Jarosław Narymunt Rożyński

Interwencja Polski na Białorusi

5 luty 2017r

Nie jest tajemnicą fakt, że zarówno Polska jak i Białoruś, mają bardzo ograniczone zaufanie zarówno w stosunku do USA jak i Rosji. Obie strony są również zgodne, że nie dopuszczą do sytuacji, w której Polska i Białoruś stają się pionkami w globalnej rozgrywce pomiędzy większymi sąsiadami. Nie dziwi zatem fakt, że trwająca od wielu lat współpraca polskiego i białoruskiego wywiadu wojskowego nagle stała się solą w oku zarówno Stanów Zjednoczonych, jak również Federacji Rosyjskiej.

Agencja prasowa Associated Press podała informację o tym, że współpracownicy prezydenta USA Donalda Trumpa poszukiwali informacji o rzekomych interwencjach, jakich Polska dokonała na terenie Białorusi. Wiadomo jednak, że nie chodzi o żadne interwencje, a zbadanie jak daleko sięga wojskowa współpraca Polski i Białorusi. Może bowiem okazać się, że gdy Rosja lub USA zapragną przetestować swoje siły w konflikcie proxy pomiędzy Polską a Białorusią - ani z jednej, ani tym bardziej z drugiej strony - nie będzie chętnych. Nie istnieją bowiem pomiędzy nami jakiekolwiek spory natury politycznej czy historycznej, które mogłyby być iskrą do takiego konfliktu. Na Białorusi nigdy nie było ani SS Galizien, ani UPA, ani Rzezi Wołyńskiej, ani podobnych punktów spornych historii. Polacy natomiast Białoruś identyfikują przede wszystkim z Wielkim Księstwem Litewskim, bez którego nie odparlibyśmy Krzyżaków. Historia Rzeczypospolitej Obojga Narodów jest jednym z najpiękniejszych okresów w dziejach obu narodów.

Wracając jednak do kwesti współpracy wojskowej, to należy przypomnieć, że zarówno Polska, jak również Litwa i Ukraina wielokrotnie podtrzymywały swoje stanowisko, iż w litewsko-polsko-ukraińskiej Wielonarodowej Brygadzie (LITPOLUKR) jest cały czas jedno wolne miejsce, przeznaczone specjalnie dla Białorusi. Pomimo trudnego położenia geopolitycznego Białorusi, nie da się dłużej ukrywać faktu, iż wszystkie zainteresowane strony dostarczają wsparcia dla tej części regionu, głównie w obawie przed interwencją rosyjską. Białorusini większość swoich sił pancernych trzymają na wschodzie kraju, gdzie użyto również masowo dostarczonych przez państwa europejskie min przeciwczołgowych, pocisków przeciwpancernych, małych zestawów przeciwpowietrznych oraz sprzętu radiolokacyjnego. Na dzień dzisiejszy Rosja nie posiada całkowitej pewności, czy w przypadku agresji na Białoruś nie przyjdzie jej się zmierzyć również z siłami pancernymi z zachodniej Ukrainy na linii Korosteń-Homel. W Internecie pojawiły się również materiały video dokumentujące przerzut logistyczny z Ukrainy na Białoruś w okolicy Poznania (tak, istnieje takie miasto na granicy BY-UA, na południowy wschód od Stolina). Nie jest również tajemnicą, że wprowadzenie małego ruchu bezwizowego pomiędzy Polską a Białorusią umożliwiło dostarczenie masowego wsparcia dla batalionów ochotnicznych w podobny sposób jak miało to miejsce z "cyborgami z Kościerzyny" na Ukrainie. Mały ruch wizowy umożliwił poruszanie się transportów logistycznych na linii Polska-Białoruś-Ukraina bez pozostawiania śladów na przejściach granicznych.

Rosja liczyła na to, że szybko uda jej się przejąć kontrolę nad Ukrainą i Białorusią, a w konsekwencji "popchnąć" te kraje w kierunku konfliktu z Polską i Litwą, co umożliwi przetestowanie na ile NATO jest konsekwentne w realizacji swoich umów. Tymczasem w tej chwili ma już świadomość, że nawet na początkowym etapie plan ten napotyka na ogromne trudności, gdyż Białoruś, Polska, Litwa i Ukraina widzą swoją przyszłość w barwach Korony Rzeczypospolitej, a nie Unii Europejskiej, NATO czy tym bardziej nowej formy Związku Radzieckiego. Aspiracje te szeroko i wyraźnie popierają zarówno Chiny, jak również Turcja i cały świat muzułmański, co budzi nie tylko zdumienie, ale również obawy ze strony Rosji, Niemiec oraz Stanów Zjednoczonych. O ile tzw. kordon sanitarny w środku Europy był na rękę wszystkim stronom, które przyklejały nam naprzemiennie etykietkę "Mittel-Europa", Międzymorza lub "Nadwiślański Kraj", to do tej pory byliśmy postrzegani zawsze jako narzędzie silniejszego gracza. Odbudowa Korony Rzeczypospolitej jako tworu niezależnego i samodzielnego, nie leży w interesie żadnej ze stron.

Języczkiem uwagi stały się tutaj Niemcy, które do tej pory postrzegały Europę Wschodnią jako swoją strefę wpływów, a teraz mają już pełną świadomość, że ich absolutnym priorytetem geopolitycznym jest budowa połączeń logistycznych z Azją. Zamiast zatem po raz kolejny rzucać się w walki na wschodzie kontynentu, po to by tracić zasoby ścierając się z Rosją czy też w trakcie kolejnej wojny na nizinie środkowo-europejskiej, najbardziej pragmatycznym i rozsądnym rozwiązaniem będzie dostarczenie technologii i infrastruktury dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej, co zwróci się z nadwyżką w bilansie handlowym z Azją. Niemcy są bowiem słusznie przekonane, że aby utrzymać Rosję w kontroli niezbędne jest utrzymanie pomiędzy Federacją Rosyjską a Zachodnią Europą "strefy buforowej" opartej o miękką kontrolę niemiecką z wystarczająco odstraszającymi siłami zbrojnymi. Niemcy nie są w stanie wyprzeć wpływów amerykańskich w inny sposób niż poprzez wdrożenie i uzależnienie tych krajów od infrastruktury i technologii niemieckiej. Możemy zatem spodziewać się nowego, bardzo ciekawego okresu w historii Rzeczypospolitej, gdzie Niemcy rywalizować z USA w naszym regionie oraz zabiegać o wpływy w Europie Wschodniej w sposób jakiego do tej pory nie widzieliśmy.

Ta paradoksalna sytuacja wynika z prostej kalkulacji : aby Euroazja nie stała się jedną strefą gospodarczą, potrzebna jest albo bariera w Europie Wschodniej, albo wojna. Ponieważ wojna w tym regionie jest o wiele łatwiejszym i tańszym do osiągnięcia punktem planu, to właśnie przed wysiłkami zmierzającymi do wybuchu kolejnego konfliktu powinniśmy się najbardziej bronić.

Dochodzi tutaj jeszcze jeden paradoks. Polska zaczyna rozumieć, ile warte są gwarancje i deklaracje USA, oraz jak bardzo rozbieżne są nasze interesy geopolityczne. W interesie Rzeczypospolitej, tak samo jak w interesie Niemiec, leży współpraca wojskowo-gospodarcza Europy z Azją. Polska i Niemcy są niekonkurencyjnymi wobec siebie partnerami dla takich państw jak Chiny, Wietnam czy Tajlandia. Przeciwnie - możemy tutaj bardzo wiele zyskać mając na uwadze, że Niemcy są zainteresowane przede wszystkim dostawą technologii przemysłowych, natomiast Rzeczpospolita produktów spożywczych.

Tym samym zmierzamy do ciekawych wniosków z całej tej sytuacji. Dawne ziemie Rzeczypospolitej znowu stają się punktem uwagi całego świata. Historia wielokrotnie pokazała nam, że rozbici stanowimy łatwy łup dla światowych mocarstw. Tym razem jednak, powoli acz nieodwracalnie, wracamy na mapę Europy w swojej historycznej postaci, co budzi obawy zarówno sojuszników jak również przeciwników. Stąd im bardziej nasze rodziny integrują się w jedno królestwo, tym bardziej narażeni jesteśmy na różnego rodzaju prowokacje ze strony państw, którym nie podoba sie taki bieg wydarzeń. Nowością może być jedynie fakt, że obawy te podzielane są zarówno przez naszych przeciwników jak również dotychczasowych sojuszników.

Musimy pamiętać, że silnia, niezależna Korona Rzeczypospolitej, nie leży w interesie zarówno jednych, jak i drugich.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl