Jarosław Narymunt Rożyński

TY będziesz żebrakiem lub pracować do 76 roku życia

28 listopada 2014r

Bardzo niewiele informacji uzyskaliśmy jako obywatele na temat tego, dlaczego raport w sprawie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych został utajniony. Tym bardziej, że jest to kolejny utajniony raport ZUS w ciągu ostatnich 2 lat. Wydawałoby się, że po znacjonalizowaniu OFE raport będzie czymś w rodzaju laurki dla rządu i niejednokrotnie będzie w przyszłości uzywany propagandowo. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie - wyniki i podstawowe wskaźniki po przeprowadzeniu nacjonalizacji OFE zostały utajnione - dlaczego ?

Bezpośrendią przyczyną jest beznadziejna sytuacja demograficzna. Deficyt ZUS, ujemny przyrost naturalny, rosnąca nieubłaganie emigracja oraz coraz niższa dzietność to tylko niektóre z przyczyn. Przekroczyliśmy czerwoną linię o wiele szybciej niż się to wielu ekonomistom wydawało. Młode pokolenie Polek i Polaków postawiło sprawę jasno : nie będę płacił podatków na utrzymanie kilku lub nawet kilkunastu emerytur w imię obietnicy lepszej przyszłości. Od 25 lat w Sejmie funkcjonuje ten sam układ polityczny. Młode pokolenie nie zgadza się na to, opuszcza Ojczyznę i tym samym przyśpiesza proces bankructwa systemu emerytalnego. Ostatnie szacunki mówią, że do 2020 roku Ojczyznę opuści od 3 do 5 mln obywateli. To liczba porównywalna z liczbą ofiar, które zginęły w wyniku działań wojennych w trakcie II Wojny Światowej.

W świetle tych faktów, ktoś w końcu usiadł, przeliczył wszystkie twarde dane i wyciągnął prosty wniosek : jeżeli system emerytalny ma się nie załamać w najbliższych miesiącach, to Polacy muszą pracować do 76 roku życia. Obecnie na jednego emeryta przypada około 5 osób w wieku produkcyjnym (licząc w zakresie 15-64 lata!). Jednak dzisiaj ZUS nie ściąga z podatków kwoty, która wystarczyłaby na wypłaty świadczeń. W związku z tym ZUS pożycza od Państwa kolejne kwoty. Prawdziwą sztuką księgowości jest wyczarowanie "pożyczonych" kwot jak również sam mechanizm pożyczania przez Państwo pieniędzy samemu sobie. Widać jednak wyraźnie, że kolejne kroki są coraz bardziej desperackie - ozusowanie umów zleceń, zamrożenie płac w sektorze budżetowym, modyfikacja prawa dająca coraz dalej idące uprawnienia urzędom skarbowym, a to dopiero początek.

Koalicja rządząca dostała teraz moment oddechu dzięki wynikowi w wyborach samorządowych. Problemem są jednak zbliżające się wybory parlamentarne. Istnieje pełna świadomość, że nie można pozwolić sobie na zbyt ostre "przykręcenie śruby", ponieważ spowodowałoby to drastyczny spadek popularności. Możemy zatem spodziewać się pewnych ograniczonych ruchów w grudniu i styczniu, a następnie gry na przetrwanie i przeciągnięcie czasu do wyborów parlamentarnych. Koalicja rządząca jest przekonana głęboko, że wybory już w pierwszej turze wygra pan Bronisław Komorowski oraz że będzie to element stabilizujący koalicję, która najbardziej drastyczne decyzje podejmie w czwartym kwartale 2015 roku. Zupełnie inaczej jednak będzie wyglądać sytuacja, gdy wybory prezydenckie wygra ktoś inny. W takim wariancie koalicja może w spektakularny sposób przegrać wybory parlamentarne oraz stanąć przed problemem rozliczenia całej swojej klasy politycznej przez nowe siły rządzące krajem. Nie rozwiąże to jednak problemu systemu emerytalnego, ponieważ istnieją tylko trzy sposoby na wyjście z tego zamkniętego koła - albo zwiększenie wielkości kwoty wpłacanej przez każdego płatnika, albo zwiększenie liczby wpłacających, albo radykalne zmniejszenie wypłacanej kwoty. Pierwsze dwa warianty zostały już uruchomione, teraz pora na trzeci, który stanowi poważne wyzwanie tuż przed wyborami. Każda ustawa w tym zakresie musi przejść przez biurko Prezydenta, który do tej pory nie bronił swojego Narodu przed zachłannością sejmowych partii politycznych.

Wybory prezydenckie są zatem nieporównywalnie ważniejsze niż wybory parlamentarne w jesieni przyszłego roku.

- Jarosław Narymunt Rożyński,