Jarosław Narymunt Rożyński

I rok (nie)rządu PIS - Deja Vu 1936

15 listopad 2016r

Minęło pierwsze 12 miesięcy dobrej zmiany. Dobrej dla żołnierzy partii, którzy przejęli media, spółki Skarbu Państwa, kontrakty w Ministerstwie Obrony, przytakiwaczy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dobra zmiana to przede wszystkim odejście od gospodarki wolnorynkowej na rzecz narodowego socjalizmu oraz stopniowe wdrażania autorytarnej dyktatury. Narodowy socjalizm stał się fundamentalną doktryną rządów.

Wszystko, co było prywatne zostaje stopniowo przemalowane na "narodowe". Kiedyś były to "państwowe zakłady pracy" czy "media państwowe" - dzisiaj są to "narodowe zakłady pracy", "media narodowe", "rady narodowe" i tym podobne.

Najbardziej rozpoznawalnym elementem rządu PIS jest oczywiście powszechne łamanie konstytucji, w myśl zasady - prawo partii prawem narodu. Nie pomogły apele Unii Europejskiej, ani Komisji Weneckiej ani nawet apel ONZ. PIS wyraźnie pokazuje, że nie cofnie się przed łamaniem wszelkiego prawa, byle tylko utrzymać władzę. Trybunał Konstytucyjny został poddany ciągłemu procesowi wyniszczenia, a wraz z nim - podeptano konstytucję i godność Polaków. Bunt sędziów to coś, czego rok czy dwa lata temu, nikt w Polsce nie był sobie w stanie wyobrazić.

Czystki w wojsku i służbach specjalnych są kolejnym istotnym fundamentem dobrej zmiany. Okazało się bowiem, że nasze wojsko przysięgę wojskową traktuje równie wybiórczo jak politycy konstytucję. Pomimo wyraźnych słów przysięgi "stać na straży konstytucji" - żołnierze w większości schowali swój honor za hasłem "nie mieszamy się do polityki". Każdy "podejrzany ideologicznie element" został z wojska usunięty - zaczynając od pułkowników, poprzez generałów, na wykładowcach akademickich kończąc. W ich miejsce przyszli "żołnierze partii" - bez doświadczenia, bez wykształcenia czy elementalnych predyspozycji fizycznych i intelektualnych. Zawodowi żołnierze starają się ten okres "przetrzymać" ustępując pola rosnącej patologii oraz upadającej wolności Ojczyzny.

Cały aparat państwowy został zdominowany przez strach. Nikt nie potrafi wziąć odpowiedzialności na siebie i powiedzieć : STOP. Wciąż jak mantra powtarzana jest fraza : nie mieszamy się do polityki.

Jednakże przysięga, którą składali nic nie mówi o tym, że wojsko ma nie mieszać się do polityki, lecz wyraźnie wskazuje :

Ja żołnierz Wojska Polskiego przysięgam
służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej,
bronić jej niepodległości i granic.
Stać na straży Konstytucji,
strzec honoru żołnierza polskiego,
sztandaru wojskowego bronić.
Za sprawę mojej Ojczyzny,
w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.
Tak mi dopomóż Bóg.

Ponieważ pierwsze zdania zostały przez wojsko zignorowane, najprawdopodobniej pozostaje im już tylko w najbliższym czasie krwi ani życia nie szczędzić. Nikt bowiem nie ma złudzeń, co do intencji tworzenia Obrony Terytorialnej, która będzie podlegać wyłącznie Ministrowi Obrony, łamiąc kolejne fundamenty konstytucji. Narastający konflikt pomiędzy szefem MON a prezydentem wskazuje jasno, że ten ostatni uważany jest za marionetkę nie tylko przez swoich przeciwników politycznych, ale również obóz polityczny, z którego się wywodzi. Pozostaje otwarte pytanie, czy ktoś w wojsku obudzi się zanim prezydent zostanie obalony czy dopiero gdy padnie rozkaz ataku na Smoleńsk.

Gdy 4 czerwca 1992 roku o godz. 10 rano szef MSW Antoni Macierewicz dostarczał do Sejmu "listy agentów", podległe mu jednostki wojskowe rozpoczęły niepokojące przygotowania. Żołnierzy zatrzymano w koszarach i przydzielono im dodatkowe magazynki do pistoletów maszynowych. Oficerowie spędzili noc w sztabie w mundurach polowych. W pogotowiu czekały ciężarówki, śmigłowce, antyterroryści. Takie informacje można znaleźć w aktach tajnego śledztwa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która badała, czy w "dniu teczek" podjęto próbę wyprowadzenia wojska na ulice. Bez wiedzy Kancelarii Prezydenta dokonano także "lustracji obiektu Prezydenta" przeznaczonego na schronienie dla głowy państwa podczas wojny.

Nie udało się wprowadzić dyktatury wojskiem, będą próbować Obroną Terytorialną. Najpierw jednak trzeba przygotować grunt pod zmiany poprzez szerokie karmienie społeczeństwa programem socjalnym i narodowo-socjalistyczną propagandą.

Nie brakuje również sukcesów w polityce między narodowej. Zniszczyliśmy wszystkie dyplomatyczne stosunki, jakie do tej mieliśmy z Niemcami, z Francją, z Wielką Brytanią i wszystkimi pozostałymi sąsiadami w Europie. Trudno bowiem szukać akceptacji w Europie dla faszyzmu. Gorzkie słowa krytyki popłynęły również od dwóch prezydentów USA - Barracka Obamy i Billa Clintona. Zerwaliśmy kontrakty zbrojeniowe wstrząsając programem modernizacji armii.

Jak mam ufać wojsku, które nie ma się czym bronić i nie przestrzega roty ?

Próba zamachu w Turcji oraz zmiana jej orientacji wewnętrznej przy biernej postawie całego świata, niezwykle rozbudziła marzenia i pragnienia partii. Jarosław jest już powszechnie nazywany Naczelnikiem Państwa, a do pełnej dyktatury w zasadzie brakuje już tylko naciśnięcia Antoniego na spust.

W tym nowym ustroju całkowicie pogubiła się opozycja. Trzeba być nie lada szaleńcem by kłócić się o lidera opozycji, w momencie gdy cały okręt nie tylko tonie, ale również płonie zamieniając się w zgliszcza. Nie pomogły masowe demonstracje, nie pomogły zrywy społeczne ani tym bardziej protesty opozycyjnych partii. Rząd cofnął się na krok dopiero, gdy na ulicę wyszły kobiety w obronie swoich praw człowieka. Był to krok w tył przed huknięciem pięścią w twarz.

Kropla drąży skałę, więc masowa, partyjna propaganda stała się stałym zjawiskiem naszej rzeczywistości. Fundamentalnym elementem nowego ustroju jest przede wszystkim upartyjnienie mediów. Nigdy jeszcze nie przeprowadzono tak masowych czystek we wszelkich środkach przekazu. Współczesne programy informacyjne tak bardzo porażają swoją propagandą, że dorównują w tym obszarze czasom PRL w latach 50. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych rzeczników partii jest nie kto inny, ale prokurator z okresu PRL.

Największym "sukcesem" jest oczywiście wprowadzenie socjalistycznego programu 500+ oraz programów typu "Za życiem" na wzór faszystowskiego Lebensborn. Nierealny w swoich założeniach program sieje prawdziwe spustoszenie we wszystkich pozostałych resortach, które szukają za wszelką cenę środków na utrzymanie tego pomysłu w ryzach. Nie ulega jednak wątpliwości, że ta utopia skończy się najprawdopodobniej w przyszłym roku, a wyborcy pokażą swój gniew znacznie szybciej niż Prawo i Sprawiedliwość zdaje sobie z tego sprawę. Nic dziwnego, że już dzisiaj połowa samorządów nie posiada środków na realizację tego programu, a dokładnie w rok od wygranych wyborów premier zapowiada, że rząd może wycofać się z programu jeżeli nie będzie on spełniał założeń demograficznych.

Największą kulą u nogi jest dla partii gospodarka. Pokolenie wychowane w komunie nie rozumie i nie akceptuje współczesnych zasad wolnego rynku. Wyniki tego widzimy gołym okiem - spadek PKB, spadek ratingów, spadek wartości złotówki, masowa emigracja przedsiębiorców. Skutki tej polityki pojawią się z opóźnionym zapłonem i będą trwać bardzo długo.

Nie zwiększono kwoty wolnej od podatku, nie wprowadzono zmian ułatwiających prowadzenie biznesu. Złotówka osłabła w stosunku do pozostałych walut, a nierealne pomysły typu podatek handlowy czy zakaz handlu w niedzielę rozbiły się o mur rzeczywistości rynkowej. Absurdalne pomysły typu "narodowy samochód", kilkukrotne podniesienie akcyzy, mieszkanie plus, darmowe leki dla seniorów rozniosą Polską gospodarkę w pył. Dalsze zapowiedzi zmian gospodarczych to oczywiste polityczne samobójstwo. Podatek 40%, masowe przeszukania i konfiskaty majątku, podwyższenie płacy minimalnej, oraz cały szereg innych elementów to w systemie demokratycznym i gospodarki wolnorynkowej cofanie się do epoki bolszewickiej. Nie przeszkadza to jednak partii, która siejąc populizm gotowa jest spełniać wszystkie zachcianki socjalne, jeżeli tylko przedłuży to okres utrzymania władzy.

Rząd PIS bardzo drastycznie pomylił się traktując przedsiębiorców jak konsumentów zasiłków socjalnych. Pierwszy kwartał 2017 roku będzie wystawieniem rachunku, którego ta partia po prostu nie przełknie. Partia Prawo i Sprawiedliwość w pełni zdaje sobie sprawę, że za wszystkie jej działania otrzyma rachunek, którego nigdy nie będzie w stanie spłacić.

Przy tych wszystkich elementach polityki coraz częśćiej mówi się również o wprowadzanych stopniowo represjach i łamaniu praw człowieka. Zmiany uderzające w podstawowe prawa kobiet czy więzienia dla przeciwników politycznych bez stawiania im zarzutów nie powinny budzić naszych wątpliwości co do kierunku, w którym zmierza PIS. Przekazanie władzy nad służbami specjalnymi człowiekowi, który "wymknął się" przed wyrokiem karnym przeszło gładko i bez zdecydowanego sprzeciwu społeczeństwa. To wszystko odbywa się przy akompaniamencie aksamitnych blondynek z kręgosłupem moralnym dworcowej kurwy, byłych komandosów którzy nie utrzymali się na nowym stanowisku pół roku, oligarchów kościelnych stawiających sobie pomniki i witraże ze swoim wizerunkiem, oraz pseudo dziennikarzy, którzy za ciąłe nawiązywanie do "żydo-komuny" w normalnym państwie prawa nie mieliby szans zaistnienia w przestrzeni publicznej.

Rządy partii ukazały wszystkie słabości naszej kruchej wolności, którą na własne życzenie wyrywamy sobie z serca. Kto nie jest dzisiaj zwolennikiem partii, jest żydem, komunistą, ruskim agentem, zdrajcą narodu, któremu partia niedługo pokaże swoje miejsce. Staliśmy się karykaturą Europy i zaprzeczeniem wartości, o które walczyliśmy przez setki lat.

Upadek III Rzeczypospolitej rozgrywa się na oczach wszystkich obywateli. Mamy dzisiaj rządy, które nie przewidują możliwości oddania władzy. Żeby zrozumieć jak naród niemiecki doprowadził do narodowo socjalistycznej dyktatury wystarczy wyjść na ulicę i zobaczyć jak we Wrocławiu po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej publicznie palono kukły żydów, posłuchać uzasadnienia wyroku sądu, który określa swastykę jako symbol szczęścia i pomyślności, lub włączyć telewizję czy radio, którego dzisiaj nie powstydziłby się sam Joseph Goebells.

Historia zatacza koło. Pozwólcie Polakom rządzić, a zniszczą się sami. Polowanie na wrogów partii dopiero się zaczyna.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

[źródła i cytaty]
Gazeta Wyborcza