Jarosław Narymunt Rożyński

Turcja : Imperium Kontratakuje

1 października 2016r

Turcja jest bez wątpienia najpotężniejszym państwem NATO na tym kontynencie, a jednocześnie drugą armią NATO tuż po Stanach Zjednoczonych. Wydarzenia z ostatnich miesięcy pokazują, że państwo to jest już na tyle silnym graczem geopolitycznym, że może prowadzić politykę niezależną od swoich dotychczasowych sojuszników. Uniezależnienie się Turcji oraz twarde warunki stawiane zarówno Rosji, jak również Unii Europejskiej oraz Ameryce, stawiają pytanie o bezpieczeństwo całego sojuszu NATO - w tym również Polski.

Odbudowa imperium tureckiego trwała wiele lat. Można śmiało powiedzieć, że działa tutaj efekt kuli śnieżnej. Gdy popatrzymy na wskaźniki ekonomiczne z ostatnich 25 lat, to widzimy wyraźnie, że Turcja jest graczem pierwszoligowym.

Łączny wzrost gospodarczy PKB w latach 2000-2014 wygląda tak :
- Chiny 353%
- Indie 176%
- Rosja 136%
- Turcja 91%

Oczywiście należy brać pod uwagę fakt, że wzrost z 10mln na 11 mln to 10% natomiast ze 110mln na 115mln to 4,54% - procentowo mniej, natomiast kwotowo aż 5x więcej. Jednakże by trochę pogłaskać nasze ego, przedstawiam wyniki wzrostu gospodarczego PKB w latach 1980-2015 :
- Turcja 953%
- Polska 492%
- Hiszpania 442%
- Wielka Brytania 438%
- Francja 355%
- Niemcy 338%
- Włochy 261%

... a przecież Turcja nie jest w Unii Europejskiej, a nasz wzrost w większości zawdzięczamy współpracy z Europą Zachodnią. Podkreślam ponownie, że PKB Polski czy Turcji jest nadal mniejsze od Francji czy Niemiec, lecz wzrost jest imponujący. PKB Turcji jest prawie 3,5-krotnie mniejsze od Francji i niemal 5-krotnie mniejsze od Niemiec. Dla porównania PKB Polski jest 5-krotnie mniejsze od Francji i około 8-krotnie mniejsze od Republiki Federalnej Niemiec.

Warto znać swoje miejsce w szeregu.

Jednocześnie warto spojrzeć na strukturę dochodów w poszczególnych państwach o znaczeniu strategicznym na świecie. O Niemcach mówimy, że jest to jedna wielka fabryka, tak jak Rosja jest wielką stacją benzynową. I faktycznie stwierdzenia te nie wzięły się z niczego :
- Niemcy 46% PKB pochodzi z produkcji
- Rosja 30% PKB pochodzi z produkcji (wliczone przetwórstwo surowców energetycznych)
- Turcja 28% PKB
- Indie 23% PKB
- Chiny 23% PKB
- Japonia 16% PKB
- USA 14% PKB

Pokazuje to wyraźnie, że kraje z dołu listy po części są w sporej mierze klientem państw z góry listy. Gospodarka USA bez wątpienia zbudowana jest na usługach, natomiast w przypadku Japonii - w coraz większym stopniu dominuje robotyzacja i automatyzacja. Czwarta rewolucja industrialna spowoduje wzrost produkcji w USA właśnie poprzez robotyzację i informatyzację połączoną z wejściem na nowe rynki usług produkcyjnych (PCF16), co w konsekwencji odbije się odpływem kapitału od Europy Zachodniej i Azji. Już w tej chwili cło na niektóre produkty i surowce może przywrócić o zawrót głowy, gdyż w niektórych przypadkach liczone jest w setkach procent. Amerykanie poradzili sobie z importem do USA taniej chińskiej stali, która zalewała rynki i zagrażała rodzimej produkcji. Podwyższono stawkę celnej na sprowadzaną z Chin stal o 522%. Takich przykładów można by mnożyć.

W tej nowej rzeczywistości, gdzie następuje zwrot w kierunku robotyzacji i informatyzacji, nie zawsze odnajdują się państwa, które do tej pory swoją gospodarkę opierały głównie na tranzycie i wydobyciu ropy oraz produkcji przy wykorzystaniu taniej siły roboczej. W tej liście na czoło wysuwają się Chiny, oraz cała lista krajów Bliskiego Wschodu, na której również znajduje się Turcja. Jednakże potomkowie Ottomanów jak do tej pory dzięki swojemu strategicznemu położeniu oraz uczestnictwu w sojuszu NATO - nie byli zagrożenie "wiosną arabską". Gospodarka Turcji była stabilna i rosła, lecz do kontynuowania tego wzrostu Turcja musiała "wyjść na świat", albo w kierunku zachodnim (UE), albo w kierunku wschodnim (Azja - Chiny).

Drzwi do Europy pozostają dla Turcji zamknięte, dlatego siłą rzeczy Turcja zaczęła szukać nowych partnerów gospodarczych w Azji, a przede wszystkim w Chinach. Wskaźniki makroekonomiczne sprzyjają, pojawiła się też dobra koniunktura, a co najważniejsze - pojawił się poważny partner.

Przy tych wszystkich informacjach nie sposób nie zwrócić uwagi na fakt, że dług wewnętrzny Turcji to zaledwie 33% PKB. Dla porównania w Grecji jest to około 350% PKB, w Japonii 230% PKB, w USA około 105% PKB, natomiast w Rosji zaledwie 18% PKB.

Kolejny ważny wskaźnik to aktualny szacowany poziom wydatków na siły zbrojne :
- Arabia Saudyjska 10,5% PKB
- Izrael 5,2% PKB
- Rosja 4,5% PKB
- USA 3,5% PKB
- Indie 2,4% PKB
- Francja 2,2% PKB
- Turcja 2,2% PKB

Siły zbrojne Turcji naprawdę robią wrażenie. Ponad 640 tysięcy żołnierzy, budżet na poziomie 18,2 mln dolarów, ponad 700 czołgów typu Leopard, około 7500 transporterów opancerzonych, nowoczesne systemy radarowe, ponad 200 dronów, rozbudowana flota marynarki wojennej, ponad 250 myśliwców F16 i wiele, wiele innych czynników razem złożonych - robią naprawdę spore wrażenie. Do tego wszystkie należy dodać jeszcze fakt, że Turcja jest posiadaczem broni jądrowej. Rozumując racjonalnie, nawet gdyby USA zdecydowały się rzeczywiście wycofać swoją broń atomową, to Turcja i tak wcześniej zaopatrzyła się w taką broń od sąsiadującego z nią Pakistanu.

Pod względem ogólnej liczby czołgów, Turcja również znajduje się w pierwszej piątce :
- Rosja 20 800 szt.
- USA 8800 szt.
- Chiny 7430 szt.
- Turcja 4900 szt.
- Indie 4300 szt.
- Egipt 3900 szt.


Dla porównania przyda się kubeł zimnej wody dla miłośników Grupy Wyszehradzkiej. Oto jak wygląda kawaleria pancerna złożona z czołgów w poszczególnych krajach :
- Polska 1000 szt.
- Czechy 123 szt.
- Węgry 32 szt.
- Słowacja 22 szt.

Czy naprawdę jesteśmy gotowi złożyć na ołtarzu nasze relacje z głównymi partnerami UE dla "strategicznego sojuszu" ? Węgry chociaż są kochanymi braćmi, czują na plecach oddech Rosji. W Czechach rządzi pro-rosyjski Miloš Zeman oraz Czeska Partia Socjaldemokratyczna wraz z Komunistyczną Partią Czech i Moraw. Nie lepiej wygląda sytuacja w Słowacji, gdzie ostatnie wybory wygrała partia Socjalna Demokracja a wypowiedzi premiera Roberta Fico nie raz przyprawiły polskich polityków o ból głowy. Polską polityką manipulują gracze V ligi europejskiej.

A jak wygląda sytuacja w krajach bałtyckich ? Czy tamtejsza kawaleria pancerna może stawić czoło Rosji ? Jakimi siłami dysponują Kraje Bałtyckie - ile mają czołgów lub myśliwców czy bombowców ?
- Litwa 0 szt.
- Łotwa 0 szt.
- Estonia 0 szt.

Dla porównania :
- Białoruś 1665 szt.
- Ukraina 2809 szt.
- Niemcy 1000 szt. z czego aktywnych zaledwie około 408 szt. (!!!)

Tak niski wskaźnik w Niemczech po części wynika z tego, iż czołgi w dużej mierze zostały zastąpione przez wozy wsparcia bojowego, transportery opancerzone, bojowe wozy piechoty oraz przede wszystkim śmigłowce bojowe i samoloty. Nie mniej jednak, myśliwce i bombowce nie zastąpią czołgów, a powiedzenie, że najlepszą obroną przed czołgiem jest drugi czołg, jest nadal aktualne.

Jedynym realnym i znaczącym, możliwym sojusznikiem na tym kontynencie w ewentualnym starciu Polski z Rosją jest Rumunia i Turcja. Historia jednak lubi się powtarzać i powinniśmy zadać sobie pytanie jakie czynniki leżały u podstaw toczących się przez ostatnie 1000 lat ponad 20 dużych konfliktów pomiędzy Turcją a Rosją.

Turcja coraz odważniej i agresywniej zaczyna rozgrywać swoją strategię geopolityczną. Mylne jest jednak złudzenie mówiące o tym, że Turcja zrobiła zwrot w kierunku Rosji. Co prawda z pobudek czysto biznesowych, a konkretnie z powodu zapotrzebowania na energię, Turcja tymczasowo ociepliła stosunki dyplomatyczne z Rosją, ale nie zmienia to faktu, że fundamenty geopolityczne ustawiają te dwa państwa na kursie kolizyjnym. Z całą pewnością stosunki amerykańsko-tureckie nie będą już takie jak kiedyś, lecz nie oznacza to, że Turcja "zmieniła strony". Wiatr zmiany w polityce międzynarodowej wieje do Turcji z Chin, a nie z Rosji. Przelatuje przez Indie, które są geopolitycznym rywalem Pakistanu, wpływa łagodnie do Turcji i leci dalej w kierunku Bliskiego Wschodu.

Historia wzmacniania relacji pomiędzy Chinami a Turcją rozpoczęła swój błyskawiczny charakter w 2010 roku. Premier Wen Jiabao w trakcie wizyty w Turcji podkreślił jednoznacznie : Wspólnie zdecydowaliśmy, by doprowadzić do powstania strategicznego partnerstwa w naszych relacjach[…] Wen Jiabao był wtedy pierwszym chińskim premierem, który odwiedził Turcję od ośmiu lat. Od tamtego czasu linia dyplomatyczna Ankara-Pekin pracuje bez spoczynku.

Punktem wstrząsu w Waszyngtonie była informacja, iż Turcja zamierza zakupić chiński system obrony antyrakietowej w przetargu wartym 3,44 miliardy dolarów. Natychmiast zaoferowano Turcji "tymczasowe rozwiązanie" w postaci umieszczenia na terenie Turcji systemu Patriot, a amerykańskie lobby "ruszyło w teren". Był to ze strony Turcji ruch godny geopolitycznego szachisty, który jednym pociągnięciem doprowadził Chiny i USA do rywalizacji o względy Turcji. Moglibyśmy się tego rozgrywania partnerów nie raz od Turcji nauczyć.

Wracając jednak do czasów bliższych należy zauważyć, że w 2016 roku Turcja i Chiny utworzyły Radę Współpracy do rozwijania stosunków w dziedzinie polityki, gospodarki, handlu, bezpieczeństwa i turystyki, a turecki wicepremier ds. gospodarczych Mehmet Şimşek wziął udział w spotkaniu ministrów finansów i prezesów banków centralnych państw G-20 w Szanghaju.

Innymi słowy : współpraca bez rozgłosu, ale kwitnie.

Ważnym spoiwem tej rozwijającej się współpracy jest Pakistan oraz tzw. korytarz ekonomiczny.

Wizyta Xi Jinpinga w Pakistanie postawiła na nogi nie jeden departament wywiadu w Rosji. Zaistniały powiem w tych pustych łbach przypuszczenia, że Chiny nie do końca są szczere wobec Rosji. To nie jest przypadek, że kiedy Henry Kissinger wyruszał z tajną misją "otwierać Chiny", wystartował z Pakistanu. Sondaże opinii publicznej od lat potwierdzają, że tamtejsze elity i społeczeństwo są najbardziej pro-chińskie w całej Azji. Jeśli Chiny gdziekolwiek mają prawdziwego przyjaciela, to jest nim przede wszystkim Pakistan. Co ciekawe, aż 82% ludności Pakistanu jako swojego głównego sojusznika wskazuje Chiny, a na drugim miejscu Turcję (79%).

Jednocześnie ciekawie przedstawiają się wskaźniki negatywnego postrzegania Stanów Zjednoczonych :
- Syria 93%
- Egipt 85%
- Chiny 83%
- Turcja 73%
- Rosja 71%
- Niemcy 47% (!!!)

Pośrodku tej nieskonsumowanej Chińsko-Pakistańskiej miłości na przeszkodzie stoją : Indie.

Należy tutaj znów cofnąć się trochę w czasie do 1962 roku, gdy trwał konflikt Indii z Chinami. Wojna chińsko-indyjska wybuchła z powodu nie ustalonej do dnia dzisiejszego granicy oraz sporu granicznego o dwa niewielkie, ale istotne ze strategicznego punktu widzenia obszary : Aksai Chin i NEFA. Do dnia dzisiejszego konflikt jest zamrożony.

Ważne do przypomnienia : Chiny zaatakowały pierwsze i to Chiny wygrały wojnę w ciągu jednego miesiąca.

Rozpoczęcie działań miało miejsce 20 października 1962 roku a walki rozpoczęto na dwóch frontach, co zakończyło się przyłączeniem spornych regionów do Chin. Warto również zwrócić uwagę, na fakt, że konflikt "wisiał w powietrzu" od 1951 roku i zaczął się od... obecności na spornym terenie i zaprzestania płacenia podatku w naturze w postaci koców, wachlarzy i kóz. W 1993 i 1996 roku strony konfliktu podpisały traktat pokojowy, według którego granicą między państwami miała być tzw. linia aktualnej kontroli. Na mocy traktatu utworzono mieszaną komisję, której zadaniem było dokładne wyznaczenie przebiegu granicy, jednak nie osiągnięto wyraźnych rezultatów.

Barack Obama, który odwiedził Indie zaproponował rozwinięcie szerokiej współpracy militarno-gospodarczej. Spotkał się jednak z chłodnym przyjęciem oraz uświadomił sobie, że spóźnił się o kilkanaście lat. Indie postawiły na współpracę ze znacznie bliższym państwem - z Rosją, która wsparła nie tylko sektor energetyczny ale również zbrojeniowy.

Konflikt indyjsko-chiński odsłonił słabość militarną Indii i był bezpośrednim impulsem do rozwinięcia współpracy Pakistanu i Chin. W miarę upływu czasu, gdy wszystkie 3 państwa były już posiadaczami strategicznej broni nuklearnej - zawarto szereg traktatów obronnych. Indie zostały wzięte w kleszcze i nie mają w zasadzie szans w przypadku uderzenia z obu stron. Ich głównym elementem strategii obronnej jest odstraszanie nuklearne oraz ewentualne użycie taktycznej broni jądrowej.

Wróćmy jeszcze jednak trochę do teraźniejszości politycznej. W kwietniu 2015 roku chiński przywódca Xi Jinping w trakcie wizyty w Pakistanie zapowiedział inwestycje w wysokości około 46 mld dolarów. To największy pakiet rozwojowy w historii tego kraju. Konfrontując to jednak z rzeczywistością, dostrzegamy że jest to około 19% aktualnego PKB Pakistanu z przeznaczeniem przede wszystkim na energetykę i infrastrukturę, która ma udrożnić transport pomiędzy Chinami a Turcją. Absolutnym priorytetem jest tutaj dojście Chin do Morza Arabskiego leżącego pomiędzy Półwyspem Arabskim a Półwyspem Indyjskim.

Nie bez znaczenia jest tutaj również fakt, że rozkwit współpracy gospodarczej pomiędzy tymi partnerami wzmacniany jest przez wspólne poczucie zagrożenia ze strony Stanów Zjednoczonych. Całkiem realnie postrzega się USA jako wroga numer 1 i to nie tylko w sferze gospodarki.

Aż 89% obywateli Pakistanu jest gotowych oddać życie w interesie swojego kraju. Drugim krajem w tym rankingu jest Turcja z wynikiem 73%, natomiast trzecie miejsce zajmują Chiny 71%. Dla porównania w Rosji ten wskaźnik wynosi 59% a w Niemczech zaledwie 18% !!

Nie będzie zapewne zaskoczeniem przypomnienie faktu, że Turcja była zawsze przeciwna interwencji zbrojnej USA i Europy Zachodniej na Bliskim Wschodzie, w tym również wojnom w Iraku.

I pomyśleć, że jeszcze w 2008 roku w Pakistanie rządził pro-amerykański generał Pervez Musharaaf... Liberalny polityk, który walczył z Talibanem i starał się załagodzić stosunki z Indiami, w 2007 roku wprowadził stan wyjątkowy w Pakistanie, w 2008 roku zrezygnował z urzędu prezydenta, a 3 lata później w 2011 roku został skazany za terroryzm. Dwa lata później został uwięziony, a w 2014 roku ponownie oskarżony o zdradę stanu. Nie wykluczone, że jego życie zakończy się poprzez wykonanie kary śmierci.

W ciągu 8 lat doszło do wypchnięcia USA z Pakistanu a następnie wypchnięcia USA z Turcji. Nie ulega wątpliwości, że siła zmian idzie ze strony Chin w kierunku Bliskiego Wschodu.

Wisienką na torcie jest dostarczenie z Chin do Pakistanu 110 nowoczesnych myśliwców JF-17 Thunder. Chiny podkreślają przy tej okazji, że łączy je z Pakistanem "żelazny sojusz", co jest wyraźnym nawiązaniem do żelaznej kurtyny.

Czy to zbieg okoliczności, że 20 stycznia 2009 roku, w dniu zaprzysiężenia Baracka Obamy rozpoczęto w Afganistanie przy granicy z Pakistanem kolejną kampanię przeciwko Talibanowi oraz zawarły szereg umów o współpracy wojskowej z graniczącym Uzbekistanem ? Do Polski nie docierają na bieżąco informacje o toczącym się konflikcie na pograniczu Pakistanu, czy "rajdach" na pograniczu Indii i Pakistanu. Żyjemy w błogiej nieświadomości utrzymywani w ryzach na przemian propagandy amerykańskiej i rosyjskiej.

Czy może zatem dziwić zwrot USA do Iranu skoro znajduje się on pomiędzy Pakistanem a Turcją ? Stany Zjednoczone skutecznie rozegrały różnice religijne pomiędzy szyickim Iranem a sunnickim islamem. W przeciwnym wypadku utraciłyby niemal całkowicie strefy wpływów w najważniejszych punktach w regionie.

Istotnym elementem jest tutaj również toczący się konflikt w Jemenie, gdzie również obecni są sunnici, szyici i amerykanie.

Ameryka wyraźnie słabnie na Bliskim Wschodzie. O tym jak bardzo słabe są to wpływy w regionie świadczy również fakt, że niewiele brakowało, a nowy partner, czyli Iran, zostałby wciągnięty w wojnę z Arabią Saudyjską. W mojej osobistej ocenie jest to konflikt odłożony w czasie, a amerykanie o ironio, sami wyposażą Iran w broń jądrową.

Proszę zwrócić ponownie uwagę na odstępy czasowe w poszczególnych fazach wypierania USA przez Chiny. Niespełna 10 lat wystarczyło do "przejęcia" Pakistanu i oderwania Turcji od USA, chociaż realne, determinujące wynik działania rozegrały się w połowie tego okresu czasu. Amerykanie w tym czasie byli zajęci Irakiem i "wiosną arabską" w rezultacie zwracając przeciwko sobie cały świat sunnickiego islamu. Rosja natomiast wdepnęła w Ukrainę i nie zauważyła, że to nie z tej strony na horyzoncie rysuje się zagrożenie, a sama Ukraina to malutka żabka w porównaniu z chińskim smokiem.

Turcja rośnie w siłę w dużej mierze dzięki przyciąganiu świata islamskiego. Wiosna arabska doprowadziła do sytuacji, gdzie wiele krajów bliskiego wschodu zostało doszczętnie zniszczonych. W strefie subsaharyjskiej i w Azji znajduje się ponad 500mln ludzi. Są to osoby żyjące w skrajnej nędzy, w strefie działań wojennych, gdzie łamanie praw człowieka odbywa się na porządku dziennym. Wystarczy wspomnieć prawa kobiet, niewolnictwo, pracę dzieci, analfabetyzm, głód, epidemię, brak dostępu do wody pitnej. Ta cała kombinacja warunków oraz jednocześnie ogromny wzrost demograficzny są podstawowymi czynnikami rozwijającego się ekstremizmu religijnego.

Nikt dzisiaj nie wie, kto sprawuje rzeczywistą władzę w Libii, Egipcie czy innych krajach regionu. Dla przeciętnych mieszkańców często jedynym rozwiązaniem jest opuszczenie swojej ojczyzny. Masowe wędrówki ludu odbywają się zatem w pierwszej kolejności w kierunku wschodnim, a następnie na północ - do Turcji. Symulacje komputerowe wskazują, że licząca obecnie około 80 mln mieszkańców Turcja jeszcze przed 2020 rokiem może osiągnąć przyrost ludności do 120mln ludzi. Ten wskaźnik połączony z wysoką dzietnością i nieuchronną ekspansją Turcji doprowadzi do ponad 300 mln mieszkańców przed 2030 rokiem.

W tej chwili w Turcji żyje nie mniej niż 3 mln uchodźców z Syrii. Ta fala migrantów będzie nieustannie rosnąć. W zniszczonym wojnami Egipcie mieszka przecież ponad 82mln ludzi, w Libii 6mln, w Sudanie 31mln, Algieria 38mln mieszkańców.

Przy czym dochód roczny na mieszkańca kształtuje się następująco (należy pamiętać, że dochody nie rozkładają się proporcjonalnie na wszystkich mieszkańców) :
- Pakistan $1308 (około $109 miesięcznie !!)
- Sudan $2040
- Egipt %3226
- Algieria $5438
- Libia $11,046
- Turcja $20,437
- Arabia Saudyjska $53,624

Kierunek migracji ludzi w świecie islamskim kształtuje się zatem niezwykle jasno. Nie mam wątpliwości, że wraz z napływem ludzi do Turcji, jej polityka stanie się jeszcze bardziej radykalna. Szczególną rolę odegra tutaj Pakistan, w którym czynniki ekonomiczne zdeterminują już niedługo przejęcie władzy przez Taliban (TTP - Tehrik-i-Taliban Pakistan). Pakistański Taliban walczy od 2004 w Pakistanie przeprowadzając tam liczne ataki terrorystyczne, zamachy samobójcze, partyzanckie ataki na siły pakistańskie oraz rajdy na terytorium Afganistanu. Tehrik-i-Taliban szczególnie aktywny jest na pograniczu afgańsko-pakistańskim, gdzie siły pakistańskie przeprowadziły liczne operacje zbrojne, a amerykańskie lotnictwo prowadzi kampanię polegająca na bombardowaniu celów za pomocą dronów. Ponieważ pakistański Taliban ściśle współpracuje z ISIS, najprawdopodobniej dojdzie do konsolidacji sił południowo zachodnich oraz północno wschodnich. ISIS będzie wyniszczone przez koalicje zachodnią więc stanie się częścią talibanu, który będzie dysponował większymi zasobami ludzkimi oraz finansowymi. Sama zmiana będzie miała zabieg kosmetyczny, gdyż obie organizacje mają podobne cele i opierają się o te same fundamenty religijne. Taliban i Al-Kaida operuje jednak w znacznie trudniejszym regionie, do którego coraz trudniej docierają amerykanie (kluczowa w tym zakresie jest współpraca na linii USA-Rosja).

Pośrodku tego islamskiego zjednoczenia znajduje się Turcja.

Niezwykle istotnym elementem jest fakt, że zarówno Pakistan, Arabia Saudyjska jak i Turcja - to kraje sunnickie. O ile wątpię by doszło do jakiejś formy pokojowego zjednoczenia Arabii Saudyjskiej z Turcją, o tyle nie mam wątpliwości, że pogarszająca się sytuacja ekonomiczna Pakistanu oraz napływ ludzi dotkniętych wojnami do Turcji, doprowadzi do radykalizacji politycznej a w konsekwencji do powstania Wielkiego Talibanu.

Nawiązując natomiast do amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej na Pacyfiku, należy jednoznacznie stwierdzić, że są to plany nierealne, oderwane całkowicie od rzeczywistości. Amerykanie już w tej chwili uważają się za światowe imperium, lecz zapominają, że nie wszystkie elementy polityki można załatwić poprzez pieniądze i wojsko. Religia jest czynnikiem wyjątkowo odpornym na tego typu wpływy. USA zdają się zapominać, że pomimo ogłoszonego przez siebie sukcesu, Stany Zjednoczone przegrały lub pośrednio wznieciły niemal wszystkie wojny od 1945 roku.

1/ 1950-1953 wojna w Korei, w wyniku czego do dziś Korea jest podzielona, a Korea Północna nadal jest wrogiem USA
2/ 1958 kryzys libański, który później przerodził się w kolejne wojny w latach 1975-1990, a zniszczony kraj do dzisiaj pogrążony jest w działaniach wojennych
3/ 1961 nieudana inwazja w Zatoce Świń zakończona zwycięstwem kubańskich sił zbrojnych i umocnieniem władzy Fidela Castro
4/ 1964 rebelia w Demokratycznej Republice Kongo której konsekwencjami są konflikty sięgające czasów obecnych (dzisiaj Kongo to 228 państwo pod względem dochodów na 230 zestawionych państw)
5/ 1965-1966 wojna domowa na malutkiej Dominikanie, o ironio w 1965 roku władzę przejęła wojskowa junta (brzmi znajomo?)
6/ 1965-1975 przegrana wojna w Wietnamie
7/ 1965-1983 walka z partyzantką komunistyczną w Tajlandii zakończona amnestią dla partyzantów
8/ 1978 ponownie interwencja w Kongo, wtedy nazywanym Zair
9/ 1982-1984 ponownie wojna w Libanie
10/ 1983 inwazja na Grenadę i wyparcie Kuby - co ciekawe, przeciwne inwazji były m.in. Wielka Brytania, natomiast USA zawetowały rezolucję ONZ (to po co te rezolucje pokojowe, jak można je zawetować?)
11/ 1987-1988 wsparcie Iraku przeciwko Iranowi, bombardowanie Irańskich miast
12 /1989-1990 inwazja na Panamę

cytat z Wikipedii :

Oficjalnie Stany Zjednoczone uzasadniły inwazję w dniu 20 grudnia 1989 roku, kilka godzin po rozpoczęciu operacji. Prezydent Bush wymienił cztery powody inwazji:
- ochrona życia obywateli amerykańskich w Panamie. W swoim oświadczeniu, Prezydent Bush stwierdził, że stan wojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Panamą, zagraża życiu około 35 tys. obywateli amerykańskich. Dochodziło już do licznych starć pomiędzy siłami USA i Panamy.
- obrona demokracji i praw człowieka w Panamie.
- zwalczanie handlu narkotykami. Panama stała się centrum handlu narkotykami oraz pralnią brudnych pieniędzy, służąc jako punkt tranzytowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą.
- ochrona porozumienia Torrijos-Carter. Zagrożenie neutralności Kanału Panamskiego miały obligować Stany Zjednoczone do interwencji zbrojnej, w celu ochrony Kanału.

Panama stwierdziła że deklaracja wojny była odpowiedzią na surowe sankcje gospodarcze oraz prowokacyjne manewry wojskowe u swoich granic (operacje Purple Storm i Sand Flea). Manewry wojskowe w obrębie kanału zostały zakazane przez porozumienie Torrijos-Carter.

13/ 1990-1991 I wojna w Zatoce Perskiej, zakończona wycofaniem się Iraku z Kuwejtu i oddaniem części terytorium
14/ 1992-1995 wojna w Somalii, w której wojna domowa trwa do dzisiaj
15/ 1994-1995 interwencja na Haiti, która zakończyła się bez ofiar wojennych lecz wybuchem epidemii cholery
16/ 1994-1995 wojna w Bośni
17/ 1998-1999 wojna w Kosowie
18/ 2001-2014 wojna w Afganistanie... czy wygrana ?
19/ 2003-2011 łączny okres trwania wojen w Iraku... o którym teraz zazwyczaj mówimy po prostu ISIS
20/ 2011 Libia, obalenie Kadafiego - czy ktokolwiek wie, kto teraz rządzi w Libii ?

... i wiele wiele innych, jak Syria czy Ukraina. Na tej całej długiej liście nie potrafię wskazać jednego zwycięstwa, które nie budziłoby moich wątpliwości.

Jednocześnie rosnące wewnętrznie roszczenia socjalne społeczeństwa amerykańskiego sukcesywnie obciążają ich budżet wycofując ich wpływy w regionie Bliskiego Wschodu i Europy. Dlatego USA zdając sobie sprawę ze swojego realnego położenia (a nie tego co przedstawiają media) - zaczynają coraz bardziej angażować się we współpracę z Rosją. Próbują jednak prowadzić te negocjacje z pozycji wielkiego brata przychodzącego do junior partnera. Taką postawę Rosja odrzuca, a z boku bacznie przyglądają się Turcja i Chiny.

Trzeba powiem zdać sobie sprawę, że ewentualne wejście Rosji we współpracę z USA jest dla niej samej nieodwracalnym wyrokiem śmierci. Ustawienie się na pozycji kolizyjnej z takimi państwami jak Turcja, Pakistan i Chiny, miałoby katastrofalne skutki. Trzeba bowiem pamiętać, że Rosja nie ma żadnych sojuszników militarnych w regionie w wypadku takiego rozwoju zdarzeń. Dlatego Rosjanie głaszczą i wzdychają w kierunku chińskiego smoka, w dziecięcej nadziei, że nie zostaną przez tego smoka połknięci.

Jak zatem w tej całej konfiguracji przedstawia się Polska ?

Chiny mówią o nas : mocarstwo od 500 lat w defensywie. Pakistan uważa nas za "swoich", za lud indo-irański, który wywędrował z ich kraju tysiące lat temu (w Pakistanie do dzisiaj żyją plemiona nazywające się "Polacy"). Turcja była niejednokrotnie domem dla Polskich uchodźców, w tym takich wybitnych polskich postaci jak Adam Mickiewicz czy generał Józef Bem (Murad Paşa). Gdy zastanawiamy się, czy w przypadku rosyjskiej agresji amerykanie przyślą wsparcie i w jakim terminie, nieoczekiwanie do gry wchodzi Turcja i Chiny.

Amerykanie zadeklarowali, że potrzebują około 3 miesięcy na budowę koalicji od momentu uderzenia Rosji na Polskę. Technicznie potrzebują 2 tygodni aby przemieścić siły powietrzne oraz odpowiednią ilość sprzętu i piechoty w rejon potencjalnego konfliktu. Nie lada problemem są tutaj przede wszystkim Niemcy, które stanowczo sprzeciwiają się jakiejkolwiek formie wsparcia zbrojnego Polski (..by nie drażnić Rosji).

Turcja w tym momencie mówi : nie 3 miesiące i nie 2 tygodnie, ale możemy wam przesłać 2 mln ludzi w ciągu... 2 dni. Kluczowym elementem koordynacyjnym jest powstający w bólach szlak : Via Carpatia.

Za mało ? Pakistan proponuje zakup broni jądrowej oraz utworzenie "legionów islamskich" na wzór Legii Cudzoziemskiej. Ze świata islamu coraz częściej płyną słowa : podobno wy tam tworzycie obronę terytorialną a my mamy kilka milionów szachidów w nadmiarze.

Trzeba pamiętać, że w świecie islamskim Polska jest postrzegana w zupełnie inny sposób niż w Europie czy w Rosji. Nikt tam nie zna historii powstań, polskiego romantyzmu czy sarmackiej wolności.

Polska historia w świecie islamskim jest bardzo krótka i szokuje nas, lecz zmusza jednocześnie do refleksji.

Po pierwsze Polska od stuleci walczy z Europą Zachodnią i odparła wielokrotnie "krucjatę krzyżacką". Niemcy z krzyżem na piersi zwalczają nas od tysiąca lat, a mimo to - nie poddajemy się. To oczywiście wyraźne nawiązanie do bitwy pod Grunwaldem, rozbiorów i drugiej wojny światowej, ale nie tylko.

Po drugie - Polska została wykorzystana przez Europę i wzięła udział w wojnie przeciwko Turcji. Europa odpłaciła się Polsce rozbiorami i Polska zniknęła z mapy Europy, a Turcja - była jedynym krajem który nigdy tych rozbiorów nie uznał. Wiktoria Wiedeńska była wielkim sukcesem wojennym i wielką klęską polityczną. Pomimo miażdżącego zwycięstwa nad Turcją - Polska przez znaczącą część swojego istnienia żyła w zgodzie z Islamem. Tatarzy mieszkający w Polsce to nie jedyny przypadek. Świat Islamu w ostatnich latach bardzo wyraźnie dostrzegł pomocną rękę wyciągniętą z Polski do Czeczeni w trakcie wojen z Rosją.

Po trzecie - Polska ze wschodu od zawsze atakowana jest przez prawosławną Rosję. Polska jako wspólnota Kościoła Rzymskokatolickiego uwięziona jest pomiędzy luterańskimi Niemcami, a prawosławną Rosją. Jednak gdyby nie interwencja Chin w 1956 roku - Polski nie byłoby dzisiaj na mapie Europy. Gdy Gieorgij Żukow chwalił się, że potrzebuje jedynie trzech dni, aby "rozpieprzyć Polskę w pył" - zimny prysznic przyszedł ze wschodu, gdy zadzwonił telefon nie z Waszyngtonu lecz z Pekina. Żukow w 1956 był inicjatorem i organizatorom stłumienia rewolucji węgierskiej, skierowanej przeciwko dominacji ZSRR i ustrojowi komunistycznemu, gdzie telefonu z Chin po prostu zabrakło. Warto zapamiętać, że rządzący ówcześnie Mao Zedong nie był przecież jakimś szczególnym zwolennikiem Polski.

Zadecydowała geopolityka i czysty rachunek, pozbawiona emocji analiza.

Dzisiaj natomiast pomimo wszelkich serdeczności ze strony Rosji, Chiny odmawiają uznania aneksji Krymu. Ponadto Chińska Armia Ludowo Wyzwoleńcza od lat stacjonuje na Białorusi, a inwestycje na Ukrainie pozbawiają złudzeń, co do intencji kraju środka.

Powoli, metodą płynącej wody, wiatr zmian zaczyna być coraz bardziej widoczny w Polsce.

Najpierw prezydent Andrzej Duda spotkał się z przewodniczącym Xi Jin Pingiem w Pekinie, a następnie Chiny odwdzięczyły się re-wizytą. Po roboczych spotkaniach delegacja chińska odnotowała : Polska znajduje się pod kontrolą USA. Czy to problem dla geopolityki chińskiej lub islamskiej ? Absolutnie nie. Przyzwany wcześniej Pakistan czy Turcja - również były "kolebkami USA", a dziś już widać, że czasy te należą do przeszłości. Nasi potencjalni sojusznicy zdecydowali się jednak zastosować w naszym przypadku inne rozwiązanie: poczekajmy, maski opadną tuż po wyborach w USA, a wtedy Polacy sami dokonają rewizji swojej polityki.

Trzeba bowiem zaznaczyć, że nigdy jeszcze perspektywa relacjji USA-Polska nie układała się tak negatywnie jak dzisiaj. Dziesiątki nie zrealizowanych obietnic, od tarczy poprzez szpicę, nie wspominając o nieustannie opóźniającej się obecności wojskowej. Dziś już nie tylko wiemy, że stałej obecności nigdy nie będzie - stopniowo godzimy się również z faktem, że ta rotacyjna również nigdy tutaj nie zawita. Donald Trump grozi nam porozumieniem z Władimirem Putinem ponad naszymi głowami. Hillary Clinton natomiast nie omieszka potępić Polski za "nie przestrzeganie standardów demokratycznych". W obu przypadkach Europa Środkowo-Wschodnia zostaje złożona Rosji na ołtarzu ze względu na "konieczność" odparcia rosnącego znaczenia światowego Chin.

Polska nadal zamknięta jest w dwubiegunowym pojmowaniu świata na zasadzie - jeżeli nie z USA to z Rosją - jeżeli przeciwko Rosji to tylko z USA. Tym samym, tak jak wspominałem wcześniej, impuls do drastycznych zmian może przyjść nie z naszej strony, lecz właśnie ze wschodu. Czas gra na niekorzyść bankrutującej Rosji, oraz na niekorzyść Stanów Zjednoczonych.

Uważam za całkiem realną perspektywę rozpoczęcia wojny na Pacyfiku jeszcze w tym roku. Zapewne najpóźniej w pierwszym kwartale przyszłego roku zrewidowane zostaną stosunki USA ze wszystkimi partnerami. Matematyka, wskaźniki geopolityczne jak również powtarzające się cykle historyczne znów zaczynają determinować naszą przyszłość na początku kolejnego stulecia.

Zatem poczekajmy. Obyśmy tym razem znaleźli się w obozie zwycięzców.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

[źródła]

Turcja i Chiny strategicznymi partnerami
Turcja potwierdza zamiar kupna chińskiego systemu antyrakietowego
Chińskie rakiety dla Turcji coraz bliżej
Turcja i Chiny utworzyły Radę Współpracy
Rafał Ciołek dla Frondy: Polska, Turcja i Chiny - ten sojusz zatrzyma Rosję
Turcja jednak zintegruje chińskie antyrakiety z systemem NATO?
Turcja wybrała chińskie rakiety ziemia - powietrze
Chińskie rakiety w Turcji niepokoją NATO. Czy słusznie?
Chiny-​Pakistan: Kwitnące Braterstwo
Wojna chińsko-indyjska
Chiny zasypią Pakistan lawiną pieniędzy i projektów
Pakistan i Chiny uzgodniły utworzenie "korytarza gospodarczego"
Ogromne inwestycje w Pakistanie - Chiny zacieśniają relacje ze strategicznym sojusznikiem w Azji Południowej
110 myśliwców dla Pakistanu? "Prezent" od chińskich przyjaciół
Chiny ruszają na podbój Pakistanu. Zainwestują 46 mld dolarów
Chiny wspierają militarnie Pakistan
Marszałek ZSRR Gieorgij Żukow – fakty i mity
Chiny uratowały Polskę przed inwazją ZSRR!
Chiny przyczyniły się do powstrzymania radzieckiej interwencji w Polsce w 1956 r.
W 1956 roku Chiny uratowały Polskę
Czy Mao uratował Polskę?
Pół wieku po Październiku '56: Polskę uratował przed Sowietami Mao Tse-tung
Chińscy żołnierze przy polskiej granicy. Ćwiczą z Białorusinami
Chińskie wojska wkroczą na Białoruś
Wschód: Putin przekłada koniec świata, Chińskie wojska wkroczą na Białoruś
Chińska armia będzie walczyć na Białorusi?
Chiny uzbrajają armię Białorusi
Białoruś ma swojego satelitę komunikacyjnego z Chin
Wojskowa współpraca Białorusi i Chin
Chińskie wojsko nad granicą z Polską. Żołnierze Armii Ludowo-Wyzwoleńczej ChRL zjawili się w Brześciu
Chińskie miasto w centrum Białorusi – park przemysłowy „Wielki Kamień”
Chińskie wojska przy granicy z Polską? Łukaszenka podpisał dekret
Polish president says Xi Jinping understands central European dynamic