Jarosław Narymunt Rożyński

Demokracja bezpośrednia szansą dla Polski ?

2 luty 2015r

Demokracja bezpośrednia to system polityczny, w którym decyzje podejmuje się przez tzw. głosowanie ludowe, które może być zarówno w formie plebiscytu lub referendum. W takim głosowaniu udział może wziąć praktycznie każdy obywatel, który jest uprawniony do głosowania. W demokracji bezpośredniej obywatele mają znacznie większy i bezpośredni wpływ na podejmowane decyzje w państwie. W Polsce natomiast nadal funkcjonuje demokracja przedstawicielska z fikcyjnym prawem do zrealizowania referendum przy zebraniu odpowiedniej ilości podpisów. W praktyce jednak widzimy, że władzę sprawują Ci sami ludzie od 25 lat i nie dopuszczają żadnej możliwości przejęcia władzy przez nowe formacje polityczne lub oddania jej częściowo Narodowi.

Dwa najbardziej ciekawe przykłady demokracji bezpośredniej to Szwajcaria i Liechtenstein. Co ciekawe, pierwsze państwo jest republiką, a drugie monarchią. Okazuje się bowiem, że to nie ustrój ma tutaj decydujące znaczenie, lecz szeroko rozumiana umowa społeczna, na zasadzie której Obywatele biorą odpowiedzialnośc za państwo. Zdecydowanie bardziej podoba mi się ustrój, w którym monarcha stoi na straży bezpieczeństwa państwa i to jest jego wyłączny zakres kompetencji, natomiast polityka społeczno-gospodarcza, pozostaje w całości w rękach rzadu i premiera (oczywiście z uwzględnieniem Narodu z prawem do głosowania).

Dlaczego zatem głowa państwa wraz z wojskiem i służbami miałaby być wyjęta spod systemu demokracji bezpośredniej ? Przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszy i to oczywisty - demokracja nie funkcjonuje w wojsku i w służbach mundurowych. Te formacje z samego założenia funkcjonują w systemie piramidy hierarchii. Szeregowi nie głosują nad przyjęciem rozkazu sierżanta, pracownicy wywiadu nie głosują nad schwytaniem lub wypuszczeniem szpiega obcego państwa. Służby mundurowe jak sama nazwa wskazuje - składają się z obywateli pełniących służbę Ojczyźnie i funkcjonują w innym modelu. Monarcha, aby mógł sprawować kontrolę nad bezpieczeństwem państwa - musi mieć kontrolę nad służbami mundurowymi, które nie mogą podlegać aktualnie rządzącej partii politycznej. Bezpieczeństwo jest składnikiem rozkładającym się na wiele lat funkcjonowania i wymaga przede wszystkim stabilizacji politycznej i ewolucji technologicznej. Drugi powód wynika z tego, że nie da się poddać pod głosowanie czegoś, co jest tajne. Zdecydowana większość spraw związanych z bezpieczeństwem jest objęta klauzulą poufności, do której nie mają dostępu wszyscy obywatele. Nie znając natomiast treści - nie są w stanie nad nią głosować. Innymi słowy mechanizm taki działa trochę na zasadzie bezpiecznika, który odcina sprawy związane z obroną państwa i suwerennością - od aktualnych sporów politycznych i debaty publicznej.

Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że w ustroju, w którym prokurator, szef policji, szef CBA, szef ABW, czy też sędzia - podlegają pod aktualnie rządzącego premiera - nigdy tak naprawdę aparat kontrolny nie będzie w stanie wyegzekwować przestrzegania prawa przez polityków partyjnych. Dopiero gdy oderwiemy te instytucje od zasięgu ręki premiera czy też ministra - będziemy mieli realne narzędzia do nadzorowania osób odpowiedzialnych za gospodarkę w państwie. Co to oznacza w praktyce - mianowicie to, że służby mundurowe powinny zostać wyjęte spod "jurysdykcji rządu". Rząd zajmuje się polityką gospodarczą, społeczną - natomiast nad całością związaną z bezpieczeństwem i korupcją czuwa głowa państwa i jego mechanizm kontroli.

Demokracja bezpośrednia częściowo przebija się już do świadomości Polaków. Bardzo ciekawym przykładem było wprowadzenie budżetu obywatelskiego. Praktycznie w każdym mieście spotkał on się z ciepłym przyjęciem i sprawdził się doskonale we wdrożeniu. Jak widać - dla chcącego nic trudnego.

Jak to wygląda w naszym kraju ? W Polsce odmówiono obywatelom prawa do referendum w sprawie 6 latków, w sprawie wieku emerytalnego, konwencji dotyczącej przemocy, w sprawie dostępu do broni, oraz w wielu innych kwestiach. Praktycznie zostaliśmy przez własnych przedstawicieli pozbawieni prawa głosu. Zamiast rozwijać się w kierunku społeczeństwa obywatelskiego - rozwijamy się w kierunku partiokracji, a nasza rzeczywistość polityczna zaczyna coraz bardziej przypominać tzw. demokrację telewizyjną.

A przecież istnieje tak wiele lepszych rozwiązań! Nie tylko ze względów społecznych, ale również ze względów ekonomicznych. Demokracja bezpośrednia ma bardzo ważny wymiar ekonomiczny. Im więcej demokracji bezpośredniej tym niższe są koszty sektora publicznego. Zwiększa się skuteczność administracji publicznej, natomiast zmniejsza się poziom długu publicznego.

Oczywiście rodzi się pytanie - a co z urnami, komisjami wyborczymi, no i przede wszystkim - czy nas na taką demokrację stać ? Ile to będzie przeciętnego Kowalskiego kosztować ?

Zero! Przecież każdy z nas wie, gdzie znajduje się jego urząd skarbowy. Wystarczy wprowadzić dodatkowy formularz, nazwijmy go PIT-NIE, który można składać zarówno w formie papierowej, jak również elektronicznej. Na takim formularzu każdy z nas wpisuje swój PESEL, imię i nazwisko, numer i serię dowodu osobistego, oraz numer ustawy w sprawie której głosuje - a następnie składa go w urzędzie skarbowym lub wysyła drogą eletroniczną. To przecież bardzo proste i skuteczne rozwiązanie, które możemy wprowadzić dosłownie od 1 stycznia. Nie istnieją także żadne przeszkody, by czas na zawetowanie ustawy przez społeczeństwo, lub inaczej - czas trwania "mini" referendum - trwał np. 7 lub 14 dni zamiast jednego weekendu, w trakcie którego odbywa się swojego rodzaju zryw pospolity nad urnami.

W końcu mielibyśmy pewien mechanizm, który mógłby posłużyć jako bariera do zadłużania Polski przez partie polityczne. Doczekalibyśmy się także rządów, które realnie musiałyby się liczyć z opinią społeczeństwa w trakcie całego okresu funkcjonowania, a nie tylko w dniu wyborów.

Należy wyraźnie podkreślić, że w demokracji bezpośredniej nie chodzi absolutnie o to, aby nad każdym przepisem czy ustawą, prowadzone było referendum. Chodzi jednak zdecydowanie przede wszystkim o to, żeby Naród miał prawo sprzeciwić się, gdy nowe prawo wyraźnie nie jest akceptowane. Naród po prostu chce mieć prawo głosu !

Referendum umożliwia wypowiedzenie się w dowolnej sprawie. Jeśli ktoś zgadza się z jedną opcją polityczną w pewnych sprawach, a nie zgadza się w innej, w demokracji pośredniej nie będzie dobrze reprezentowany. W demokracji bezpośredniej ma on możliwość głosować w każdej sprawie według własnego uznania, niezależnie od stanowiska partii politycznych. W demokracji bezpośredniej wyborcy mogą podjąć decyzję w konkretnej sprawie wbrew woli establishmentu politycznego. Nasi politycy partyjni pokazywali nam to już niejednokrotnie.

Im większe zastosowanie mają elementy demokracji bezpośredniej tym większe jest tzw. zadowolenie z życia. Efekt ten ma bardzo wysoki poziom istotności statystycznej (ang. statistically significant) i ma porównywalny wpływ na zadowolenie z życia, co wzrost dochodów. Z większego zadowolenia z życia wraz ze wzrostem partycypacji korzystają w równym stopniu wszyscy obywatele bez względu na wysokość dochodów, wykształcenie i płeć. Proszę sobie wyobrazić np. sytuację, gdy Polacy wymuszają na rządzie zwiększenie kwoty wolnej od podatku. W takiej sytuacji rząd zmuszony jest do bardziej efektywnego zarządzania budżetem państwa. Jeżeli nie jest w stanie tego zrobić - podaje się do dymisji. A jak to wyglada dzisiaj ? Kolejne partie nieustannie bez żadnych konsekwencji zadłużają kolejne pokolenia i podnoszą wszystkim podatki. Wszystkim za wyjątkiem spółek państwowych, które obsadzone są licznie żołnierzami partyjnymi. Czy to jest demokracja ?

Jak wiele czasu musi jeszcze minąć by Polacy podjęli odważny krok i skierowali się ku demokracji bezpośredniej ? Skoro nie przekonało nas podwyższenie wieku emerytalnego, czy przekona nas kolejna ustawa podnosząca wiek emerytalny do 72 lat ? A może będziemy czekać, aż na wzór Cypru rząd celem ratowania budżetu postanowi zagarnąć 10% naszych pieniędzy na bieżących rachunkach bankowych ?

Skoro przedstawiciele demokracji pośredniej - posłowie oraz ministrowie - nazywają naszą Ojczyznę tworem teoretycznym - czy nie nadeszła właściwa pora na wzięcie losu we własne ręce i postawienie na nogi tej rozbujanej konstrukcji ?

Polska potrzebuje ewolucji, a nie rewolucji. Rewolucja pożera swoje dzieci, a ewolucja pozwala tym dzieciom dorosnąć i rozwinąć skrzydła. Rozpoczęła się kampania do wyborów prezydenckich. Prawie każdy kandydat obiecuje złote środki na rozwiązanie wszystkim problemów, a tymczasem prawda jest prosta i brutalna : prezydent jest przede wszystkim zwierzchnikiem sił zbrojnych i nie powinien zajmować się tym, czym powinien zajmować się premier i jego rząd. Prezydent powinien zajmować się przede wszystkim bezpieczeństwem i geopolityką. Premier i rząd powinni zajmować się gospodarką i rozwojem społecznym. Naród natomiast, powinien zrozumieć, że jest również odpowiedzialny za swoje Państwo i nie przerzucać tej odpowiedzialności wyłącznie na innych. Demokracja bezpośrednia daje takie możliwości.

Czy jesteśmy już na tyle dojrzałym społeczeństwem, aby wziąć odpowiedzialność za Państwo?

- Jarosław Narymunt Rożyński,