Jarosław Narymunt Rożyński

Europejskie siły pancerne

28 kwiecień 2017r

Eurofighter miał być odpowiedzią starego kontynentu na amerykańskie myśliwce typu F-35 oraz F-22. Faktycznie udało się stworzyć bardzo ciekawą konstrukcję, jednak zarówno koszt realizacji, jak również sposób eksploatacji i możliwości modernizacji pozostawiają wiele do życzenia. Nie przeszkadza to jednak poszerzeniu współpracy głównych gospodarek UE o stworzenie wspólnej konstrukcji, tym razem dla kawalerii pancernej.

Podstawowym czołgiem niemieckich sił zbrojnych jest oczywiście Leopard. Jest to nie tylko znana i ceniona konstrukcja zarówno w Europie jak i na całym świecie, ale również jeden z "flagowych produktów" niemieckiej gospodarki. Leopardy jeżdżą po całej Europie od Portugalii i Hiszpanii przez Holandię, Danię, Szwecję czy również Polskę. Dla nikogo nie jest również zaskoczeniem, że Leopardy zakupiła Arabia Saudyjska, a zainteresowanych stron na bliskim wschodzie jest znacznie więcej.

Dla ich francuskich sąsiadów taką bazową konstrukcją jest AMX-56 czyli Leclerc, który znajduje się praktycznie wyłącznie na eksploatacji francuskich sił zbrojnych oraz armii Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jest to pojazd daleko ustępujący zarówno niemieckiemu Leopardowi, jak również takim czołgom jak izraelski Merkava, brytyjski Challenger, o amerykańskich Abramsach czy rosyjskich Armatach nie wspominając.

Stąd pojawił się pomysł utworzenia wspólnej Europejskiej Kawalerii Pancernej, za którą kryją się znacząco sprzeczne interesy Niemiec i Francji. W interesie franków leży oczywiście pozyskanie niemieckiej technologii, natomiast w interesie niemieckich koncernów lezy oczywiście dominacja i unifikacja europejskiego przemysłu maszynowego kawalerii pancernej.

Szczerze wątpię w to przedsięwzięcie, gdzie jedynym wspólnym mianownikiem współpracy jest chęć przerzucenia kosztów na drugą stronę. Jest to ciekawy przykład sprawdzający realną możliwość współpracy dwóch największych gospodarek Unii Europejskiej.

W Polsce pojawią się zapewne głosy, że powinniśmy przystąpić do tego projektu, mając na uwadze posiadane już Leopardy na wyposażeniu polskiej armii. W mojej ocenie zarówno zakup Leopardów jak i głębsze wchodzenie w ten sojusz jest dla Polski błędem strategicznym.

Najbardziej uzasadnionym ekonomicznie i strategicznie rozwiązaniem jest pozyskanie technologii i budowa własnej konstrukcji, co uniezależniałoby nas od zewnętrznych dostawców. To oczywiście może tworzyć problemy natury politycznej w kontaktach z naszymi bezpośrednimi sąsiadami, natomiast nic nie stoi przecież na przeszkodzie, aby oprzeć rodzimą produkcję właśnie na doświadczeniach amerykańskich, izraelskich czy nawet azjatyckich. Patrząc na te wszystkie wspomniane powyżej kwestie i mając na uwadze nasze doświadczenia historyczne, powinniśmy poszukiwać dostawców i kooperantów wśród państw, które nie stanowią dla nas potencjalnego zagrożenia.

Znając jednak polskie realia, w tym zwłaszcza 17-letnią historię budowy jednego polskiego okrętu, można przypuszczać, że polscy politycy już licytują się między sobą w poparciu dla niemieckiej koncepcji konsolidacji europejskiego przemysłu konstrukcji pancernych.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl