Jarosław Narymunt Rożyński

Polski paraliż przemysłowy

29 kwiecień 2017r

Podejmując debatę o polskim przemyśle nie sposób uciec od pytań, dlaczego w Polsce jeden okręt powstaje przez 17 lat, dlaczego nie ma do tej pory "polskiego samochodu", albo dlaczego prawie całe wyposażenie polskich sił zbrojnych opiera się przede wszystkim na wyeksploatowanych konstrukcjach zaimportowanych z innych państw. Dlaczego polski przemysł jest tak bardzo nieudolny i sparaliżowany organizacyjnie, a podjęcie jakiegokolwiek poważniejszego projektu prawie zawsze kończy się fiaskiem ? Czy podstawową przyczyną nie jest przypadkiem gorzka prawda ukryta pod stwierdzeniem, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy różne zdania ?

Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy przyczyną jest zastój cywilizacyjny spowodowany dziesięcioleciami komunizmu czy hurtowa wyprzedaż wszystkiego co krajowe po 1989 roku. Nie da się jednak zaprzeczyć stwierdzeniu, że z całą pewnością oba te czynniki mają znaczący wpływ na obecny stan rzeczy. Gospodarka socjalistyczna planowana centralnie zniknęła z polskiej publicystyki, jednak minie jeszcze bardzo wiele czasu, zanim zniknie ona z polskiej mentalności. To, co obserwujemy obecnie to nic innego przecież, jak przywracanie socjalizmu gospodarczego na wzór PRL. Idzie to szybko i gładko, bo dla wielu osó zajmujących stanowiska decyzyjne, jest to po prostu powrót do naturalnego dla nich stanu rzeczy.

Najbardziej jaskrawym przykładem takiego stanu rzeczy jest wciąż nierentowne górnictwo, przemysł stoczniowy lub najnowszy pomysł budowy polskich meleksów pod nazwą "Narodowego Samochodu Elektrycznego".

Gdy już jednak okaże się bezwzględnie, że "to się nie uda", próbujemy ratować się z sytuacji poprzez wykup gotowych rozwiązań zachodniej Europy. Najczęściej na zasadzie : natychmiast, za wszelką cenę.

I nie chodzi mi tutaj wyłącznie o takie paradoksy jak dofinansowanie fabryki niemieckich samochodów, która została przeniesiona do Polski ze wzgledu na niższe koszty pracy i produkcji. Przykładów takiego myślenia i działania jest w naszej rzeczywistości aż nadto, począwszy od pływających trumien nazywanych polskimi okrętami podwodnymi, a skączywszy na starych, niemieckich Leopardach 2A4, na warunkach uniemożliwiających nam praktycznie normalne eksploatowanie (strzelanie!) i serwisowanie zakupionych konstrukcji.

Innym przykładem jest tutaj kwestia zakupu francuskich śmigłowców Caracal. Proponowana cena dla Polski to około 13mld złotych za 50 sztuk, co daje nam cenę około 3mld euro. W tym samym czasie oferta dla Brazylii na taką samą ilość opiewa na kwotę około 1,8 mld euro, przy założeniu że Brazylijczycy dostaną swoją własną linię produkcyjną w lokalnych zakładach Helibras oraz wiele innych licencji i technologii.

Jak to możliwe, że nawet Turcja była w stanie wyprodukować swój czołg Altay, Białoruś różnego rodzaju ciężkie konstrukcje transportowe, a w Polsce każdy tego typu projekt kończy się dziurą finansową bez dna i politycznymi walkami o władzę w kolejnych spółkach córkach i skonsolidowanych konsorcjach ?

Odpowiedź wbrew pozorom jest bardzo prosta: problem tkwi w polskiej mentalności. Język, którym Polacy posługują się w swojej komunikacji, kształtuje ich sposób myślenia i sposób funkcjonowania. Nieumiejętność racjonalnego podejmowania decyzji, emocjonalne porywy charakteru, prawo kształtowane przez skorumpowanych polityków na bieżace cele finansujących ich organizacji oraz wiara dominująca nad rozumem, to fundamenty polskiego paraliżu intelektualnego, którego paraliż przemysłowy jest jedynie jednym z wielu skutków pobocznych.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl