Jarosław Narymunt Rożyński

Mur po lewej stronie

27 wrzesień 2016r

Wczorajsza wypowiedź Wincentego Elsnera sprowokowała kolejną dyskusję na temat lewicy w Polsce. Pojawił się temat porażki przy wyborach prezydenckich z udziałem Magdaleny Ogórek, jak również pytania o nową ikonę lewicy czyli Barbarę Nowacką. Dyskusja w mediach społecznościowych przerodziła się w wielowątkową debatę na temat kierunku, w którym powinna zmierzać lewica w Polsce.

Dorzucę do tej dyskusji swoje zdanie.

Magdalena Ogórek jest bez wątpienia osobą sympatyczną i dosyć wiarygodną w swoim światopoglądzie. Nie zmienia to jednak faktu, że ten eksperyment pokazał, że wizerunek sprawnego polityka buduje się dłużej niż na kilka miesięcy przed wyborami. Do dziś zastanawiam się, dlaczego na czele lewicy nie stanął w tamtym okresie Wojtek Olejniczak, który miał wizerunek młodego-gniewnego, który wygryzł w partii takich ludzi jak m.in. Leszek Miller. Innymi słowy - młody lew, twardy gracz, do tego jeszcze były minister rolnictwa, gdzie przecież jest to ważny dla lewicy obszar. O ile trudno mi sobie wyobrazić Magdalenę Ogórek przekonującą zbuntowanych rolników, o tyle nie mam wątpliwości, że Wojtek pewnie ściągnął by marynarkę i nie dał się zakrzyczeć.

Magdalena Ogórek od samego początku zmagała się z wizerunkiem marionetki Leszka Millera, a obecnie emocje biorą górę i jest tylko kwestią czasu kiedy żal przerodzi się w gniew i czyny. Doskonale wie o tym PIS, który w odpowiednim momencie "naciśnie na spust".

Jeszcze większą pomyłką w mojej ocenie jest osoba Barbary Nowackiej w tworzeniu strategii lewicy. Nie wiem na jakiej podstawie przyjęto, że rozpoznawalność tej osoby przekłada się na poparcie polityczne, bo wyniki wszystkich ostatnich wyborów wskazują jasno, że jest dokładnie odwrotnie. Moim zdaniem Barbara Nowacka dzieli "syndrom Korwina" - który pomimo ogromnej liczby zwolenników i wysokiej rozpoznawalności - od lat nie zdobywa mandatu do ... czegokolwiek, z małym wyjątkiem parlamentu EU, co zapewne drugi raz już się nie powtórzy. Podobny mechanizm działa na wyborcach w przypadku Barbary Nowackiej. Fajna babka, ale szkoda marnować głosu - lepiej na Petru albo na Tuska - taki jest tok rozumowania elektoratu.

Dodatkowym czynnikiem jest fakt, że Basia jest coraz bardziej kulą u nogi zarówno na prawicy jak i na lewicy. Gdy występuje na scenie razem z Petru i Schetyną - wyborca stawia sobie pytanie - czy lewica to tylko taka przystawka do Nowoczesnej lub Platformy Obywatelskiej ? Czy resztki po Ruchu Palikota próbują załapać się na listę PO lub Nowoczesnej ? Ten szczegół nie umknął uwadze takich graczy jak Grzegorz Schetyna czy Ryszard Petru. Jest zatem kwestią czasu, gdy wśród serdecznych przyjaciół - psy zająca rozszarpią.

Problem lewicy jest o wiele głębszy. SLD to partia wodzowska a od czasu odejścia ekipy Millera cała lewica zrobiła się rozmemłana i gejowo-kolorowa. Całkowicie niezrozumiały jest dla mnie ten fanatyzm topienia lewicy w dyskusjach o invitro, aborcji, związkach partnerskich itp. Zdecydowana większość ludzi nie jest zainteresowana rozmową na ten temat, co jak na ironię - pokazały wybory w Słupsku. Nawet bardzo konserwatywne, starsze osoby nie chciały rozmawiać na temat życia osobistego Biedronia. Sprawa Twojej sypialni zostaje w Twojej sypialni. Panowała zasada : życie prywatne zostawiasz w domu, dla mnie jesteś politykiem i masz zadanie, z którego musisz się wywiązać. Ja, wyborca - zatrudniam Ciebie, polityka.

To bardzo cenna wskazówka dotycząca wielu aspektów współczesnego życia politycznego. Polska orientuje się nie na debaty o równości, ale na "zasadę kompromisu i milczenia". Wszyscy wiemy jak jest, ale nie wszyscy musimy o tym mówić. Można powiedzieć, że nasze oczekiwania wobec polityków zaczynają w coraz większym stopniu skupiać się wokół kryteriów doświadczenia i predyspozycji, a nie aparycji i światopoglądu. Wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że to właśnie tutaj znalazła się pięta achillesowa koalicji rządzącej.

Jestem przekonany, że ustawa o pełnej liberalizacji aborcji przeszłaby bez problemu gdyby nie stworzono z niej na siłę "wydarzenia wiekopomnego".

Co ciekawe - w okresie dyskusji nad ustawą antyaborcyjną - w Senacie przepchnięto ustawę o finansowaniu kopalń - ale tego na lewicy nie zauważono.

Kolejna sprawa to przejęcie elektoratu lewicy przez KOD i Razem. Przy tak barwnej postaci jak pan Kijowski czy Zandberg - Basia Nowacka czy Włodek Czarzasty - wypadają blado. Pomimo osobistej sympatii dla Basi i Wojtka - większość społeczeństwa uważa, że KOD ma większą siłę przebicia, a pomiędzy Nowacką a Zandbergiem istnieje jakaś nieokreślona przeszłość, która prawdopodobnie zakończy się oderwaniem części SLD do Razem. Natomiast w przypadku KOD, który również coraz bardziej identyfikowany jest z lewicą, największe wrażenie na wyborcy odgrywa skala samego zjawiska. Gdy bowiem Barbara Nowacka występuje na scenie w trakcie eventu KOD - identyfikowana jest z KOD, a nie ze Zjednoczoną Lewicą czy SLD. O przeszłości z Ruchem Palikota nikt już zdaje się nie pamiętać, chociaż czasem padają jeszcze sformułowania "Nowackie i Grodzkie".

Współczesna polityka wymaga również od lidera hiper-aktywności. Leszek Miller w okresie swojego prosperity miał 14-20 godzinny dzień pracy. Włodek Czarzasty nie ma po prostu do tego zdrowia i dla własnego dobra powinien przestać się oszukiwać. Bardziej przyda się jako doświadczony doradca, element think-tanku, niż przewodniczący. Nie zabiera się emeryta do biegu na maraton.

Nie mam jednak wątpliwości, że jego osobie udało się utrzymać lewicę w siodłach. Pojawienie się Jerzego Wenderlicha na stanowisku przewodniczącego odesłałoby lewicę nieodwracalnie w czarną dziurę.

Piotr Szumlewicz w mojej ocenie słusznie podnosi fakt, że cała lewica to obecnie zaledwie 4-6% poparcia, gdzie przy tak rozbujanej scenie politycznej lewica obrywa kosztem konsolidacji twardych elektoratów. Ja również myślę, że wynik na poziomie 10% jest dla lewicy realny, jednak wcześniej musiałaby nastąpić głęboka restrukturyzacja całej organizacji. Przecież największy sukces lewica odnosiła gdy mówiono o niej, że jest "jak jednolity beton". Podziały wewnętrzne i "każdy sobie rzepkę skrobię" - to były do tej pory cechy charakterystyczne wyłącznie na prawicy (podział AWS, rozłam w PIS na kaczystów i ziobrzystów etc.) Warto zatem zadać sobie pytanie - co się zmieniło?

Kolejną kwestią jest sprawa "wieku" na lewicy. W powszechnym przekonaniu na lewicy pozostał stary, postkomunistyczny oddział geriatryczny, który nie ma absolutnie nic do zaoferowania większości młodych ludzi oraz stado 40-letnich hipsterów, którzy nie mają kontaktu z rzeczywistością. Związki partnerskie, invitro, czy nawet kwestia aborcji - to nie są sprawy najważniejsze dla elektoratu. Można powiedzieć, że poniżej 40 roku życia - im młodszy elektorat, tym mniejsze poparcie dla lewicy. Partia Razem skutecznie wyeksploatowała ten obszar dla siebie, jednak ze względu na swój ideologiczny charakter - nie zdoła utrzymać tego elektoratu. Potrzebna jest bowiem skuteczna kombinacja współpracy na linii starzy-młodzi, a tego na lewicy w ogóle nie widać.

Wcześniej lewica kojarzyła się ze wsparciem służby zdrowia, protestami pielęgniarek, dbaniem o prawa kobiet - w domyśle matek, opieki nad rodziną, troską o ludzi starszych i słabszych. Taka była istota lewicy. Cały ten obszar został opuszczony przez lewicę, a zamiast tego pojawiły się feministki-rozwódki, radykalni socjaliści, ekscentryczni ekshibicjoniści oraz zabawni antyklerykalni ekstremiści opowiadający o energii kosmosu i życiu transcendentalnym paproci leśnej. Ktoś Was skutecznie wpuścił w szambo.

Dodam jeszcze kilka słów na temat Roberta Biedronia, bo jego osoba w dyskusji o lewicy pojawia się nazbyt często. Homoseksualiści stanowią w Polsce mniejszość. Ich wyborcy - również. Nie tędy droga. Robert Biedroń wygrał wybory, bo pokazał że jest młodym gniewnym, który wstrząśnie lokalną polityką, a nie ze względu na swoją orientację seksualną czy światopogląd. Zadecydowały twarde kryteria typu umiejętności zarządzania, brak powiązania w lokalnych układach, dynamika działania, głód zmiany pokoleniowej, wizerunek młodego wilka w garniturze a nie rozmemłanej baby pod krzyżem. Jak na ironię - Robert najwięcej zyskał, gdy pokazał, że jest niezależny zarówno od Palikota jak również jego partii politycznej. Robert dobrze "wstrzelił się" w oczekiwania lokalnej społeczności, co jednak nie czyni go kandydatem na lidera lewicy, a już tym bardziej w wyborach prezydenckich. W mojej ocenie w "Księstwie Słupskim" będzie rządził znacznie dłużej niż to się co niektórym wydaje. Zwłaszcza, gdy zadba o dobre relacje z Amerykanami instalującymi się w Redzikowie.

W Polsce od lat panuje prosta zasada : rasizm czy homofobia kończą się na progu polskiej sypialni. Ten cały radykalny nacjonalizm jest sztucznym tworem mediów, bo nie ma w Polsce mężczyzny, który odmówiłby przyjemności azjatce, murzynce, żydówce, czy dwóm lesbijkom. Skrytym i głębokim pragnieniem polskiego narodowca jest kombinacja wszystkich cech powyższych naraz. I nie inaczej wygląda to w przypadku polskich husarek, które wypracowały sobie opinie nie gorszą niż Polacy w całej Europie Zachodniej. To co prezentujemy na zewnątrz, nie pokrywa się z tym co mamy wewnątrz. Uwielbiamy wolność, dzikość serca i urozmaicenia, bo to jest kwintesencja polskiej natury.

Pomijam tu takie przypadki jak protesty przeciwko erotyce w teatrach na Dolnym Śląsku. Zdrowy na psychice mężczyzna koło 20 roku życia nie protestuje przeciwko nagości i rozpuście. On protestuje by identyfikować się z grupą, która za wymierne korzyści materialne działa w interesie konkretnego lobby.

Podsumowując na koniec - to czego najbardziej w mojej ocenie brakuje obecnie na lewicy i to co powinna zrobić :

1/ lider, wódz, nowszy i młodszy "Leszek Miller", żonaty, z dwójką dzieci i Skodą Octavia, który karierę robił jako elektryk albo informatyk, a nie asystent w NBP. Maybahy i BMW pozostawcie dla duchownych. Domniemam, że miękkie lądowanie Wojtka Olejniczaka w Alior Banku nie jest przypadkowe.

2/ program zorientowany na rozwiązywanie problemów gospodarczych i społecznych, a nie światopoglądowych. Lewica jednak nie przeskoczy PIS w propozycjach socjalnych, więc należy szukać innego kierunku.

3/ jak to możliwe, że wszyscy słyszymy o protestach pielęgniarek i kryzysie w służbie zdrowia, tylko nikt nie słyszy o tym na lewicy ? Który elektorat jest większy - korzystający ze służby zdrowia czy korzystający z in-vitro?

4/ konsolidacja, 9 kobiet nie urodzi dziecka w miesiąc. Nie ma sensu na siłę zmuszać do "jednoczenia się" - ten etap już minął. Teraz przyszedł czas zwarcia sił i jak w naturze - eliminację słabszych przez silniejszego. Notabene - jak daleko zaszła opozycja podzielona na PO i Nowoczesną, a jaki miałaby wynik, gdyby doszło do przejęcia jednej formacji przez drugą ? Dopóki te dwie partie działają przeciw sobie - lewica ma oddech. Za chwilę to lewica będzie na celowniku znacznie silniejszego gracza. Takie jest prawo natury.

5/ wymiana pokoleniowa, bez tego lewica niedługo pójdzie do piachu razem z PSL. Tylko żeby to nie była kolejna Magdalena, której narzeczony ma wyrok w zawiasach, albo rozwódka z dwójką dzieci o uosobieniu Matki Teresy. Jak się idzie na wojnę to się zabiera ze sobą wojsko a nie stadko Małgosiek-Gęślarek.

6/ pamiętać o Millerze, wyciągnąć wnioski z tego, że gdy spuścił z tonu - stał się pionkiem skazanym na widzimisię Andrzeja Leppera

7/ zdać sobie sprawę, że kończy się czas. Za kilka tygodni przyjdzie wilk i Was zje.

8/ nie grać na resentymentach historycznych, bo może się to obrócić przeciwko Wam

9/ brudy trzymać w szafie, kłótnie załatwiać we własnym gronie

10/ projektować, planować i wdrażać, poprawiać, planować, testować i wdrażać, i tak w koło Macieju aż do skutku - włączyć myślenie projektowe - czasy pospolitego ruszenia już nie wrócą... Majdanu z KOD'em w Polsce nie będzie, bo to po prostu wstyd i obciach, na który Polacy w swej większości - się nie piszą.

Najbardziej prawdopodobny zatem jest wariant, iż to Wojtek Olejniczak mając za sobą odpowiednie zasoby - dobierze ludzi i pociągnie lewicę - jeżeli zdąży na czas, co jest dość wątpliwe. Jestem przekonany, że zobaczymy go również jako kandydata lewicy w najbliższych wyborach prezydenckich.

To tyle skromnych słów z mojej strony z pozycji człowieka nie identyfikującego się ani z lewicą, ani z prawicą. Podkreślam, że moim celem nie było urażenie kogokolwiek lecz merytoryczna ocena bieżącej sytuacji. Co złego to nie ja - uderzcie się sami w pierś.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl