Jarosław Narymunt Rożyński

Wojna partii z samorządami

9 maj 2017r

Ideą przemiany ustrojowej była przede wszystkim decentralizacja władzy i oddanie kompetencji zarządzającym, którzy lepiej znają regionalne problemy i specyfikę potrzeb. W miarę jak samorządy zaczynały wykazywać się znacznie większą sprawnością organizacyjną, rosła również ich niezależność. Niezależna od narodowo-socjalistycznej partii władza samorządowa jest solą w oku PIS, a państwowa propaganda dwoi się i troi by przedstawić je jako niezależne, zbuntowane i skorumpowane księstwa, w których należy zaprowadzić porządek.

Prawo i Sprawiedliwość jak każda organizacja faszystowska dąży do centralizacji władzy i skupienia jej w rękach swojego autorytetu. W przypadku niezależnych samorządów nie wystarczy argument "jesteś z nami lub przeciwko nam", jak to ma miejsce w przypadku represji stosowanych wobec parti opozycyjnych. Tutaj przede wszystkim szuka się "haków" w każdej postaci, od tych finansowych czy proceduralnych poprzez smaczki wzięte z życia osobistego, które mogą posłużyć do oczernienia lokalnych władz przed suwerenem. Jak na ironię, w Polsce ten mechanizm przynosi dokładnie odwrotny efekt, o czym doskonale powinni wiedzieć państwowi eksperci od propagandy. Polak przewrotny jest, a w genach zapisane ma, że partyjna "władza na górze" to zaborca, złodziej, bandyta i oszust.

Nie jest również tajemnicą fakt, że rząd w samorządach szuka pieniędzy na swoje dodatkowe programy socjalne, ale w pierwszej kolejności na wsparcie propagandy. Nie ustaje zatem nacisk na pompowanie kasy do centrali przy jednoczesnym rozkładaniu rąk, gdy samorządy upominają się o należne im środki na realizację działań ustawowych. Wymyśla się dodatkowo różne wzory na indywidualny wskaźnik zadłużenia, który z logiką ma naprawdę niewiele wspólnego.

Partia do walki z niezdyscyplinowanymi samorządami używa głównie CBA. Nic dziwnego zatem, że politycy partii opozycyjnych obiecują likwidację właśnie tej konkretnej służby. Pomimo, że została ona powołana w słusznym celu, jej wykorzystanie do walki politycznej od samego początku budziło obawy społeczeństwa. Nie powinniśmy za to jednak obwiniać samego CBA, gdyż nie jest przecież przypadkiem fakt, że najwięcej korupcji jest właśnie wśród polityków. Jedyny problem polega na tym, że CBA jest podporządkowane partii rządzącej, a powinno być instytucją niezależną. Ciekawie wtedy wyglądałyby miny większości naszych ministrów z ostatnich 25 lat.

Największą bolączką samorzadów od lat jest kwestia utrzymania i budowy dróg. Kolejni premierzy i ministrowie zapowiadają otwarcie nowych dróg, budowę nowych autostrad, przecinają wstęgi, otwierają mosty, a to wszystko na codzień stoi na głowie samorządów. Infrastruktura jest krytycznym punktem rozwoju każdego państwa. W Polsce natomiast jest to jednocześnie największa katastrofa od co najmniej kilku stuleci. Nie znam miasta w Polsce, o którym możnaby powiedzieć, że drogi są w dobrym stanie. O jakości polskich dróg najlepiej świadczy fakt, że Niemcy, Francuzi czy Hiszpanie wjeżdżający do Polski są informowani o tym, że w Polsce nie ma dróg, a znaki pokazują jedynie kierunki. Już w listach szlachty do Króla w XVI wieku (tzw. Chłopski list do Króla) możemy przeczytać, że to skandal i ujma narodu, że w Rzeczypospolitej takie drogi mamy. Jak widać od tego czasu do dnia dzisiejszego niewiele się zmieniło.

Trwająca wojna o władzę z samorządami nasili się szczególnie w okresie wyborów samorządowych. Temat eliminacji przeciwników wszelkimi dostępnymi środkami zostanie przykryty kwestią referendum w sprawie konstytucji. Za kulisami natomiast będziemy świadkami bezwzględnej eksterminacji wszystkich niezależnych kandydatów przy użyciu wszelkich środków jakimi dysponuje państwo : od konfiskaty rozszerzonej zaczynając przez areszt bez postawienia zarzutu na paralizatorach kończąc. Zmiana ordynacji wyborczej, a nawet łamanie konstytucji w zakresie ustalania nowych przepisów w tym zakresie, to zaledwie kropla wody w porównaniu z tym, co czeka samorządowców w przyszłym roku. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze pomysły, aby kandydaci mogli być zgłaszani tylko przez partie polityczne.

Centralizacja państwa jest naczelnym priorytetem partii rządzącej. Bez niej nie uda się zebrać wystarczających środków na realizację planu 30 letniego.

Jawny zamach na samorządność ma szanse udać się, jeżeli samorządy nie będą działać wspólnie. Jak na ironię polityka partii narodowo-socjalistycznej doprowadzi to do konsolidacji samorządów przeciw władzy centralnej ponad wszelkimi podziałami.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl