Jarosław Narymunt Rożyński

Zamach na wolność w internecie

18 grudnia 2014r

Pod pretekstem ochrony dzieci przed pornografią w internecie, do Sejmu wpłynał wniosek uchwały wzywającej ministra administracji i cyfryzacji do "zagwarantowania rodzicom prawa do internetu bez pornografii". W praktyce celem jest stworzenie kryterium prawnego umożliwiającego wyłączanie dostępu do usług sieciowych lub blokowanie stron na podstawie oceny urzędnika państwowego. Nie trzeba bowiem wielkiej wyobraźni by przewidzieć, że zaraz za blokowaniem "pornografii" posypią się wnioski o blokowanie stron zawierających przemoc, rasizm, ksenofobię, homofobię i całą inną gamę określeń, których nie da się w sposób jednoznaczny określić. I własnie o to chodzi - urzędnik będzie miał dowolność podejmowania decyzji w tym zakresie.

Według grupy posłów, którzy złozyli taki wniosek - każda osoba powinn amiec prawo żądać od dostawcy usług internetowych, blokowania treści o charakterze pornograficznym. Trudno jednak jednoznacznie określić granicę, gdzie zaczyna się pornografia, a gdzie kończy erotyka. Nie mniej trudno zrozumieć, dlaczego to nie użytkownik sieci powinien sam zakładać filtry za pomocą odpowiedniego oprogramowania, lecz powinno to za niego robić państwo. Według wypowiedzi posłów w mediach, to właśnie po stronie dostawcy miałoby leżeć opracowanie filtrów blokujących takie treści i nieodpłatne udostępnienie ich użytkownikowi, jednak to nie dostawca treści decydować ma o tym, co kwalifikuje te treści do odpowiednich kategorii. O tym ma w przyszłości decydować nowo powołany urząd działający przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. Podsumowując - cały pomysł jest niczym innym jak próbą wprowadzenia cenzury do sieci. Pomysł jest absurdalny, skazany na porażkę, ale jakże godny umysłów posłów wyrwanych siłą z PRL.

Zdaniem naszych posłów, uchwała ma przede wszystkim pomóc chronić dzieci przed pornografią. Zastanawiam się, czy w domyśle posłów 17 latek będący 3 dni przed swoimi 18 urodzinami ma prawo obejrzeć film mocno erotyczny, a lekko pornograficzny już nie ? Do jakiej kategorii zaliczymy całą grupę wysublimowanych filmów manga ?

Jak będzie nazywać się stanowisko urzędnika, który całymi dniami będzie strony z fikuśnymi nazwami po to, aby oglądać erotykę i porno, by ocenić czy jest to treść właściwa dla 17 latka lub 16 latka ? Za nasze podatki, ktoś przez wiele lat miałby żyć z oglądania erotyki i porno ?

Do jakiego sądu będzie można się odwołać od oceny treści erotycznej jako pornograficznej ? Czy będą powoływani świadkowie ?

Przeciwko takiej uchwale w sposóby wyraźny wypowiedział się generalny inspektor ochrony danych osobowych skupiając na sobie gniew autorów projektu. Oczywiście automatycznie pod jego adresem pojawiły się zarzuty i niewybredne gusta ze strony niektórych polityków partyjnych. Zachowanie godne pożałowania w kraju, gdzie od lat walczymy z niżem demograficznym.

W opinii przedstawione dla Biura Analiz Sejmowych przez pana Piotra Walgowskiego podkreślono, że wprowadzenie takich przepisów w życie jest równoważne z inwigilacją użytkowników przez dostawców internetu (przecież o to chodziło od samego początku). Słusznie zaznaczono, że jest to ingerencja w podstawowe prawa obywatela, takie jak prywatność, poufność, wolność pozyskiwania i pozyskiwania informacji. Dość zaskakujące pomysły w państwie, gdzie od dwóch lat utajnione są wszystkie raporty dotyczące sytuacji finansowej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w którym spoczywają pieniądze praktycznie wszystkich podatników.

Najbardziej cyniczne i żałosne w tym wszystkim jest to, że projekt został wysunięty ze strony opozycji, na czele której stoi bezdzietny kawaler, bez konta bankowego, bez prawa jazdy, bez potrzeby korzystania z jakichkolwiek usług elektronicznych, a co gorsza - bez podstawowego zrozumienia ich celu i sensu. Należy zadać sobie przy tej okazji poważne pytanie - czy opozycja, która chce ograniczać rozwój internetu, wprowadzać mechanizmy ubezwłasnowolnienia i kontrolowania społeczeństwa - będzie rozwijać nasz kraj czy też cofać go w rozwoju ?

- Jarosław Narymunt Rożyński,