Jarosław Narymunt Rożyński

Likwidacja umów o dzieło

15 kwiecień 2017r

Orzeczenie Sądu Najwyższego w zakresie stosowania umowy o dzieło wprowadza spore zmiany w realia prowadzenia działalności gospodarczej i nie tylko. Oto bowiem okazuje sie, że aktorzy i muzycy to nie twórcy, lecz zaledwie odtwórcy. Konsekwencje takie stanu rzeczy to oczywiście wymóg odprowadzenia składek ZUS.

Czy możemy zatem spodziewać się masowego zakwestionowania umów o dzieło, a co za tym idzie nakazu zapłaty składek ZUS wraz z odsetkami za okres stosowania takiego rozwiązania prawnego ? Nie wykluczone. Nie jest bowiem tajemnicą, że trwają poszukiwania dodatkowych środków finansowych nie tylko ze względu na program 500+ ale również masowe podywżki wynagrodzenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wywalczone przez związki zawodowe.

Nie ma tutaj jak widać znaczenia fakt, że umowa o dzieło zakończona jest rachunkiem potwierdzającym i warunkującym potwierdzenie ukończenia dzieła na warunkach określonych w umowie. Szerokie wątpliwości budzą określenia typu "odtwórca" albo "usługodawca w zakresie kreatywnej aranżacji".

Konsekwencje takiego stanu rzeczy nie trudno natomiast przewidzieć. Zamiast umów o dzieło zaczęły już teraz pojawiać się umowy kupna-sprzedaży różnych przedmiotów, jak również jeszcze większe przejście na samozatrudnienie oraz sukcesywne powiększanie się szarej strefy. Nie jest również tajemnicą fakt, że zarówno rządząca partia narodowo-socjalistyczna, jak również post-komunistyczne związki zawodowe pragną całkowitego wyeliminowania umów o dzieło oraz umów zleceń na rzecz jednej umowy o pracę w maksymalnym stopniu opodatkowanej. Jest to zatoczenie pełnego koła i powrót do rzeczywistości PRL.

Trudno zatem dziwić się, że coraz więcej firm i małego biznesu wynosi się poza Polskę. Jak grzyby po deszczu powstają spółki zarejestrowane w Czechach, Słowacji czy w Niemczech. Budżet traci, ale to bynajmniej nie martwi aktualnie rządzących. Kraj można zadłużyć na dowolną kwotę, tak samo jak dowolną ilość pieniędzy można wydrukować, a ludzie pokolenia solidarności w większości w wieku emerytalnym, chcą władzy i pieniędzy tu i teraz, bez oglądania się na konsekwencje. Nie rozumieją współczesnych mechanizmów wolnorynkowych i mentalnościowo pozostali w epoce Gierka. Większość z nich przynaje również wprost, że nie interesują ich długi zaciągane na przyszłość.

Jest to problem przyszłych pokoleń.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl