Jarosław Narymunt Rożyński

Już nie mamy guzików

25 wrzesień 2016r

Kiedyś słynne zdanie "Polska nie odda wrogowi ani guzika" było synonimem żelaznej woli naszego społeczeństwa. Później niestety stało się przykładem zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością. Na końcu to samo zdanie stało się symbolem drwi z polityków, których wyobrażenie o sobie daleko odbiega od rzeczywistości.

Usłyszałem niedawno, że Polska może być dumna ze swojej armii. Kłóci się to w mojej głowie, z wypowiedziami tego samego człowieka jeszcze kilka miesięcy temu, który oznajmił, że Polska nie ma armii i jest bezbronna. Nastąpił zatem jakiś nowy Cud nad Wisłą, gdzie w niespełna rok stworzono wojsko od zera.

Szukam tych drastycznych zmian jakościowych w Marynarce Wojennej. Rozglądam się, ale dostrzec nie mogę. Nadal mamy 5 okrętów podwodnych, z czego 4 mają po 50 lat. Najnowsza jednostka w tej flocie ma 30 lat. Flota nawodna jest w zasadzie w bardzo podobnym stanie. Nowe okręty budujemy tak długo i tak efektywnie, że nie wiadomo kiedy zostaną ukończone i jakiego typu będą ostatecznie te jednostki. Gdzie ta dobra zmiana ?

Nie inaczej wygląda kwestia kawalerii pancernej bazującej na PT-91 oraz starych Leopardach, do których nie mamy jeszcze odpowiednich pocisków. Nasza "pięść pancerna" bazuje na rozwiązaniach wprost z T-72 z połowy lat '70. Leopardy, którym tak bardzo próbujemy zachwycić opinię publiczną to przede wszystkim 2A4, podczas gdy Niemcy wprowadzają na swoje wyposażenie 2A7. Nasze BWP-1 to jeżdżące trumny.

O śmigłowcach bojowych słyszymy mniej więcej tak długo jak o tarczy antyrakietowej. Póki co, nowych jednostek na wyposażeniu wojsko nie ma. Stare, poradzieckie konstrukcje natomiast w większości nie mają uzbrojenia. Po prostu już nie jest produkowana.

Siły powietrzne to oczko w głowie naszych ministrów. Zwłaszcza myśliwce F-16, które również nie posiadają pełnego uzbrojenia. Drugim nie lada problemem jest fakt, że nie mamy dla nich odpowiednio zabezpieczonych lotnisk. Założenie, że będą startować i lądować na tym samym jednym lotnisku jest godne planisty z epoki PRL.

Na wschód od Wisły wojska praktycznie nie ma. Zresztą nie lepiej wygląda to na odcinku zachodnim. Nigdy jeszcze WKU nie miały tak dużych braków personalnych.

Rosnący budżet z 1,95% do 2,00%, czyli aż 0,05% to przede wszystkim wydatki na emerytury, urlopy macierzyńskie oraz bieżące utrzymanie wojska.

Na okrzyknięte wielkim sukcesem ćwiczenia Anakonda przyjechało 400 żołnierzy z Niemiec w roli obserwatorów. Z Francji nie przyjechał nikt. W ćwiczeniach, w których brali udział żołnierze z 26 państw (różne źrodła podają od 20 do 26), były de facto ćwiczeniami około 31 tysięcy osób (różne dane). W ramach tej liczby mieszczą się również służby ratownicze, straż pożarna i organizacje paramilitarne. Bez wątpienia był to wielki sukces propagandowy o zerowym znaczeniu militarnym w regionie.

Jednocześnie nasi generałowie większość czasu spędzają kłócąc się między sobą na Twitterze albo publikując zdjęcia wszystkich uczestników szkolenia z zakresu dostępu do informacji niejawnych. Brakuje na zdjęciu tylko podpisów z nazwiskami nad głowami. Rosjanie mają nie lada zagadkę - skoro to nie dywersant, to jak to możliwe że idiota doszedł do takiego stopnia ? Wystarczy odpowiedzieć sobie od kogo dostał nominację.

Przez moment w Rosji wstrzymano oddech, gdy Polska ogłosiła budowę obrony terytorialnej. Czyżby Polacy chcieli zwiększyć liczebność swojej armii ?

Wstrzymany oddech zszedł wraz z salwą śmiechu, gdy okazało się, że przyboczna gwardia będzie za 500zł miesięcznie tłumić "powstania na Śląsku".

Żołnierze przysięgali przede wszystkim "stać na straży Konstytucji". Jak realizowana jest ta przysięga, widać najlepiej od kilkunastu miesięcy.

Jako żywo stoi mi przed oczami Otto Bismarck : dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą.

Czasem któremuś generałowi "chlapnie się" w mediach, że u nas tak naprawdę nie możliwe jest nawet przeprowadzenie ćwiczeń z zaskoczenia, bo jedynymi ludźmi postawionymi na nogi byliby śpiący ochroniarze, emeryci nocujący w jednostkach. Nikt nie pamięta już czasów, gdy alarmy bojowe ogłaszało się z zaskoczenia. O harmonogramie nadchodzących ćwiczeń żołnierze dowiadują się zazwyczaj z mediów na kilka miesięcy przed ich realizacją.

Wywiad i kontrwywiad to osobny temat. Z litości powiem tylko, że Polska została zaskoczona atakiem rosyjskim na Ukrainę mniej więcej tak samo jak Amerykanie zostali zaskoczeni atakiem 11 września. Na dodatek z rozbrajającą szczerością, zarówno politycy jak i dowódcy wojskowi przyznali, że zostali o nadchodzącym ataku powiadomieni prawie dwa lata wcześniej (na Twitterze, a jakże!).

Zmieniające się co 2-4 lub 8 lat partie polityczne u władzy przeprowadzają za każdym razem swoje własne, nowe rewolucje. Po każdych wyborach mamy nową karuzelę stanowisk, nowe pomysły, nowy kierunek strategicznych. Takie działania uniemożliwiają planowanie jakiejkolwiek obrony czy polityki obronnej w perspektywie wieloletniej.

Najważniejszym punktem polskiej polityki obronnej jest : przybycie amerykanów.

Polska armia nie ma dzisiaj żadnych dodatkowych, nowych zdolności bojowych, których nie miała rok, dwa, czy też 5 lat temu.

Najważniejszy problem jest wciąż taki sam : ludzie.

Od czasu zamachu stanu i zawieszenia w próżni Trybunału Konstytucyjnego zastanawiam się ile czasu jeszcze minie, zanim pojawi się generał, który składaną przysięgę wojskową zinterpretuje dosłownie.

I znów przed oczami staje mi Otto Bismarck. Można powiedzieć, że historia zatacza koło.

Warto dodać jeszcze jedno jego powiedzenie : "Życie jest jak umiejętne wyrwanie zęba. Cały czas myślisz, że to najważniejsze dopiero przyjdzie, gdy nagle spostrzeżesz, że już po wszystkim."

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl