Jarosław Narymunt Rożyński

Nowe zamówienia obrony przeciwlotniczej

26 listopad 2016r

W ostatnim czasie podpisano umowy w sprawie dostaw dla Wojska Polskiego systemów przeciwlotniczych Pilica. Produkcją zajmą się Zakłady Mechaniczne Tarnów S.A. Wiadomość byłaby naprawdę bardzo dobra, gdyby nie fakt, że będzie to zaledwie 36 jednostek, które znajdą się na wyposażeniu najpóźniej do 2022 roku.

Za mało i za późno, tak w skrócie można podsumować zamówienie MON.

Przede wszystkim należy podkreślić, że jest to system bardzo krótkiego zasięgu i może chronić przed atakami z powietrza z odległości do 5km.

Prace technologiczne nad tym zestawem rozpoczęto już w 2006 roku. Standardowe uzbrojenie zestawu to podwójne działko kalibru 23mm / 2000 strzałów na minutę i zasięgu skutecznym ognia do 3 km oraz 2 przeciwlotnicze pociski rakietowe GROM o zasięgu 5,5 km. Czyli tak naprawdę bardzo niewiele i zestaw ten w mojej ocenie nadaje się tylko do walki z dronami obserwacyjnymi lub samolotami pasażersko-transportowymi. Zestaw nie obroni ani siebie ani obiektu atakowanego rakietą z większego pułapu spadającej pionowo. Trudno również wyobrazić sobie w jaki sposób te jednostki miałyby bronić się przed lotem myśliwca, który z pułapu powyżej 5km dokonuje lotu nurkowego na cel. Zarówno myśl techniczna, jak również koncepcja użycia nawiązuje raczej do realiów II wojny światowej niż do współczesnego pola walki.

Patrząc na całość projektu, mam wrażenie, że próbujemy wdrożyć jakąś nową wersję armaty przeciwlotniczej ZU-23-2, która jest radziecką jednostką z lat 60-tych. Tak wygląda sytuacja na dzisiaj, a co dopiero w 2022 roku.

W tym samym czasie cały świat idzie w kierunku rakiet oraz broni energetycznej, ale wiemy już, że zwłaszcza ta ostatnia jest ostatnio bardzo drażliwym tematem w MON.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl