Jarosław Narymunt Rożyński

Niemcy przeciwne neutralności sieci

21 grudnia 2014r

W kwietniu tego roku Parlament Europejski przegłosował dość dziwne regulacje, które w swoim załozeniu mają zapewnić, iż cały ruch internetowy na obszarze Unii Europejskiej będzie traktowany równo. To bardzo dziwne określenie w praktyce ma oznaczać, że w internecie nie będzie już dyskryminacji, ograniczania, zakłócania, niezależnie od nadawcy, odbiorcy, typu, treści, urządzenia, usługi lub aplikacji. Nie chodzi tutaj oczywiście o wymuszanie równości poprzez ingerencję, lecz o stworzenie równych zasad poprzez... usunięcie wszystkich zasad, czyli mniej więcej tak, jak to wyglądało jeszcze kilkanaście lat temu. Jak się jednak okazuje - jest to zdecydowanie nie na rękę wielu rządom, w tym Niemiec.

Angela Merkel przedstawiła swoją wizję, w której sieć jest podzielona na dwa poziomy. Poziom pierwszy miałby działać tak jak dzisiejsza sieć, bez żadnych limitów czy ingerencji w treść. Poziom drugi natomiast miałby być zarezerwowany na specjalne usługi, za które dostawcy pobieraliby dodatkowe opłaty. Nie trudno przewidzieć, że w bardzo krótkim czasie okaże się, że poziom drugi jest tym jedynym zapewniającym odpowiedni transfer oraz możliwość korzystania z usług np. administracji publicznej.

Trzeba zauważyć, że nie jest to pierwszy polityk mówiący odważnie o zmianach w dotychczasowej infrastrukturze sieci globalnej. Wcześniej nawiązał do tego również Barack Obama, a również w Polsce nie brakuje polityków z własnymi wizjami. Warto przy tym wszystkim pamiętać, że internet działał do tej pory bez problemu właśnie dlatego, że był produktem wolnej myśli naukowej i akademickiej, od którego politycy trzymani byli z daleka. Ta sytuacja niestety zaczyna się powoli zmieniać i jako kraj nie posiadający własnej infrastruktury sieci lokalnej - będziemy zmuszeni do przyjęcia wzorców zachodnich. Nie pierwszy raz i niestety nie tylko w tej kwestii.

- Jarosław Narymunt Rożyński,