Jarosław Narymunt Rożyński

Skok na kasę : Mieszkanie Plus

28 września 2016r

Wzrost poparcia społecznego spowodowany socjalnym programem 500+ zachęcił koalicję rządzącą do pójścia za ciosem i nowych propozycji rodem z PRL. Narodowy Program Mieszkaniowy to przecież nic innego jak powrót do książeczek mieszkaniowych, nacjonalizacji rynku nieruchomości oraz powrotu całej patologii korupcji w postaci komisji ustalających komu przysługuje mieszkanie - a komu nie. Jest to przede wszystkim jednak wyprowadzenie pieniędzy z budżetu na niespotykaną w Polsce po 1989r skalę.

Realia rodem z filmu Barei - Alternatywy 4 wracają z hukiem. Niestety nie jest to powód do śmiechu lecz do łez.

Narodowy Program Mieszkaniowy, bo tak nazwano nowe priorytetowe przedsięwzięcie rządu, nie jednego ekonomistę po prostu ścina z nóg. Pod pretekstem wsparcia polskich rodzin w kraju o niżu demograficznym, rysuje się utopijną wizję dobrobytu mieszkaniowego i łatwego dostępu do mieszkań socjalnych dla każdego. Gdy jednak zanalizujemy twarde czynniki i sprowadzimy wszystko do liczb, a następnie do arkusza kalkulacyjnego - sprawy zaczynają wyglądać zupełnie inaczej.

Zanim bowiem developerzy wybudują jakiekolwiek mieszkania - powołana zostanie Krajowa Rada Mieszkaniowa. Rząd tym razem rezygnuje ze swojego słowa-klucza "narodowa", aby ta nowa instytucja nie kojarzyła się nadto z "Państwową Radą Mieszkaniową" od czego już o krok od skojarzeń z PRL. Nie wiadomo na jakich zasadach mają być powoływani członkowie nowego organu oceniająco-doradczego, ani nie wiadomo w jaki sposób będą rozliczani z wykonywania swoich obowiązków. Faktem jest natomiast, że naturalne prawo podaży i popytu zostaje zaburzone, przez kolejną "Radę Narodową". Rząd podnosi, że w skład rady wejdą eksperci specjalizujący się w tematyce mieszkaniowej, w tym również osoby wyznaczone przez instytucje pozarządowe (w domyśle : prywatne kasy oszczędnościowe). Podstawowym zadaniem nowego organu ma być ocena rocznej informacji o stanie realizacji działań w ramach programu, jak również przedstawianie analiz i opinii związanych z polityką mieszkaniową państwa. Innymi słowy będzie do zapewne grupa prominentnych działaczy partii lub jej sponsorów, którzy przepychać będą do rządu nowe projektu ustaw dotyczących rynku budownictwa bocznymi drzwiami.

Kolejnym elementem propagandy socjalistycznej jest uprzywilejowanie rodzin wielodzietnych. Podobnie jak w programie 500+ celem podstawowym jest zdobycie poparcia społecznego najniższych warstw społecznych, jednak uprzywilejowanie - najlepiej zarabiających. W programie 500+ największymi beneficjentami są jednak przecież rodziny zamożne, które do tej pory radziły sobie z utrzymaniem dużej liczby dzieci. Ludzie młodzi w pogoni za pracą w korporacji - nie mogą sobie pozwolić na zakładanie 3-4 lub nawet 8 osobowej rodziny. Podobnie w programie 500+ największe "kąski" w postaci mieszkań z dużym metrażem w atrakcyjnych lokalizacjach - przypadną najbardziej zasłużonym działaczom partyjnym.

Jeszcze straszniej wygląda sprawa finansowania całego przedsięwzięcia, bo to jest klucz do całej zagadki. Rząd zakłada bowiem, że działania programu finansowane będą ze środków pozyskiwanych przez Narodowy Fundusz Mieszkaniowy (kolejny "państwowy"...). W źródłach finansowania wpisane są takie elementy jak pieniądze budżetowe (skąd? podwyższenie podatków?), Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (jak? podatki?), oraz uwaga : ZE ŚRODKÓW PRYWATNYCH. Ten ostatni element oznacza przede wszystkim utworzenie nowej linii produktów w kasach oszczędnościowych pod kątem wieloletniego wpłacania pod pretekstem rozmytej wizji otrzymania mieszkania w przyszłości.

Propagandowym celem tego programu jest zwiększenie możliwości zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Zasadne jest pytanie - czyli kogo ? Czy ta definicja nie konfliktuje z definicją rodziny wielodzietnej ?

Celem programu jest zwiększenie dostępu do mieszkań dla osób o dochodach zbyt niskich, aby mogły one pozwolić sobie na wynajęcie lub nabycie mieszkania po cenach komercyjnych. Po co zatem ludzie mają bogacić się, rozwijać swój portfel dochodów, skoro osoba nieudolna, wykluczona społecznie (cokolwiek to znaczy) - otrzyma mieszkanie od państwa ? Przynajmniej taki miraż tworzy przed obywatelami nowa władza.

Gdy rząd zabiera się za takie projekty jak "zwiększenie podaży mieszkań", "obniżenie kosztów budowy", "poprawa jakości mieszkań", "zachęcanie do systematycznego oszczędzania na mieszkanie" - to jesteśmy już tylko jeden krok przed ZAGŁADĄ. Bezpośrednia ingerencja w wolny rynek, nadmierne opodatkowanie celem zaspokojenia roszczeń socjalnych , uprzywilejowanie grup społecznych lub biznesowych - to są metody komunistyczne, które kończą się zagładą finansów państwa, a w konsekwencji przewrotem państwowym lub wojną, nie zawsze domową.

W zadaniach priorytetowych wpisano również takie deklaracje jak "zmniejszenie liczby osób oczekujących na najem mieszkania gminnego" do 2030 roku. Czy nie budzi państwa niepokoju zasięg planów rządu ? Czy PIS zakłada, że będzie rządził przez co najmniej najbliższe 14 lat ?

Od kiedy ? Od teraz ! Program startuje od IV kwartału 2016 roku.

Kolejnym ważnym elementem programu jest Narodowy Operator Mieszkaniowy. Tak, to nie żart ! Naprawdę tak nazwano kolejny powołany organ, którego zadaniem ma być wsparcie budownictwa poprzez fundusze inwestycyjne udzielające dofinansowania inwestycji mieszkaniowych gminom. Perełką jest tutaj możliwość wsparcia budownictwa społecznych mieszkań czynszowych (co?!) budowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe, oraz również uwaga : towarzystwa budownictwa społecznego (!!!). Innymi słowy kasa będzie szerokim strumieniem płynąć do kas oszczędnościowych i różnych powołanych spółek-córek w postaci towarzystw, fundacji, stowarzyszeń i podobnych.

Po prostu partia w każdym regionie będzie budować swoje struktury w oparciu o kontrolę rynku ziemi i mieszkań. Dokładnie podobny model stosowała PZPR budując swoje lokalne struktury władzy na styku developerki i finansów.

Idąc dalej - dowiadujemy się, że spółki gminne oraz spółdzielnie mieszkaniowe i towarzystwa budownictwa społecznego (czytaj: partia), będą mogły ubiegać się o preferencyjne kredyty w Banku Gospodarstwa Krajowego, z dopłatą budżetową, na budowę społecznych mieszkań czynszowych lub spółdzielczych lokatorskich. Zgodnie z zasadą : finansujemy wiernych, windykujemy niewiernych.

Powoli dobiegamy do końca, czyli wisienki na torcie. Punktem kulminacyjnym programu jest Indywidualne Konto Mieszkaniowe (IKM). Jest to powrót znanego z PRL rozwiązania z książeczkami mieszkaniowymi, na które niektórzy wpłacali całe swoje życie - a mieszkania nie doczekali.

Celowo pada tutaj nazwa IKM ponieważ najważniejszą informacją jest tutaj fakt, że IKM to nie jest konto bankowe. Indywidualne Konto Mieszkaniowe to przede wszystkim konto w lokalnych kasach oszczędnościowych. Nie każdy bank na tych samych zasadach będzie miał możliwość prowadzenia takiego rachunku, natomiast zaprzyjaźnione kasy oszczędnościowe będą miały warunki uprzywilejowane. I to jest gwóźdź całego programu.

Cóż za ponurym żartem jest informacja, że oszczędzanie będzie nagradzane przez premię wypłacaną z budżetu państwa. Gdy będziesz państwu oddawał swoje dochody, ono w nagrodę odda Ci niewielki promil tego, co przymusowo Ci odebrano.

Mimochodem dodano, że wysokość premii będzie uzależniona m.in. od wielkości rodziny. Pozostałe czynniki uznaniowe to oczywiście również udział w życiu partii.

Cała koncepcja pokazuje z jak wielkim rozmachem wracamy do PRL. Partia której wyborcy to przede wszystkim mało wykształceni ludzie starsi, tworzy iluzję dobrobytu dla ludzi młodych.

W mojej ocenie pomimo iż ekonomiści nie pozostawią suchej nitki na tym programie - propaganda państwowa w mediach doprowadzi do przepchnięcia tej inicjatywy, a w konsekwencji cofnie nas w rozwoju do lat '70.

Prawda jest bowiem taka, że ludzie młodzi stanowią mniejszość w tym narodzie, a tego typu inicjatywy dobijają finanse państwa, a w konsekwencji skazują młode pokolenie na dalszą emigrację. Jeżeli rząd liczy na to, że rozdając mieszkania osobom nieudolnym, nie potrafiącym zapracować na utrzymanie własnej rodziny - zatrzyma emigrację oraz poprawi demografię - to musi również w konsekwencji zakładać zapewnienie tym ludziom pracy, gdyż bez tego cały system od razu się zawali. W momencie, gdy rząd zacznie również tworzyć państwowe zakłady pracy (narodowe!)- jesteśmy już obiema nogami w czystym narodowo-socjalistyczm komuniźmie.

Istnieje zatem ostatni moment, aby podjąć decyzję, co z tym faktem zrobić. Czy mamy pozwolić się ubezwłasnowolnić i stać biernie gdy obok powstaje nowy PRL, który zniewoli nasze życie na najbliższe 50 lat ? Czy też może przekroczyć czerwoną linię łamiąc narzucone zasady, przyjmując do wiadomości fakt, że demokracja wcześniej czy później prowadzi do kryzysu, kryzys do nacjonalizmu, nacjonalizm do socjalizmu, a socjalizm do ludobójstwa.

Po ogłoszeniu, że Minister Obrony będzie bezpośrednim dowódcą Obrony Terytorialnej oraz przyglądając się działaniom jedynie słusznej partii - obywatele już dawno powinni zdać sobie sprawę, że ustrój do którego byli przyzwyczajeni odpłynął już dawno w przeszłość. W nowej rzeczywistości stopniowo zmieniają się realia funkcjonowania państwa jednakże kierunek tych zmian nie budzi najmniejszych wątpliwości. Skala zadłużenia państwa nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenia, gdyż dowolną ilość pieniędzy można wydrukować, a spłacanie tych długów jest problemem pokolenia dzisiejszych gimnazjalistów.

Kierunek działania mówi jasno, że rząd obawia się buntu nie tylko w narodzie, ale również w wojsku, a przede wszystkim w służbach. Ten bunt będzie tłumiony prywatnym wojskiem.

Docelowy model państwa to narodowo-socjalistyczna dyktatura z jedną słuszną partią, gdzie wybory narodowe są jedynie formalnością.

I ten model socjalizm+, już funkcjonuje.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl