Jarosław Narymunt Rożyński

Polska Policja na Węgrzech

15 września 2016r

Policjanci z Polski dołączyli do swoich kolegów z Węgier w ochronie południowej granicy tamtego kraju. Siły koncentrują się na szlaku, którym przybywają uchodźcy próbujący przedostać się do Europy Zachodniej. Funkcjonariusze patrolują granicę w poszukiwaniu nielegalnych imigrantów.

Przyznam, że cały proces jest zarówno śmieszny, jak i głupi. Jest przecież oczywiste, że punktem docelowym uchodźców nie są Węgry, lecz Niemcy i Francja. Zamiast zatem wydawać pieniądze na multi-kulturowe patrole policji, przestawił bym tok rozumowania na tryb : jest okazja - można zarobić.

Zgodnie z przepisami UE osoba starająca się o status uchodźcy nie może przedostawać się do innego kraju członkowskiego. Ci uchodźcy, którzy zostaną zatrzymani, są zawracani do państwa, w którym jako pierwszym składali wnioski.

A Węgry przecież nie graniczą z Syrią... Mają wspólną granicę z Serbią, która nie jest członkiem UE, a junior partnerem Rosji. W interesie Węgier leży zatem, aby Serbia znalazła się w tej Unii Europejskiej, co przeniosłoby problem dalej na południe. Jednakże obecny rząd nie jest skłonny do forsowania propozycji, które godzą w interes Rosji.

Nie jest to problem wyłącznie Węgier. Gdy popatrzymy na mapę, to widać wyraźnie, że szlak do Niemiec biegnie również przez Czechy i Słowację. Jest to o wiele łatwiejsza droga niż przez góry w Austrii i Słowenii.

Problem będzie zatem narastał, lecz teoretycznie nie jest to nasz problem (Polski). Angażowanie się w takie działania psuje nam niepotrzebnie wizerunek na świecie. Zamiast nadstawiać karku naszych policjantów za darmo, powinniśmy wymóc na Grupie Wyszehradzkiej konkretne interesy.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl