Jarosław Narymunt Rożyński

Imigracja ze wschodu

26 grudnia 2016r

W 2016 roku do Polski przybyła rekordowa liczba imigrantów zarobkowych ze wschodu. Głównie są to obywatele Ukrainy, którzy podejmują w Polsce nie tylko prace fizyczne, ale również w IT, medycynie czy innych sektorach gospodarki. W sposób oczywisty wpływa to na konkurencyjność naszego rynku pracy, ale niestety rząd coraz mocniej stara się traktować imigrantów przede wszystkim jako dodatkowe źródło dochodów.

Polskie firmy bardzo chętnie zatrudniają pracowników ze wschodu, głównie ze względu na bardziej konkurencyjne warunki wynagrodzenia. Problem w tym, że rosnące ustawicznie koszty pracy zmuszają do poszukiwania innych możliwości optymalizacji kosztów. Gdyby np. Ukraina utworzyła specjalne strefy ekonomiczne przy granicy z Polską, z całą pewnością część przedsiębiorców przeniosłaby swój biznes poza granice Polski. Wciąż jeszcze istnieje zbyt mała świadomość społeczna, że "obywatelstwo podatkowe" to również jest rynek podlegający prawu popytu i podaży, co w konsekwencji przekłada się na obroty bieżące danego państwa.

Z jednej strony jak mantra powtarzane są hasła, że Ukraińcy nie zabierają Polakom pracy, ani nie zaniżają wynagrodzeń, a z drugiej strony wszyscy doskonale wiemy, że nie jest to prawda. Podstawowym kryterium zatrudnienia osób ze wschodu jest własnie niższe wynagrodzenie i potwierdza to zgodnie każdy pracodawca.

Rosnąca imigracja to nie jest efekt działania polskich pracowników ani tymbardziej polskich przedsiębiorców. To przede wszystkim skutek morderczej polityki fiskalnej państwa, które doprowadziło do sytuacji, w której Polaków we własnym państwie zatrudniać się po prostu nie opłaca.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl