Jarosław Narymunt Rożyński

Nie wolno ograniczać prawa obywateli do informacji !

30 listopada 2014r

Przedstawiciele urzędów administracji publicznej coraz otwarciej mówią o konieczności ograniczenia prawa obywateli do informacji. Jest to szokująca propozycja w XXI wieku i należy poważnie zastanowić się jaki cel przyświeca takim propozycjom i kto jest ich inicjatorem. Absurdalne są stwierdzenia urzędników, że prawo do informacji publicznej jest nadużywane.

Prawo do informacji publicznej to jeden z fundamentów wolnego, suwerennego państwa, w którym Naród jako suweren sprawuje kontrolę nad politykami. Wiek XXI jest epoką społeczeństwa informacyjnego i w głowie mi się nie mieści, że można ludziom proponować ograniczenie do informacji dotyczących wydatków budżetowych, stanu finansowego pańswa, oraz aktów prawnych czy innych publicznych informacji.

Określenie "nadużywanie prawa do informacji publicznej" stało się coraz bardziej widoczne w mediach głównego nurtu. Powstają nawet w tym zakresie pseudo-naukowe konferencje mające prezentować zagrożenia wynikające z informowania obywateli o sytuacji panującej w ich Ojczyźnie. Niektóre argumenty jakie były przedstawiane brzmiały jak echo systemu PRL.

Jeszcze bardziej absurdalne są propozycje prawne jakie mają zostać wprowadzone w najbliższym czasie. Po pierwsze informacja publiczna ma być dostępna wyłącznie odpłatnie. Skoro będzie odpłatnie udostępniana, to idąc dalej - osoba udostępniająca płatną informację będzie popełniać jakieś przestępstwo lub wykroczenie. Ciekawe jak ma wyglądać egzekwowanie prawa wobec dziennikarza, który w swoim artykule powołuje się na źródło dostępne w informacji publicznej. Po prostu jeden absurd goni drugi absurd.

Drugą nieprawdopodobną propozycją legislacyjną jest prawo urzędnika do odmowy wydania informacji publicznej jeżeli uzna on wniosek za "niepoważny" lub "złośliwy". Innymi słowy jest to próba wprowadzenia przepisu, który umożliwia urzednikowi odmówienie wydania informacji publicznej wedle własnego zdania. Jest to sprawa absurdalna ponieważ urzędnik nie ma kompetencji by ocenić intencje wnioskodawcy.

Prawda jest coraz bardziej bolesna. Rośnie świadomość społeczna dotycząca pracy nie tylko samorządów, ale również Sejmu i Rządu. Ocena tych działań jest negatywna, a społeczeństwo jest coraz bardziej odważne w rozliczaniu władzy z ich obietnic.

W mojej ocenie każdy dokument, przetarg, faktura czy rachunek dotyczący środków publicznych powinien być publikowany w sieci jako informacja jawna. W ten sam sposób wszystkie oficjalne zebrania, spotkania, narady czy posiedzenia urzędników - powinny być rejestrowane i również udostępniane w sieci. Mój niepokój budzi również prawo stanowiące, iż od 2016 roku PIT będzie za nas wypełniał urzędnik, a nam będzie przysługiwać jedynie prawo do korekty i to tylko "w uzasadnionym przypadku". Znów zastosowano kruczek prawny umożliwiający urzędnikom dowolną interpretację przepisu.

Wniosek na koniec jest prosty : Państwo coraz bardziej odcina się od Narodu i tworzy nowe mechanizmy cenzurowania i ograniczania dostępu do takich podstawowych wolności jak prawo do informacji (vide również utajnione raporty ZUS), prawo do referendum, prawo do uczciwie zorganizowanych wyborów. Wszystko to w imię utrzymania władzy za wszelką cenę.

- Jarosław Narymunt Rożyński,