Jarosław Narymunt Rożyński

Walenie głową PIS w mur gospodarki

24 listopada 2016r

Szczerze mówiąc, nie rozumiem oebcnej polityki gospodarczej rządu. Dookoła nas państwa obniżają podatki i ścigają się w przyciąganiu przedsiębiorców, a w Polsce mam wrażenie jakbyśmy znaleźli się znów pod jakimiś zaborami. Przecież w interesie każdego rządu leży poparcie sektora przedsiębiorców, bogacenie się państwa i jego obywateli. Więc dlaczego ten rząd popełnia polityczne i gospodarcze harakiri ?

Trudno mi zrozumieć argumentację, że na czele resortów gospodarczych siedzi niekompetentny idiota lub że mentalność całej partii wywodzi się wprost z bolszewickiej komuny. To byłoby zbyt proste i oczywiste, szybko wymieniono by tego idiotę razem z całym resortem. Umiejętności menadżerskie oceniamy przecież nie inaczej jak przez miarę osiągniętych wyników finansowych w stosunku do tych zamierzonych.

Nawet przy takich skrajnych założeniach, będąc odpowiedzialnym za poszczególne ministerstwa, przychodzi w końcu taki moment, kiedy mówimy : to nie działa, trzeba zrobić inaczej. Mamy jednak nieodparte wrażenie, że w tym przypadku ten mechanizm wyraźnie zawodzi i pomimo wszelkich analiz gospodarczych i finansowych, Prawo i Sprawiedliwość idzie w zaparte kosztem poparcia politycznego, wizerunku w mediach, gospodarki, pogarszających się nastrojów społecznych oraz wpływów do budżetu. Podczas gdy Czesi i Słowacy ściągają do siebie masowo polskich przedsiębiorców (i nie tylko), podczas gdy rosną wpływy do budżetu w Rumunii z powodu obniżonego VAT, w Polsce tendencja działania jest w dokładnie odwrotnym kierunku. Te forsowanie przez rząd rzeki wpław przynosi dosłownie taki efekt jak podpowiada logika, czyli dokładnie w odwrotnym kierunku niż to się przedstawia w mediach.

Zapanowała swojego rodzaju histeria, a zmiany prawne doprowadziły do takiej atmosfery, że Polacy decydują się przepisywać całe majątki poza granice państwa w obawie przed represjami, urzędami i zwykłą grabieżą w świetle prawa. Minister Od Prezentacji stał się pośmiewiskiem, a jego nieuchronna dymisja nie zmieni faktu, że skutki gospodarcze w wielu sektorach będą nieodwracalne i będą podstawową przyczyną upadku całego rzadu. Pierwsze jaskółki pękania struktur już widzimy m.in. w wypowiedziach Gowina, Ziobro, czy samej Beaty Szydło, która drwi ze "swojego" ministra przy każdej wspólnej konferencji prasowej.

Zaciskanie pętli na szyi biznesu to polityczne samobójstwo. Na krótką metę ten sposób działa podobnie jak u przedsiębiorcy, który wyprzedaje za pół ceny swoje podstawowe narzędzia. Owszem, w okresie kiedy sprzedaje swój sprzęt, będzie miał więcej pieniędzy w kieszeni. Jednakże w kolejnym okresie nie będzie miał z czego zarabiać, a comiesięczne koszta wykończą go momentalnie.

My z jakiegoś powodu stosujemy podobną politykę gospodarczą. Wprowadzone w wakacje nowe rozwiązania w zakresie VAT na paliwa faktycznie zadziałały tak, jak oczekiwano – mamy więcej kasy w budżecie. Od stycznia do września tego roku wpływy budżetowe z VAT są o 7,7% większe niż rok temu. Natomiast wpływy z PIT wzrosły o 7,6%, a z akcyzy o 4,3%. W tym samym czasie spadł wzrost PKB, a polscy przedsiębiorcy masowo przenoszą swoje firmy do innych krajów. W efekcie od stycznia 2017 roku te wszystkie wpływy do budżetu zmniejszą się drastycznie, natomiast koszty znacząco wzrosną. I nie da się już wtedy cofnąć tego w bieżącym roku podatkowym.

Wstępne skutki tego działania już zaczynamy odczuwać. Pytanie jak dużo czasu minie, zanim zacznie dostrzegać to partia rządząca.

Jeszcze żaden rząd nie utrzymał władzy walcząc ze swoimi przedsiębiorcami, zmniejszając w perspektywie długodystansowej, skarb swojego państwa. Niezależnie od tego czy była to dyktatura, republika, monarchia, czy jakakolwiek inna forma organizacji.

Co jeszcze musi się stać, aby rząd zrozumiał, że idzie w niewłaściwym kierunku ?

Może się bowiem okazać, że na wiosnę, będzie już za późno by odwrócić skutki tego skoku na główkę do basenu bez wody. Pozostanie wtedy tylko zamknąć oczy i czekać na huk.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl