Jarosław Narymunt Rożyński

Puste obietnice OT

13 październik 2016r

Zapowiedź utworzenia prywatnej armii rozbudza emocje wszystkich obserwatorów politycznych. Na początku mówiło się o 2-3 tysiącach ochotników w ramach działających organizacji paramilitarnych. Później ta liczba urosła do 30 tysięcy, a same umiejętności domorosłych żołnierzy zmieniły się za pociągnięciem pióra ministra w komandosów do zwalczania Specnazu.

Tymczasem w WKU ilość wolnych etatów przyprawia o zawrót głowy. Nigdy jeszcze po 1989 roku wojsko nie miało tak dużych braków kadrowych.

Czy naprawdę ktoś wierzy, że można wyszkolić i wyposażyć żołnierza za około 120 dolarów miesięcznie ? Jakie jeszcze kroki zostaną podjęte by przykryć nieudolność zarządzania Wojskiem Polskim ? Ile jeszcze absurdalnych kombinacji zostanie podjętych zanim ktoś w końcu powie : nie ma kasy = nie ma wojska ?

Kolejne programy naprawy tej sytuacji - spełzły na niczym. Nie udał się projekt NSR, nie udały się różne inne pomysły. Wszystkie zderzały się z rzeczywistością i fundamentalnym faktem, że nie da się zbudować profesjonalnej armii bez odpowiednich nakładów finansowych.

Obrona Terytorialna, która rodzi się z bólem będzie tego najlepszym przykładem. Amatorzy w ramach ćwiczeń 1-2 razy w miesiącu, mają zastąpić tysiące brakujących szeregowych zawodowych. Różnica jest jednak taka, że 500zł dla osoby w OT, to zdecydowanie mniej niż najniższy żołd i koszta związane z utrzymaniem szeregowych w jednostkach. Szukamy zatem frajerów, którzy pomimo wolnych etatów w najbliższej jednostce, będą za 500 zł bawić się w wojsko. Taka pompa propagandowa działa tylko na największych przygłupów, którzy nie dostali się wcześniej do wojska ze względu albo na brak predyspozycji fizycznych i/lub psychicznych, albo po prostu pełną kartotekę karną.

Zadam jeszcze raz pytanie : dlaczego Obrona Terytorialna, skoro brakuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi na etatach zawodowych ? Czy nie lepiej po prostu uelastycznić etaty, zmienić warunki służby i wynagrodzenia ?

Każdy ekspert i żołnierz zawodowy przypomni, że wartość bojowa OT w dzisiejszych czasach jest zerowa. Życzeniowe myślenie, marzenia o komandosach w podziemiu i tym podobne, pryskają jak bańki mydlane w zderzeniu z wojskiem zawodowym. I nie chodzi tutaj o kondycje fizyczną, ale przede wszystkim sprzęt, którym wojsko dysponuje. Współczesne wojsko to w 90% czynnik technologiczny, a w 10% czynnik ludzki. W momencie kiedy Amerykanie przekształcają swoje F-16 i pozostałe myśliwce w bezzałogowe drony, Polska buduje partyzantkę podległą ministrowi na wzór junty wojskowej w Ameryce Południowej. Zanim żołnierz OT zobaczy swojego przeciwnika - będzie już nie żył.

Idealny kandydat to lokalny parafianin bacznie obserwujący TVP Info, ojciec trójki dzieci z wykształceniem podstawowym, utrzymujący się z 500zł OT oraz 500+ na każde dziecko. Podstawową bronią Obrony Terytorialnej ma być wiara katolicka i niezłomna postawa obywatelska. Takie metody prania mózgu, propagandy socjalistycznej i tworzenia politycznych bojówek przypominają historię NSDAP.

Dlaczego nikt nie wyciągnął wniosku z konfliktu na Ukrainie ? Czy naprawdę trudno zrozumieć, że ewentualny konflikt z Rosją to nie będą szarże biegnącej przez pola piechoty, lecz ostrzał artyleryjski z punktu oddalonego o 200-300 km ? W jaki sposób Obrona Terytorialna miałaby się bronić, przed takim ostrzałem lub kawalerią powietrzną ? Polska to nie Afganistan, tutaj głównym terenem operacyjnym są pola i miasta na nizinie środkowo-europejskiej, a nie Kaukaz czy Górny Karabach ! Powtarzane jak mantra frazy o tym, że Obrona Terytorialna lepiej zna teren - budzą krzywy uśmiech politowania. Nikt nie będzie przeszukiwał miast tak jak robili to Niemcy w czasie II Wojny Światowej. Doświadczenie z Ukrainy pokazuje, że wystarczy przez kilka tygodni bombardować miasto w nocy niewielką artylerią, odciąć energię, wodę i gaz, by cała populacja miasta praktycznie wyniosła się sama. Priorytety współczesnej armii to drony, zaczynając od tych rozpoznawczych, na inteligentnych rakietach kończąc. Decyzyjnym czynnikiem jest prędkość dotarcia do celu oraz precyzja i zakres rażenia. Rosja ćwiczy zrzucenie na Warszawę bomby atomowej, a nie desant partyzantki na lasy pod Pruszkowem.

Nikt nie powinien mieć zatem wątpliwości, jakie leżą fundamenty u podstaw Obrony Terytorialnej. Są nimi przede wszystkim braki funduszy na utworzenie odpowiedniej liczby etatów dla szeregowych zawodowych. Drugim czynnikiem jest masowy odpływ żołnierzy zawodowych, których od lat traktuje się jak cieci robiących za tło dla pompatycznych imprez kościelnych z politykami w roli głównej. Ile można znosić kolejnych przełożonych, którzy swoje stanowiska zawdzięczają chłopięcym buziom i niezłomnym postawom na pielgrzymkach? Większość z nich nigdy nie była w wojsku. Nie wzięli na siebie ciężaru założenia własnej rodziny, natomiast chętnie i lekkomyślnie biorą w swoje ręce bezpieczeństwo kraju.

Do dnia dzisiejszego nie są formalnie określone ramy prawne, w ramach których takie organizacje mają funkcjonować. Czy członkowie OT będą odpowiadać przed żandarmerią wojskową, sądem wojskowym ? Czy żołnierz Obrony Terytorialnej, pojawiający się raz w miesiącu w jednostce wojskowej, wyższy stopniem od żołnierza zawodowego, będzie mógł wydawać rozkazy ? W jakim świetle stawia to zatem absolwentów uczelni wojskowych ?

Skoro fundamentem Obrony Terytorialnej mają być rezerwiści, w domniemaniu emerytowani żołnierze, to jakie będą tutaj zakresy wieku kandydatów ? Czy w ramach OT będą również emerytowane kobiety ? Czy żołnierze OT będą mieli świadczenia zdrowotne takie same jak żołnierze zawodowi ? Skąd będą środki na utrzymanie OT ?

Pomimo rosnącego budżetu MON - większość z tych środków jest po prostu konsumowana na bieżące potrzeby, w większości wydatki socjalne. Od kiedy w wojsku służą kobiety, powstały również potrzeby wypłacania świadczeń za urlopy macierzyńskie oraz wychowawcze. Dodatkowo ilość "emerytowanych żołnierzy" zaczyna nam rosnąć lawinowo.

Warto także zauważyć, że wojsko jest najbardziej otyłą grupą zawodową. Bardziej "spasione" są tylko dzisiejsze nastolatki. Może zamiast tworzyć dodatkowe 30 tysięcy etatów, należy odrzucić istniejące 30 tysięcy na podstawie rzeczywistej wartości bojowej ? Przecież to nie tylko ilość, ale przede wszystkim jakość wojska decyduje o jego wartości bojowej.

Nie przez przypadek zatem dla kandydatów do Obrony Terytorialnej zniesiono wszystkie wymagania zdrowotne, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Nie dziwią zatem słowa, że podstawowym orężem polskiego żołnierza ma być wiara katolicka.

Co zatem urodzi się z tych dziwnych deklaracji, chorych pomysłów i braku kontaktu z rzeczywistością ?

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

[źródła]
WKU - lista wolnych etatów
Żołnierze zawodowi w Polsce mają otyłość i nadwagę.
Polskie wojsko ma problem z nadwagą
Polscy policjanci i żołnierze są za grubi.
Za grubi, by walczyć? Wojsko ma problem z otyłością