Jarosław Narymunt Rożyński

Zamieszanie wokół projektu South Stream

4 grudnia 2014r

W mediach głównego nurtu pojawiła się informacja sugerująca, że projekt South Stream został zamknięty. Przyczynić się miało do tego m.in. stanowisko Unii Europejskiej i jej presja polityczna na takie kraje jak Bułgaria. Oznacza to dwie rzeczy - po pierwsze, że Rosja jeszcze bardziej uzależniona jest od alternatywnego dostarczenia gazu bezpośrednio do Niemiec. Po drugie, że oznacza to również, że Władimir Putin potrzebuje nowych rynków zbytu gazu.

Podstawowym celem gazociągu South Stream było ominięcie krajów uznawanych przez Rosję jako "kłopotliwe", a w szczególności Ukrainę. W tej chwili zmieniono oficjalnie plany, aczkolwiek można zastanowić się, czy od samego początku projekt South Stream nie był grą pozorów. Rosja bowiem nie kryje już, że planuje po prostu inwazję na Ukrainę m.in. celem ochrony swojego transferu gazu do Europy. Tym samym podstawowy imperatyw jest już w tym projekcie South Stream nieaktualny. Pozostaje otwarte pytanie, czy Rosja anulowała projekt South Stream, czy też z góry zakładała, że South Stream będzie tylko odwróceniem uwagi od rzeczywistych planów.

Aktualne plany, które przedstawiane są przez rosyjskich komentatorów budzą jeszcze większe wątpliwości. Nowy projekt zakłada bowiem, że gaz z Rosji popłynie w pierwszej kolejności do Turcji. Stoi to w wyraźnej sprzeczności z geopolitycznym rozkładem sił, jak również z układem linii tranzytowych na linii Europa-Rosja oraz Europa-Bliski Wschód. Nie ulega jednak wątpliwości, że współpraca gospodarcza na linii Niemcy - Rosja zacieśnia się i to coraz wyraźniej kosztem interesów stron trzecich.

- Jarosław Narymunt Rożyński,