Jarosław Narymunt Rożyński

Panna z mokrą głową

27 luty 2017r

W polskiej przestrzeni politycznej pojawiła się niedawno postać, o której można śmiało powiedzieć : i śmieszno i straszno. Z przyklejonym nazwiskiem panieńskim swojej babci, które ma przede wszystkim oderwać uwagę od jej skazanego za kradzieże męża, najpierw uchodziła za anioła polskiej lewicy, by z czasem przekształcić się w poczwarkę polskiej prawicy. Postać groteskowa, której nie warto byłoby poświęcać minuty uwagi, gdyby nie fakt, że zamanifestowała kwintesencję polskiej polityki : prostytucję.

Ja jestem Pan Kowalski, a to moja żona, pani Kowalska - czytam w dziełach wieszcza. Jak to zatem możliwe, że w tak wykształconym narodzie wciśnięto przed nos panią, a nie pannę, pod zmienionym nazwiskiem ni z gruszki ni z pietruszki ?

Reklama sztuką perswazji i manipulacji.

Wśród polskich polityków partyjnych możemy śmiało mówić o nadmiarze podaży nad popytem. Większość z nich nie ma absolutnie żadnej alternatywy zawodowej i są zdani na łaskę i niełaskę naczelnika partii. W ten schemat doskonale wpisuje się nie jedno dziewczę, które bez żadnego doświadczenia zawodowego poza stanowiskiem maskotki partii nie posiada. Żeby jednak nie być posądzonym o seksizm dodam od razu, że sprawa w równym stopniu dotyczy zarówno damskiej jak i męskiej części sceny politycznej.

Tak więc nikogo dziś nie dziwi, że delikatna postać zapowiadająca do tej pory wycieczki i temperaturę powietrza na wyspach równikowych, wykrzykująca jednego dnia o tym, jak twardo i stanowczo negocjowałaby z Władimirem Putinem polityke bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej, kilka tygodniu później zamienia się w żołnierza propagandy partii narodowo-socjalistycznej. Alternatywą jest bowiem twarde zderzenie z rzeczywistością na wolnym rynku pracy, który szybko weryfikuje brak umiejętności przykryty blichrem tytułu naukowego przyznanego "na ładną buzię". Strach przed twardym lądowaniem, zwykłą codzienną pracą, utratą zainteresowania medialnego, potrafi być wyjątkowo silnym motywatorem. Sygnalizuje również, że panna z mokrą głową jest świadoma swojej pozycji i alternatywnego rozwoju wydarzeń.

Najbardziej rozpoznawalna pani doktor polskiej polityki, bo przecież o taką między innymi tutaj chodzi, od czasu do czasu błysnie swoją wiedzą opowiadając o 8-letniej kadencji prezydenta, podczas gdy w Konstytucji stoi jak byk: kadencja głowy państwa trwa 5 lat. Może faktycznie lepiej byłoby, gdyby wsiadła z powrotem na motor z królem polskich gimnazjum i złapała trochę więcej tlenu i przestrzeni.

To parcie na szkło damy o wątpliwej reputacji ma oczywiście swój cel. W biznesie nazywamy to "pompowaniem balona", czyli sztucznym podbijaniem ceny produktu przed sprzedażą. A w tym całym show biznesie, nazywanym w mediach polityką społeczną, nie chodzi przecież o nic innego, jak o to, by jak najdrożej swoją dupę sprzedać. Zwłaszcza, że czas nie stoi w miejscu i powoli zaczyna dawać pierwsze objawy presji. Niedługo bowiem kolejne wybory i albo uda się załapać na listę, albo będzie jedno wielkie balonowe bum, czyli w środku pustka i napompowane ego, czyli jedno wielkie nic

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl