Jarosław Narymunt Rożyński

ARiMR w ciemnym lesie

13 maj 2017r

Wraca temat modernizacji systemów informatycznych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Niech Was nie zwiodą słowa "restrukturyzacja" i "modernizacja", z którą ta instytucja niewiele ma wspólnego. Najprawdopodobniej kolejny rok z rzędu część rolników nie otrzyma dopłat z powodu... przekazania ich środków innym rolnikom w wyniku "błędu informatycznego".

Temat przetargów w ARiMR jak również całego procesu informatyzacji tego sektora administracji publicznej budzi wiele emocji i wątpliwości od lat. ARiMR to tylko "małe piwo" w porównaniu z tym co od lat dzieje się w temacie informatyzacji administracji publicznej. Temat "infoafery" za czasów PO-PSL został oczywiście szybko zamieciony pod dywan wraz z nową ekipą, która zastąpiła starą przy korycie. Przetargi toczą się długo, procedury są zawiłe i niejasne, niewiele pomagają różnego rodzaju audyty i kontrole, a gdzieś tam na szarym końcu tego łańcucha pokarmowego są zwykli programiści i testerzy, którzy na codzień łapią się za głowę czytając jakie potworki teraz będą musieli tworzyć, by "na papierze się zgadzało". Nie jest bowiem tajemnicą, że praktycznie wszystkie polskie przetargi dla administracji publicznej są ustawione od samego początku do końca, a ich specyfikacja służy tylko stworzeniu warunków pod konkretnego oferenta. Stąd takie absurdy w Polsce jak dyskietki w ZUS, używanie baz danych do których tylko jedna firma posiada licencje, abstrakcyjne systemy wspierające zarządzanie tymi instytucjami i wiele innych kreatywnych sposobów wyciągnięcia publicznej kasy. Nie mówiąc już o tym, że rozliczana roboczogodzina programisty potrafi w takch przetargach wynosić 2000 zł lub więcej, z czego sam programista dostaje na rękę zwykle nie więcej niż 100zł za godzinę.

Na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje na to, że ARiMR nie tylko nie będzie w stanie wypłacić zaległych dopłat za 2016 rok, ale również za 2017 rok. Konsekwencją tego będzie prawdopodobnie kara w wysokości 2,5 mld złotych. Ciekawe, czy Minister Rolnictwa ma tego świadomość i czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się przedwczesnej dymisji na zasadzie ucieczki kapitana z tonącego okrętu.

Dużo do myślenia daje historia Daniela Obajtek, byłego wójta gminy Pcim mianowanego przez ministra Jurgiela na stanowisko prezesa Agencji. Człowiek, który zaledwie kilka miesięcy temu był wójtem na wsi szybko został prezesem państwowego koncernu energetycznego Energa. Pierwszym sygnałem zmiany władzy w spółce, który szeroko poszedł w świat, było zawierzenie spółki akcyjnej Bożej Opatrzności podczas uroczystej mszy w gdańskim kościele.

Sprawa ARiMR jest jedną z setek jeśli nie tysięcy jakie na codzień mają miejsce w Polsce. Informatyzacja administracji publicznej idzie w Polsce jak krew z nosa i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek miało się w tym zakresie zmienić na lepsze w przeciągu najbliższych kilkunastu lat.

Na zakończenie należy dodać, że firmy IT realizujące te zlecenia są akurat ostatnim łańcuchem tego procesu, który możnaby posądzać o winę za ten cały bałagan. Praktycznie zawsze warunki określone w specyfikacjach są niemożliwe do realizacji zasobami w czasie określonym w przetargu. Nie widziałem w Polsce jeszcze dobrego systemu informatycznego wdrożonego w terminie, z którego byliby zadowoleni wszyscy jego użytkownicy. Bezpośrednią przyczyną tego stanu rzeczy jest przede wszystkim fakt, że przetargami zajmują sie politycy i widzą w nich przede wszystkim okazję do wyłudzenia pieniędzy.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

[źródła]

Niesprawny system ARiMR uderzył w wieś
Kto dostarczy system informatyczny dla ARiMR
ARiMR podpisał umowę na utrzymanie i modyfikację systemu
Polsce grozi 25mld kary, a PIS może przegrać wybory
Daniel Obajtek był wójtem wsi za PIS, został szefem Energi