Jarosław Narymunt Rożyński

Rakietowa obrona wybrzeża

10 lipca 2016r

Rosjanie rozlokowali w Królewcu morskie systemy rakietowe Bastion. Na ich wyposażeniu znajdują się naddźwiękowe pociski przeciwokrętowe Oniks. Jaka jest polska odpowiedź w tym zakresie ?

Sytuacja nie jest najgorsza, ale nie jest też dobra. W Siemirowicach pod Lęborkiem znajduje się Morska Jednostka Rakietowa. Została ona uzbrojona we współpracy z norweskim Kongsbergiem.

Dwa lata temu jednostka została rozszerzona do dwóch nadbrzeżnych dywizjonów i wzmocniona dostawami pocisków NSM, stacji radiolokacyjnych oraz wyrzutni. Media rozpisywały się wtedy podkreślając, że Polska ma teraz kły którymi może odgryzać się w przypadku ataku ze strony Rosji.

Wielu polityków juz wtedy kwestionowało sens rozbudowy floty marynarki wojennej, skoro podstawowym elementem obrony i ataku w regionie Bałtyku pozostają rakiety. Już w tej chwili w zasięgu naszych pocisków znajdują się instalacje wojskowe w Królewcu. Dalszy rozwój technologii powoduje, że siłą rzeczy rakiety stają się tańszym i bardziej masowym rozwiązaniem. Niektóre koncepcje rozwoju zakładają, że na tak małym akwenie morskim, jakim jest Morze Bałtyckie, powinniśmy rozbudować flotę przede wszystkim w nowoczesne kutry rakietowe. Bardzo dobrze w taką koncepcję wpisują się jednostki LCS (Littoral Combat Ship) w ramach amerykańskiego programu okrętów szkieletowych.

W mojej ocenie używanie NSM przeciwko instalacjom naziemny to krok w niewłaściwym kierunku. Głównie ze względu na to, że istnieją o wiele tańsze, sprawdzone rozwiązania, takie jak pociski Tomahawk. Powinniśmy przede wszystkim zmodernizować system Homar tak, aby zasięg pocisków wynosił nie 300km, a 1500-3000km. Umożliwiłoby to uderzenie w cele znajdujące się już na terenie Rosji. Jeszcze lepiej, gdyby Polska wraz z Ukrainą zbudowała swojego rodzaju tarczę od Gdańska po Odessę tworząc łuk otaczający potencjalne zagrożenie.

Bardzo ciekawa jest oferta Chin w tym zakresie, która przedstawiana wcześniej była m.in. Turcji. Polska wraz z Turcją miałaby szanse na wynegocjowanie bardziej korzystnych warunków zakupu. Mamy również bardzo dobre relacje z Pakistanem w tym zakresie, który również postrzegany jest przychylnym okiem przez Chińską Republikę Ludową.

Na początku zakupiliśmy 50 pocisków NSM, a następnie dodatkowe 24. Jedna rakieta tego typu to koszt nawet 10 mln złotych. Norweski NSM jest obecnie najnowszym morskim pociskiem typu stealth. Warto zwrócić uwagę na fakt, że zamówili m.in. amerykanie dla swoich fregat i okrętów patrolowych. Rónież Lockheed Martin wybrał te pociski dla swojego najnowszego myśliwca F-35.

Rozbudowa zarówno obrony jak i potencjału uderzeniowego o technologie rakietowe pokazuje, w którym kierunku w pierwszej kolejności rozwija się technika współczesnego pola walki. Zwiększa się zasięg broni, jej precyzja oraz siła rażenia. W tej perspektywie powinniśmy zastnowić się, czy większą ilość środków powinniśmy angażować w technologie rakietowe, czy w piechotę w postaci Obrony Terytorialnej.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl