Jarosław Narymunt Rożyński

Konflikt interesów USA - Turcja

12 październik 2016r

Ostatnia, druga debata prezydencka rzuciła trochę więcej światła na relacje na linii USA - Turcja. Donald Trump zaproponował współpracę z Rosją w celu rozwiązania konfliktu w Syrii oraz odparcia ISIS. Natomiast Hillary Clinton jasno dała do zrozumienia, że USA wspierają zbrojnie Kurdów i obiecują im powstanie niepodległego państwa Kurdystanu. Obie propozycje uderzają bezpośrednio w interesy Turcji.

Propozycja Donalda Trumpa oznacza bowiem, że Turcja byłaby otoczona przez Rosję od północy, wschodu i południa. Intensywna rozbudowa baz w Syrii jak również rosnąca liczba okrętów Federacji Rosyjskiej na Morzu Śródziemnym zmusza Turcję do poszukiwania innych sojuszników w regionie. Ze względu na światowy rynek ropy, najbliższym sojusznikiem konkurującym z Rosją jest tutaj przede wszystkim Arabia Saudyjska. Wiedzą o tym doskonale Amerykanie, dlatego w mojej ocenie, ostatnie wydarzenia w Jemenie nie są przypadkiem. Tocząca się tam wojna jest swojego rodzaju odwróceniem uwagi Arabii Saudyjskiej od północy, na rzecz południa. Do destabilizacji w regionie używa się przede wszystkim konfliktu o podłożu religijnym pomiędzy sunnitami a szyitami.

Zapowiedź zwiększenia wsparcia udzielanego przez Hillary Clinton dla Kurdów budzi moją nieufność. Przede wszystkim dlatego, że administracja demokratów opowiada się za współpracą z Arabią Saudyjską, a w ramach kampanii prezydenckiej do mediów przebijały się informacji o solidnym wsparciu finansowym Saudów dla kampanii prezydenckiej Hillary Clinton. Nie jest również tajemnicą, że od wielu lat największego wsparcia Kurdom udzielała przede wszystkim Rosja. W najbliższej przyszłości nie widzę możliwości powstania niepodległego Kurdystanu, więc logika nakazuje rozumowanie, że USA chcą po prostu wykorzystać Kurdów i porzucić.

Obie propozycje całkowicie pomijają interesy Turcji, która przecież jest drugim, najważniejszym członkiem NATO. Jednocześnie Biały Dom wydał komunikat mówiący o tym, że bez zgody USA, żadne wojska nie mają prawa przebywać na terenie Iraku. Jest to wyraźny ukłon w kierunku Kurdów i policzek dla Turcji.

Turcja bowiem od sierpnia tego roku prowadzą na terenie Iraku i Syrii działania zbrojne przeciwko kurdyjskim najemnikom wśród których nie brakuje również amerykanów. Oficjalnie operacja "Tarcza Eufratu" wymierzona jest przeciwko ISIS, jednak... wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem. Turcja od lat zmaga się z akcjami terrorystycznymi na swoim terytorium, a deklaracje, że do regionu dostarczona zostanie nowa broń, zmuszają Turcję do podjęcia działań zanim takie dostawy nastąpią.

Aktualnie w północnym Iraku znajduje się nie mniej niż 2000 tureckich żołnierzy. Turcja przygotowuje się do odbicia Mosulu i jest coraz bardziej osaczana zarówno przez USA jak i samo NATO oraz UE. O ile USA prowadzą dynamiczną operację wojskową, o tyle w UE o zawroty głowy przyprawia Turcję zarówno Francja, jak i Niemcy.

W odpowiedzi na amerykańskie komunikaty, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan odpowiedział, że premier Iraku Hajder al-Abadi ma "znać swoje miejsce w szeregu". Dodał również, że turecka armia nie będzie wykonywała rozkazów z Bagdadu w sprawie irackiej bazy Baszika, w której stacjonują tureccy żołnierze. Jak daleko zatem posunie się Turcja w walce o swoje egzystencjonalne interesy ? Czy nie rzuca to przypadkiem innego światła na ostatnią próbę przeprowadzenia zamachu stanu w Turcji ?

Co w takiej układance powinna zrobić Polska ?

Przede wszystkim - chłodno kalkulować. Naszym największym zagrożeniem jest Rosja, a dalej - Niemcy. W przypadku konfliktu nie możemy liczyć na pomoc ze strony Francji czy USA. Jedynym państwem posiadającym siły zbrojne bezpośrednio w okolicy Rosji - to Turcja i Chiny.

Logika nakazuje zatem, aby udzielić poparcia Turcji.

Przy takim przyjęciu kierunku otwierają się zupełnie nowe możliwości. Nie tyko zyskujemy dźwignię do negocjacji z USA, ale również stawiamy pod znakiem zapytania imperialne plany odbudowy ZSRR przez Rosję.

Nie mam bowiem złudzeń, że najwyższą cenę za porozumienie USA - Rosja zapłaci nie ISIS i nie Turcja, ale właśnie Polska, Białoruś i Ukraina.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl