Jarosław Narymunt Rożyński

Dramatyczna sytuacja położnych

4 stycznia 2015r

Na pewno nie wszyscy z nas mają świadomość tego, że położna a pielęgniarka to nie jest ta sama osoba. Zawód położnej jest zawodem samodzielnym, chronionym ustawą z 2011 roku z późniejszymi zmianami. Położna ma prawo do samodzielnego udzielania określonych świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych. Najlepiej obrazowo sytuację prawną położenj wytłumaczyć w taki sposób, że położną z lekarzem łączy więź merytoryczna, ale nie służbowa. Innymi słowy - lekarz nie jest zwierzchnikiem położnej, lecz równorzędnym partnerem w pracy. Położna charakteryzuje się tym, że specjalizuje się wykształceniem, praktyką i doświadczeniem w opiece nad kobietą i w przyszłości jej małym dzieckiem.

To właśnie do zakresu kompetencji położnej należy m.in. rozpoznawanie ciąży, kierowanie do rozpoznania ciąży podwyższonego ryzyka, monitorowania płodu z wykorzystaniem aparatury medycznej, opieką nad kobietą w ciąży fizjologicznej, prowadzenie fizjologiczne porodu i połogu, badanie i opieka nad noworodkiem i niemowlęciem do 6 tygodnia życia (w tym również wizyty domowe), szeroko rozumiane doradztwo, podejmowanie działań w sytuacjach nagłych do przybycia lekarza (np. ręczne wydobycie łożyska) no i przede wszystkim - przyjmowanie porodu !

Położna to nie pielęgniarka, a pielęgniarka to nie jest położna. Chociaż obie panie pracują najczęściej w szpitalu to jednak nie zajmują się tym samym. Nie chciałbym tutaj zajmować się stopniowaniem odpowiedzialności i trudności z wykonywaniem zawodu, lecz skupić się na tym co jest szczególnie ważne. Mianowicie tak jak w Polsce bardzo pogorszyła się sytuacja pielęgniarek, to w przypadku położnych sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej i jest naprawdę o wiele bardziej dramatyczna. Zakres obowiązków położnych zmienia się dość często i położne wyraźnie spychane są na drugi plan. Do takich sytuacji dochodzi między innymi własnie dlatego, że większość ludzi nie ma świadomości, że to położna odbiera poród, a nie pielęgniarka. Ponieważ jednak położnych jest znacznie mniej niż pielęgniarek - nie mają one możliwości zbudowania wokół siebie takiej siły społecznej, która byłaby zdolna wymusić wprowadzenie zmian dotyczacych bezpośrendio położnych. Szansą na zmianę tej sytuacji jest utworzenie odrębnej Izby Położnych.

Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, która nie dla wszystkich dziennikarzy i polityków jest zrozumiała. Pielęgniarka i położna to zawód, a nie służba. Zawód jak sama nazwa wskazuje, ma być głównym źródłem utrzymania i sprawiać przyjemność, ponieważ jest to świadomy wybór osoby wybierającej taką karierę zawodową. Co za tym idzie - położne i pielęgniarki - nie pełnią "posługi", lecz chcą realizowac się zawodowo tak samo jak lekarze, nauczyciele czy inne grupy zawodowe. Jednak od pewnego czasu w przypadku położnych istnieje coraz więcej komplikacji dotyczących tego, jak powinna wyglądać ścieżka rozwoju oraz jakie uprawnienia i obowiązki powinna mieć położna. Izba Położnych byłaby tym samym pewnym organem umocowanym do merytorycznego wsparcia zmian prawnych i legislacyjnych w tym zakresie.

Niestety media głównego nurtu nie pomagają ani położnym, ani pielęgniarkom w kreowaniu pozytywnego wizerunku. Nadal powszechne w użyciu są zwroty "siostra" (jak gdyby była na służbie jak zakonnica), "doula" lub stereotypowy wizerunek starszej pani w habicie, która będzie krzyczeć na kobietę rodzącą w wielkim zamczysku pod którym wyją wilki. W dzisiejszych czasach jest zupełnie odwrotnie. Położne to kobiety energiczne, nowoczesne, prawdziwe "żywe encyklopedie". Zanim zaczniemy szukać w wyszukiwarkach internetowych porad dotyczących ciąży lub naszego dziecka - lepiej zapytać położną. Nic nie zastąpi doświadczenia, kontaktu z tysiącami kobiet i tysiącami dzieci oraz gruntownego wykształcenia jakie mają połozne.

Położna musi mieć szczególne predyspozycje. To kobieta niezwykle odporna psychicznie, wrażliwa na ból i cierpienie innych osób, radząca sobie w trudnych sytuacja i z niezwykłą odpornością na zmęczenie. I to wszystko bardzo częśto w sytuacji, gdy pacjentka panikuje i krzyczy, a najbliższy obok mężczyzna nie rzadko albo ulatnia się, albo mdleje. Innymi słowy - od położnej wymagamy wszystkiego, a oferujemy naprawdę niewiele. Zarobki położnych są nie proporcjonalne do zakresu obowiązków położnych. A przecież wszyscy chcemy jak najlepszej opieki dla naszych kobiet i naszych dzieci. Tymczasem na dzień dzisiejszych położnych jest zdecydowanie za mało i mają one zbyt słaby głos w swojej walce o godne warunki pracy i wynagrodzenia.

Pomyślmy zatem o tym, aby zadbać o los położnych, a tym samym zadbać o los naszych ukochanych kobiet i dzieci.

- Jarosław Narymunt Rożyński,