wyzwania stojące na Bliskim Wschodzie oraz Chińska Republika Ludowa. Tylko w przypadku, gdy Rosja wejdzie w drogę Stanom Zjednoczonym - Polska znowu pojawi się w obszarze zainteresowań USA.

Do czasu, gdy USA znów nie powrócą do rywalizacji z Rosją, a możemy się tego nie doczekać w trakcie tej prezydentury, znaleźliśmy się jak zawsze - zdani tylko sami na siebie.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl