Jarosław Narymunt Rożyński

Gibraltar

1 marzec 2017r

W związku z Brexitem, w sposób nieproporcjonalny od okoliczności, w mediach rozkwitła burza wokół Gibraltaru. Niewielkie wydarzenie jakim było przypadkowe naruszenie wód terytorialnych Gibraltaru przez hiszpański okręt patrolowy zostało napompowane przez media do rangi incydentu rodem z Bliskiego Wschodu. Najwyraźniej jednak, emocje te udzielają się brytyjskim politykom, którzy nie tylko zapowiedzieli skargę w/s łamania konwencji ONZ o prawie morza, ale również zagrozili interwencją zbrojną.

Paliwa do ognia dolał szef Partii Konserwatywnej - Michael Howard - który zasugerował, że brytyjska premier Theresa May, może wypowiedzieć wojnę Hiszpanii, aby bronić Gibraltaru, jeżeli Madryt będzie chciał wykorzystać negocjacje w/s Brexit do odzyskania kontroli nad terytorium. Trzeba przyznać, że jest to dosyć kuriozalne, patrząc na fakt, że oba państwa są przecież członkami NATO. Wielokrotnie przytaczane tutaj aluzje do wojny na Falklandach są raczej nie na miejscu.

Skąd nagle taki niepokój w Wielkiej Brytanii ? Czy chodzi o fakt, że 96% mieszkańców Gibraltaru opowiedziało się za pozostaniem w Unii Europejskiej ?

Oczywiście, nie.

Sprawa sztucznie nadmuchanego sporu wokół Gibraltaru jest przykrywką do zaplanowanego kolejnego referendum w/s niepodległości Szkocji. Anglia "napina mięśnie", aby pokazać swoją determinaję w utrzymaniu wspólnoty, w sytuacji gdy nie jest to wcale takie pewne jak się to obecnie wydaje. Niektórzy analitycy piszą już scenariusze, w których do niepodległej Szkocji dołącza niepodległa, zjednoczona Irlandia.

11 kwietnia będzie 304 rocznica Pokoju w Utrechcie, który zakończyl hispzańską wojnę sukcesyjną. Na mocy postanowień traktatu - Gibraltar został "na zawsze" przekazany Wielkiej Brytanii.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl