Jarosław Narymunt Rożyński

To nie zmiana, to zdrada

5 maj 2017r

Od około 12 miesięcy w areszcie przebywa Dr Mateusz Piskorski, będący liderem pro-rosyjskiej organizacji Zmiana. Od czasu do czasu w mediach pojawia się kwestia jego tymczasowego zatrzymania oraz o ironio powoływania się na swobody obywatelskie i wolność człowieka. Tymczasem polski wymiar sprawiedliwości wysyła jasny sygnał : nie ma w Polsce miejsca na pro-rosyjskie środowiska.

Polska nie jest wyjątkiem spośród innych państw, które aktywnie walczą z wrogimi ośrodkami wpływów politycznych. W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy nawet w Izraelu nikogo nie dziwi, że podejmuje się zdecydowane działania wobec organizacji politycznych, których działania wyraźnie inspirowane są obcymi wpływami politycznymi. W przypadku Zmiany tych sygnałów było aż nadto by podjąć działania zmierzające do ograniczenia funkcjonowania tego typu działalności. Zdecydowano się jednak podjąć środki najłagodniejsze, czyli "obcięcie głowy", bez której organizacja nie jest w stanie funkcjonować.

Porównywanie Mateusza Piskorskiego do działaczy politycznych Solidarności w okresie działania PRL jest nie tylko nieudolne, ale również groteskowe. Nikt z tych działaczy nie jeździł do Rosji i nie próbował legitymizować swoją obecnością agresji na inne, suwerenne państwo.

Nie twierdzę, że Mateusz Piskorski jest winny zarzucanych mu czynów. Nie znam materiału dowodowego, by wypowiadać się w tej sprawie. Od oceny winy są w Polsce niezawisłe sądy.

Nie mam również wątpliwości, że niektóre z jego analiz są zgodne z rzeczywistością. Radykalnie różnimy się jednak w ocenie tego, jakie kroki w obecnej sytuacji geopolitycznej powinna podejmować Polska.

Rosjanie nie są naszymi "braćmi Słowianami", ani Słowianami w ogóle. To przede wszystkim obca, kaleka intelektualnie i wroga nam cywilizacja zbudowana na podbojach i wyzysku sąsiadujących narodów. To również cywilizacja głęboko zakompleksiona i zagubiona w swojej tożsamości, która obecnie znacznie bliższa jest dzikim plemionom Azji i Kaukazu, niż wartościom na których wyrosła cywilizacja europejska.

Wszelkie pro-rosyjskie organizacje polityczne należy traktować w Polsce w sposób podobny, w jaki Izrael traktuje na swoim terytorium organizacje ekstremistyczne typu Hamas czy ISIS. Nie ma bowiem w rosyjskiej doktrynie politycznej czy strategicznej takiego pojęcia jak sojusz z Polską czy stosunki polsko-rosyjskie. Znajdziemy zamiast tego mnóstwo pseudo-retoryki uzasadniającej odbudowę ZSRR lub Imperium Rosyjskiego kosztem narodów znajdujących się między Niemcami a Rosją. Nie powinniśmy mieć zatem złudzeń, co do intencji Rosji i reagować adekwatnie do zagrożenia, wysyłając przy tym jasny sygnał, że w Polsce racja stanu jest najwyższą wartością.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem rządzącej aktualnie partii PIS. W szczególności mój sprzeciw budzi polityka gospodarcza, a w szczególności polityka socjalna rządu. Nie mam jednak absolutnie żadnych wątpliwości, że Zmiana miała być nie czym innym, jak przykrywką do działalności obcych, wrogich sił wpływów politycznych.

Potrafię jednak wyraźnie rozróżnić, gdzie jest ta cienka granica, za którą kończy się spór polityczny, a gdzie zaczyna się racja stanu. Jestem przekonany, że nie jestem jedynym przeciwnikiem POPIS, który potrafi rozróżnić gdzie kończy się polityczna Zmiana, a gdzie zaczyna się zaczyna się zdrada.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl