Jarosław Narymunt Rożyński

Konrad Wallenrod

22 luty 2017r

Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia… trzeba być lisem i lwem.
— N. Machiavelli, Książę


Głównym i tajemniczym bohaterem historii jest postać, która przez Polaków uważana jest za Niemca, przez Niemców za Polaka, a sam przedstawia się po prostu jako Europejczyk. Urodził się w Gdańsku, który przez jego rywali politycznych uważany jest za siedzibę wszelkiego zła i plugactwa jakie wypełzło na tej świętej polskiej ziemi. Każdy polski patriota, którego ojciec urodził się na Kresach, w Odessie, albo w okolicach Obwodu Chmielnickiego, wie, że Gdańsk to nic innego jak ukryta opcja niemiecka. To przez takich jak on, prawdziwi Polacy zawsze byli biedni, pod wyzyskiem Niemca lub Żyda. To przez przodków takich jak jego, matki polskich patriotów wywożono zza Buga do Wrocławia, który teraz jest stolicą polskiej kultury, o czym świadczą spalone kukły Żydów na rynku głównym, zdjęcia uszkodzonych płodów na budynkach miejskich, starszyzna modląca się z megafonem na skrzyżowaniach, albo nieustanne protesty przeciwko pornografii. Nie ma bowiem większej hańby dla polskiej kultury niż wolna i niezależna sztuka, a od samej nagości i śmiałości kobiet paradujących radośnie po scenie, każdego prawdziwego patriotę mdli na samą myśl, że kobieta może być po prostu niezależna. Powinna się zarumienić, zakryć burką, wróć, powinna się ubrać schludnie i napompować sobie wargi jak czołowa polska patriotka-niewydymka z Syrii. Czarny marsz kobiet powinien odbywać się w Polsce codziennie, w milczeniu, w drodze do pracy, w modlitwie.

Konrad Wallenrod, kiedy był dzieckiem, wychowywał się w środowisku liberalno-wywrotowym. Marzył o wolności i swobodzie jaką cieszyła się jego rówieśniczka Aldona w Zachodnich Niemczech. Jak inni jemu podobni liberalni socjaliści, ukryci marksiści i kapitaliści, układał się w small biznesie z Wielkim Zakonem przeciwko dzisiejszej Władzy Ludowej. Potajemnie spiskował przeciwko polskim piastom, przeciwko prawdziwemu polskiemu podziemiu z siedzibą na Żoliborzu. Układał i knuł te swoje plany, by w końcu zadać cios w plecy w trakcie haniebnej Nocnej Zmiany.

Bastran, uwodziciel, potworny oszust, który utorował władzę dla << Renarda >> i wielkiego Generała Dyktatora !

Gdy już poczuł się wystarczająco pewnie, gdy już dostrzegł, że jego maleńki kraj nie ma szans w starciu z Wielkim Zakonem Krzyżackim - zastosował podstęp. Wiedział, że w jego Ojczyźnie chłopi pańszczyźniani nie rozumieją procesów w Europie, wiedział że nie zrozumieją niczego bardziej skomplikowanego od haseł Maluch dla każdego, 500+, Mieszkanie+, Podatki+, Świnia+. Chociaż poprzebierali się za Rycerzy Wyklętych, w ich żyłach nadal płynie krew świniopasa, a w ich głowach największym wrogiem nadal jest najbliższy sąsiad.

Konrad Wallenrod poszedł zatem do Wielkiego Zakonu i przedstawił się jako prawdziwy Europejczyk, by zaskarbić sobie zaufanie wroga. Odcinał się coraz bardziej od swojej Ojczyzny, płaszczym przed Wielkimi Komisjami, by stopniowo, cierpliwie, wspinać się po szczeblach hierarchii w Wielkim Zakonie. Po kilku latach Konrad został obrany Wielkim Mistrzem, a w Ojczyźnei krew się zagotowała, jego rodacy wyklęli go, opluli i nazwali prześmiewczo "Królem Europy".

Konrad władzę trzymał żelazną ręką, trzymając Zakon w ryzach dla wyższego dobra, dla pokoju w Europie. Nie ułatwiali mu tego prawdziwi polscy patrioci, którzy na scenie międzynarodowej nazywają go zdrajcą, Niemcem, oszustem, chytrym lisem, agentem Stasi. Zdrowy rozsądek przysłoniła mgła Smoleńska, broń magnetyczna, dobra zmiana, upadająca gospodarka i comiesięczna rocznica męki pańskiej.

Wallenrod czekał jednak cierpliwie i odwlekał rozpad UE i dominację Wielkiego Zakonu nad ziemiami wschodnimi. Postawił na szali swoje bezpieczeństwo, życie, całą swoją karierę, rodzinę, honor i dobre imię. Wiedział od początku, że chociaż przysłuży się swojej Ojczyźnie, nie zazna w niej już spokoju i ukojenia.

Na nic apele, prośby i groźby. W bezradności przyglądał się ze wstydem i zażenowaniem, gdy na jego oczach, swołocz rzucała kamieniami w Człowieka Wolności.

Wiwat Karzeł Dyktator, wiwat Generał Obrony Terytorialnej, wiwat Papież Tadeusz, wiwat Socjalizm, wiwat dobra zmiana !

Geopolityka kołem historii się toczy. Każdy wiek rozpoczyna się od wybuchu siły Wielkiego Zakonu. Gdy dochodzi w końcu do kolejnego parcia na wschód, do wielkiego starcia na ziemiach wschodnich, Zakon Krzyżacki wpada w pułapkę sieci Wielkiego Brata i Konrada Wallenroda. Od porażki do porażki, od pułapki do pułapki, rycerze Wielkiego Zakonu giną od gniewu pół-księżyca w swej ojczyźnie i na Prusach Wschodnich.

Zakon jest zrójnowany, Ojczyzna uratowana. Powiewa w Warszawie flaga Polski, powiewa w Berlinie flaga Wielkiego Proroka i w Moskwie flaga Wielkiego Brata.

Niestety w tej walce, aby nigdy nie odkryć swoich prawdziwych zamiarów, Konrad Wallenrod również walczy po stronie przegranych. Popełnia świadomie polityczne samobójstwo, by w ostatnich słowach szepnąć : Ojczyznę wolną, racz nam zwrócić Panie.

O, jakże miłosierny jest Bóg, łagodny i sprawiedliwy !

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl