Jarosław Narymunt Rożyński

Braterstwo krwi narodów Polski i Białorusi

3 grudnia 2014r

Co jakiś czas w mediach głównego nurtu sejmowi politycy partyjni w sposób bezpośredni odnoszą się do Białorusi. W wypowiedzach tych słyszymy zdecydowaną pogardę w kierunku tego wspaniałego narodu, z którym związani byliśmy przez wiele pokoleń i który stanowił dla nas oparcie w najtrudniejszych chwilach naszej historii. Nie wolno pluć w kierunku innego narodu tylko dlatego, że nie podoba nam się jego aktualny przywódca lub dlatego, że nie akceptujemy modelu społeczno-gospodarczego jaki panuje w tym kraju. Białoruś nigdy nie podniosła ręki na Polskę. Na Białorusi nigdy nie doświadczyliśmy ludobójstwa jakie spotkało nas na Wołyniu, nikt tam nie budował dla Polaków obozów koncentracyjnych, ani nie wysyłał nas na Syberię. Dlaczego zatem z taką łatwością i pogardą politycy odnoszą się do potomków dzielnego narodu, który ramię w ramię stał z nami w Bitwie pod Grunwaldem oraz w walce z hitlerowskim najeźdźcą ?

Żeby zrozumieć jak trudna jest dzisiaj sytuacja Białorusi i Litwy należy przede wszystkim uświadomić sobie, że i jedno i drugie państwo jest cieniem średniowiecznego państwa litweskiego - Królestwa Litwy - które istniało w latach 1251-1263. Państwo to od samego początku musiało z jednej strony zmagać się z Krzyżakami, a z drugiej strony albo z hordami Mongołów lub Tatarów, albo z Rusią Halicko-Włodzimierską. Przez setki lat, podobnie jak Polska - Białoruś i Litwa - musiały zmagać się z wrogami ze wschodu, zachodu, z północy i z południa. W tych trudnych chwilach, Polska i Królestwo Litwy (a następnie Wielkie Księstwo Litewskie), zawsze okazywały sobie wzajemny szacunek i wsparcie. To właśnie Polska i Białoruś stanowiły fundamenty Rzeczypospolitej Obojga Narodów - najwspanielszego okresu w historii naszych bratnich narodów.

Status królestwa przyznano państwu litewskiemu po chrzcie Mendoga 17 lipca 1251 roku specjalną bullą papieża Innocentego IV, która stwierdzała zwierzchność papieża nad Litwą. Bullę tą otrzymał chełmiński biskup Heidenryk, z poleceniami: koronacji Wielkiego Księcia na króla, oraz mianowania biskupa dla Litwy i budowy katedry. Sam władca został uroczyście koronowany, prawdopodobnie w stołecznym Nowogródku, w dniu 6 lipca 1253. Do nowego królestwa przybył biskup misyjny - albo Chrystian albo Wit, którego źródła wymieniają jako biskupa Litwy, a który zrezygnował z tej diecezji. Możliwe też, że Chrystian zastąpił Wita w 1255, jednak już w 1259 opuścił diecezję, prawdopodobnie pozostawiając niedokończoną budowę katedry w Wilnie. W 1255 papież Aleksander IV wydał Mendogowi pozwolenie na koronacje jego syna.

Co takiego stało się zatem, że Litwa utraciła status królestwa ? Chciwość, zazdrość, rządza władzy i brak myślenia o państwie ponad swoimi prywatnymi interesami kniaziów Dowmunta i Treniota doprowadziła do tego, że wzniecili oni bunt, który zakończył się zamordowaniem Króla Mendoga i jego dwóch synów - Ruklysa oraz Rupeikisa (nawiązanie do imion Remus i Remulus). Tutaj trzeba wspomnieć przy okazji o dylemacie rządzenia przed jakim stanął Król Mendog. Czy miał swoje wojsko skierować przeciwko swojemu narodowi, aby stłumić bunt ? Czy zabijanie rodaków nie stoi w sprzeczności z wiarą chrześcijańską ? Czy też miał ustąpić, aby nie dopuścić do rozlewu krwi wśród ludności cywilnej ? Król Mendog wybrał to drugie rozwiązanie i zapłacił za to cenę najwyższą - śmierć swoich dzieci, upadek królestwa. Nowi władcy nie dopuścili do nowej koronacji i zerwali związki z Rzymem, powracając do pogańskich kultów. Litwa na wieki straciła status królestwa, a wiele lat później została rozbita na zgermanizowaną Żmudź oraz sowiecką republikę ludową. Do dnia dzisiejszego nie udało się zjednoczyć jednego Królestwa Litwy. Wilno i Mińsk pozostały rozdzielone, tak samo jak dzisiaj rozdzielony jest Kraków i Lwów.

W 1430 roku próbę wskrzeszenia Królestwa Litwy podjął Witold Klejstutowicz, któremu koronę obiecał król Niemiec i przyszły cesarz Zygmunt Luksemburski. Koronę wiezioną na wschód przejęli jednak Polacy (stronnicy biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego), a sam Witold zmarł jesienią tego samego roku. Polacy nigdy nie oddali korony Litwinom, gdyż stała się ona symbolem sporu pomiędzy Królem a Kościołem. Pomiędzy Polską a Litwą stanął właśnie Zbigniew Oleśnicki - pierwszy polski kardynał narodowości polskiej. Wbrew stanowisku Jagiełły w 1430 roku skutecznie zablokował plany koronacyjne wielkiego księcia Witolda. Pod koniec życia Jagiełły zyskał decydujący wpływ na politykę państwa, a jego znaczenie wzrosło jeszcze w czasie małoletniości Władysława III, któremu zapewnił tron Polski i Węgier. Polski kardynał był postacią bardzo barwną. W czasie panowania Kazimierza Jagiellończyka również popadł z nim w konflikt. W roku 1454 sprzeciwił się udzieleniu przez króla pomocy Związkowi Pruskiemu w antykrzyżackim powstaniu. Podczas głosowania w Radzie Królewskiej oponował przeciwko udziałowi Korony w wojnie z Zakonem. Uznał nawet, że Król Polski działa na szkodę państwa i na znak protestu zrezygnował z udziału w Radzie Królewskiej. Był właścicielem zamku w Pińczowie, o którym Jan Długosz pisał, że nie miał sobie równych. Posiadał także ok. 60 wsi i 3 miasta. Został pochowany w katedrze na Wawelu. Nie jest to pierwszy polski działacz kościoła, który żył jak Król, i pochowany został również jak Król, pomimo, iż Królem nigdy nie był, a składane śluby i głoszona wiara nakazywały mu pomoc bliżniemu, pokorę i ubóstwo.

Historia Królestwa Litwy przerwana była na wieki. Dopiero w 1918 roku nastąpiła ponowna próba odtworzenia Królestwa Litwy. Na monarchę obrano Wincenta Karola Florestyna Urach, który był niemieckim księciem Wirtenbergii, a z samą Litwą nie miał nic wspólnego. Był na tyle bezczelny, że próbował również starać się o tron Polski. 11 lipca 1918 roku został ogłoszony królem Litwy pod imieniem Mendoga II. 2 listopada 1918 roku, czyli dosłownie kilka miesięcy później, został przez tą samą radę pozbawiony władzy. Wincent Urach nie mówił po litewsku i nigdy nie przyjechał na Litwę.

Po pierwszej wojnie światowej utrwalił się podział Litwy na część pro-niemiecką oraz część pro-rosyjską. Można powiedzieć, że Litwa została podzielona na dwa obozy podobnie jak Polska na obóz wschodni i zachodni, z tą różnicą, że tu w Polsce ten podział przebiega wzdłuż linii Wisły, a na byłym Królestwie Litwy podział przeprowadzono na linii północ - południe. W interesie Niemiec leżało przede wszystkim odrzucenie Rosji od Morza Bałtyckiego, co nie udało się ostatecznie. Do dnia dzisiejszego Rosja ma więc dostęp do Bałtyku poprzez Królewiec, lecz Królestwo Litwy pozostało podzielone. W styczniu 1919 roku sowiecka Armia Czerwona zajęła utracone w wyniku pokoju brzeskiego ziemie białoruskie. Wtedy też, po raz pierwszy w historii, powstała Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka, jako podmiot całkowicie zależny od Rosji Radzieckiej. Rosja liczyła na zajęcie wszystkich ziem byłego Królestwa Litwy, lecz wpływy niemieckie na Żmudzi były już zbyt silne by je odrzucić. Cóż za ironia historii, że dzisiaj o Litwina mówimy "Bałty, nie Słowianie", a potem uczymy się słów Adama Mickiewicza zaczynając od "Litwo, Ojczyzno moja!".

II Wojna Światowa była dla Białorusi nie mniej tragiczna niż dla Polski. W latach 1941-1944 Białoruś była okupowana przez wojska hitlerowskie. Naziści dokonywali masowych mordów na licznej na Białorusi ludności żydowskiej: w Białymstoku, Pińsku i Grodnie powstały getta, ciężkie straty zanotowano też w obrębie ludności polskiej i białoruskiej (Białoruś miała w czasie wojny jeden z większych współczynników ofiar: 25% mieszkańców). Na Białorusi istniała bardzo silna partyzantka radziecka licząca w 1944 roku 374 tysiące partyzantów, co jeszcze bardziej zbliżyło do siebie Rosjan i potomków Wielkiego Księstwa Litewskiego, a jednocześnie jeszcze bardziej podzieliło naród na "germanów z północy" i "rusinów z południa".

Powstała Solidarność, upadł mur Berliński, sowieckie imperium upadło. W dniu 10 października 1991 roku podpisano polsko-białoruską „Deklarację o dobrym sąsiedztwie, wzajemnym zrozumieniu i współpracy”. Polska uznała niepodległość Białorusi 27  grudnia 1991 roku. Podstawą stosunków Polski i Białorusi stał się „Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” podpisany 23 czerwca 1992 roku. Rozpad ZSRR nie przyniósł zjednoczenia ziem litewskich lecz utrwalenie podziału na kolejne lata. W latach 1996 – 1997 nastąpiła dalsza integracja Białorusi z Rosją: 2 kwietnia 1996 zawarto układ o stowarzyszeniu Białorusi i Rosji, a w 1997 r. porozumienie o Związku Białorusi i Rosji ( ZBiR) – państwo to zostało formalnie uzależnione od Rosji. Litwa natomiast stała się członkiem NATO i Unii Europejskiej. Dawne Królestwo Litwy - podobnie jak Polska - jest polem walki pomiędzy dominacją Rosji a Niemiec.

Polskę i Białoruś łączy znacznie więcej niż to się na pierwszy rzut oka wydaje dzisiejszym politykom sejmowym. To właśnie również z tych ziem pochodzi Husaria, najwspanialsza jazdy Rzeczypospolitej. To właśnie ten język spośród wschodnich państw jest nam najbliższy. To własnie z Białorusią łączą nas wieki wspólnej, bardzo trudnej historii. Nie znajdziemy w tej historii jednak haniebnych okresów jakich wiele znajduje się w stosunkach polsko-niemieckich, polsko-rosyjskcih czy nawet polsko-ukraińskich lub polsko-szwedzkich.

Dlaczego zatem tak zaciekle wszem i wobec odcinamy się od narodu, który najbliższy jest naszym sercom i naszej historii ?

Czy mieszkańcy Białorusi zasłużyli sobie zatem na to, by mówić o nich w Polsce z taką pogardą? A może plując jadem pod ich adresem mamy przed oczami przede wszystkim własne porażki i kompleksy ? Podział Polski na Endecję i Sanację, na PO i PIS, na wschód i zachód ? Czy nie jest tak, że boimy się, że kiedyś sami możemy stać się pańswem rozbitym pomiędzy zachód rządzony przez pro-niemieckiego przyjaciela pani Kanclerz, a wschód z małym dyktatorem pełnym fobii i manii wielkości pomimo wszechstronnych ułomności ? Na kogo tak naprawdę pluje polski polityk sejmowy - na sąsiedni naród - czy na siebie i swój strach przed wyobrażeniem sobie jego takim jakimi jesteśmy sami ?

A może podświadomie boimy się, że nasz ciepły dziadzio do niedawna jeszcze z wąsem w bulu i nadziei, jest taką samą marionetką w rękach rosyjskiego wywiadu jak nam się wydaje, że są inni przywódcy? Czy naprawdę nie widzimy tego, że przecież gdy spada samolot... gdy nie znamy liczby ofiar... gdy nie znamy losów Prezydenta Rzeczypospolitej i naszych najbliższych osób... czy pierwszą myślą w takiej sytuacji powinno być utajnienie osławionego raportu ? Dlaczego z przestrzeni publicznej tak nagle zaczęto dokładnie usuwać wszystkie informacje o prawdziwym pochodzeniu pierwszego myśliwego? Zbyt wyraźne podobieństwo?

Białoruś i Litwa, dwie części Królestwa Litwy, z którego południe ugieło się pod naciskiem rosyjskiej polityki imperialnej - powinny dostawać od Polski wsparcie, a przede wszystkim wyrozumiałość i zrozumienie dla ciężkiej sytuacji w jakiej się znajdują. Nie wolno nam odnosić się do narodu, do tych wspaniałych ludzi w taki sposób, jaki przedstawiany jest w mediach głównego nurtu. Pomyślmy o tym, jak wyglądał PRL, gdy w Polsce stacjonowało wojsko rosyjskie, a nasza gospodarka była w pełni kontrolowana przez Związek Sowiecki !

Po 25 latach można postawić pytanie - co Polska zyskała na sankcjach nałożonych na Białoruś ? Czy sytuacja tam zmieniła się jakoś ? Czy ludzie mieszkający na Białorusi winni są temu, że znajdują się pod tak silną presją ze strony Rosji ? Czy nie potrafimy zrozumieć, że Białoruś i Litwa myśląc o swojej przyszłości stały przed takim samym dylematem jak Ukraina, która powoli traci kolejne regiony ?

Nic nie trwa wiecznie, a Wladimir Putin i Aleksander Łukaszenka nie są już młodymi ludźmi. Jak będzie wyglądać Białoruś, gdy zakończą się ich rządy ? Czy będziemy w stanie wtedy stanąć twarzą w twarz z Białorusinami i Żmudzinami, potomkami Królestwa Litwy i wyciągnąć do siebie ręcę ? O tym jak bardzo nieumiejętnie prowadzimy politykę na wschodzie najlepiej świadczą negatywne niestety stosunki z Litwą. Nic tak bardziej nie cieszy Rosjan i Niemiec jak Polacy i Litwini nazywający się wzajemnie chamami i panami. Jak to możliwe, że aktualni przywódcy polityczni w Polsce potrafią wyciągnąć rękę do ludzi, których ojcowie mordowali nasze dzieci na Wołyniu, którzy piłami przecinali ciężarne kobiety w pół i którzy żywcem palili starców i dzieci, a nie potrafią okazać zrozumienia dla narodu, który żyje pod presją rosyjską, lecz pomimo to zawsze składa kwiaty na cmentarzach, gdzie pochowani są Polscy Żołnierze polegli w walce z Niemcami ? Czy Białoruś zasługuje na jakieś gorsze traktowanie niż Ukraina ? Królestwo Litwy zamknięte pomiędzy wschodem a zachodem, pomiędzy Niemcami a Rosją, pomiędzy Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem Prawosławnym utraciło przed wiekami swojego największego sojusznika - Polskę. Nigdy jednak, ani Polska nie dała Białorusi powodu, ani tymbardziej Białoruś nie dała Polsce powodu, by z taką pogardą traktować wzajemnie swoich mieszkańców.

W kształtowaniu naszych relacji z Białorusią musimy myśleć o Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Musimy pamiętać o tym, że nasi ojcowie, wraz ze swoimi braćmi z Mińska, Wilna, Grodna, Kowna, Kłajpedy, Homla - ramię w ramię przelewali krew w walce z najeźdźcami ze wschodu i zachodu broniąc suwerenności i niepodległości naszych ziem. Szanujmy Białoruś i jej mieszkańców tak, jak szanujemy pamięć naszych własnych przodków. Musimy okazać wyrozumiałość i cierpliwość dla trudnych momentów historii, przez które przechodzi teraz dziecko Wielkiego Księstwa Litewskiego, a w przyszłości niewątpliwie - zjednoczone Królestwo Litwy.

- Jarosław Narymunt Rożyński,

źródła:
1/ Wikipedia
2/ Ministerstwo Spraw Zagranicznych
3/ Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego