Jarosław Narymunt Rożyński

Coraz głośniej o zamachu stanu w Polsce

21 listopada 2014r

20 maja 1704 roku zawarto Konfederację Sandomierską, która była odpowiedzią na związaną w lutym Konfederację Warszawską. Wojna domowa w Polsce trwała 3 lata i zakończyła się teoretycznie zwycięstwem Króla Stanisława Leszczyńskiego. W ciągu niecałych 3 lat wynik został całkowicie odwrócony, a sama Konfederacja Sandomierska zniknęła, gdy rozwiązał ją sejm niemy. Była to szczególna sesja sejmu Rzeczypospolitej Obojga Narodów, gdzie nie dopuszczono posłów do głosu. Król, wraz ze szlachtą, w celu rozwiązania konfliktu, zwrócił się do cara Rosji, Piotra I. Skutkiem tego było wkroczenie wojsk rosyjskich na teren Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz układ między królem a szlachtą zawarty 3 listopada 1716 roku w Warszawie przy mediacji posła rosyjskiego Grzegorza Dołgorukiego, zatwierdzony później na jednodniowym sejmie, zwanym później niemym. Z powodu obaw przed jego zerwaniem nikomu oprócz przewodniczącego obradom marszałka Stanisława Ledóchowskiego oraz odczytujących nowe uchwały posłów nie wolno było się odzywać. Sejm niemy wyznacza koniec XVII wieku w Polsce i koniec epoki sejmikowej.

Podczas wczorajszego protestu pod siedzibą PKW, Janusz Korwin-Mikke (Korwin to nazwa herbu), wyraźnie zasugerował, że jeśli w przyszłorocznych wyborach nadal będą pojawiały się wątpliwości lub znaczące rozbieżności z wynikiem sondażowym, to zjednoczone siły z ulicy zrobią porządek z panującym układem. Deklaracja ta padła ze strony polityka, który od wielu lat zajmuje czołowe miejsce w rankingu osób, którym Polacy ufają najmniej.

KoalicjaW trakcie tej samej demonstracji, podczas emocjonalnej przemowy zaproponowano utworzenie szerokiej koalicji Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego. Robert Winnicki wraz z Januszem Mikke podali sobie ręcę i zadeklarowali, że będą zmieniać Polskę. Tłum skandował : "koalicja! koalicja!". Łączne poparcie tego połączonego sojuszu wstępnie zostało obliczone na około 4%, przy czym trzeba wyraźnie wskazać, że środowisko Tadeusza Rydzyka, z którego przecież wywodzi się Ruch Narodowy - mocno ciągnie w takim układzie Kongres Nowej Prawicy w sondażach w dół.

Demonstracja zakończyła się wtargnięciem do siedziby Państwowej Komisji Wyborczej, zmówieniem przez Kółka Różańcowe modlitwy "Zdrowaś Mario", w specjalnej wersji z odniesieniem do "masonów", oraz wyprowadzeniem protestujących ściskających różaniec. Dało to w oczywisty sposób rządzącej koalicji cały arsenał argumentów do przekonywania rodaków, iż opozycja tak naprawdę jest niczym więcej, jak ekstremistami dążącymi do zamiany ustroju państwa na jedyną słuszną "monarchię katolicką". Sprawa monarchii, a raczej wyobrażenie, o tym czym jest monarchia jest sprawą zupełnie inną. Gdy słyszę słowa niektórych liderów politycznych o monarchii, a potem przed oczami pojawia mi się Królestwo Niderlandów (Holandia), Królestwo Szwecji, Wielka Brytania czy Królestwo Danii - to zastanawiam się skąd u nas w kraju wzięło się wyobrażenie o monarchii, jako o ustroju będącym katolicką wersją kalifatu. Nie jedna partia rządząca w Europie marzy o tak ubogiej intelektualnie opozycji.

Zaledwie kilka godzin po całym wydarzeniu okazało się, że wszyscy obecni na wydarzeniu liderzy polityczni odcinali się od udziału w tych wydarzeniach. W sposób jasny i dobitny pokazuje to, że całe środowisko mimo wszystko nie jest w stanie wspólnie zachować jednolitej struktury w sytuacjach kryzysowych. Gdy spotyka się z poczuciem siły - łączy je wspólnota, gdy nadchodzi kryzys - każdy dba o własne cztery litery i chroni przede wszystkim swój wizerunek. Doskonale wie o tym szef partii opozycyjnej, który potraktował swoich cichych koalicjantów nie mniej nie więcej, jak tylko mięso armatnie na rzeź, po to aby sprawdzić reakcję przeciwnika. Sam natomiast natychmiast odciął się od wydarzeń.

To właśnie na tej demonstracji w sposób otwarty zaczęto mówić o zamachu stanu. Bardzo dużo mówiącym sygnałem jest tutaj zachowanie PIS i PO. Prawo i Sprawiedliwość odcięło się od protestujących (mimo iż krzyczeli : dzwońcie po Kaczyńskiego!), a Platforma Obywatelska skrytykowała protest, jednak upewniając się wcześniej, że w stosunku do protestujących zostaną zastosowane minimalne środki przymusu bezpośredniego oraz najbardziej łagodne zarzuty.

TrioZasadnicze pytanie jednak brzmi - jak w przyszłości zachowa się Policja i Wojsko ? Niezależnie od decyzji jakie zostaną podjęte przez Policję w trakcie nadchodzących wydarzeń - cała odpowiedzialność przez koalicję rządzącą zostanie od strony politycznej zrzucona na PIS, natomiast od strony wykonawczej na Policję. Wojsko, w tym również Żandarmeria Wojskowa, która była obecna w trakcie Marszu Niepodległości, może spotkać się z tak samo trudną sytuacją jak Policja. Bez względu na rozwój wydarzeń - zawsze znajdzie się partia, która będzie mieć pretensje i obarczać odpowiedzialnością własnie Policję lub Wojsko. Żadna z partii politycznych nie podniosła do tej pory kwestii braku szacunku dla ludzi stojących na straży ładu i porzadku w państwie. Nikt nie zadał sobie pytania, jak czują się rodziny policjantów stojących na przeciw rozgniewanego tłumu rzucającego kostkami brukowymi lub materiałami wybuchowymi. Czy tak wygląda dzisiaj szacunek do Ojczyzny i ludzi stojących na straży jej bezpieczeństwa i suwerenności ?

Smutne z tego płyną wnioski, gdy patrzymy jak politycy skaczą sobie do gardeł za wszelką cenę. Całą kwestię związaną z wyborami można przecież bez tej medialnej histerii wyjaśnić przy stole. Postępowanie w takich przypadkach jest zawsze takie samo - identyfikacja, analiza, plan, wdrożenie i testowanie. Od tego powinni być politycy, by kryzysy w państwie rozwiązywać poprzez dialog, powołane celowo instytucje, propozycje legislacyjne oraz wdrażanie nowych rozwiązań. Wydawałoby się, że w interesie wszystkich partii politycznych leży naprawa procesu wyborów w Polsce. Tymczasem kryzys stał się narzędziem do forsowania przejęcia władzy za wszelką cenę, nawet jeżeli stoi to w sprzeczności z aktualną Konstytucją oraz ustrojem politycznym czy też poparciem społecznym.

Zamach stanu w aktualnej sytuacji geopolitycznej mógłby stanowić fundamentalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Nie tylko Rosja, Niemcy czy USA mogłyby zakwestionować władze, które nie zostały wybrane w sposób demokratyczny, ale również mogłoby to stanowić podstawę do zawieszenia naszego członkostwa w Unii Europejskiej lub NATO i to akurat w takim okresie, gdy Rosja coraz agresywniej prze w naszym kierunku. Coraz odważniejsze postulowanie zamachu stanu przez różne środowiska pokazuje, że nie liczą się oni absolutnie z konsekwencjami. Jeżeli bowiem dopuszczają one możliwość użycia przemocy wobec aktualnych władz, to muszą się również liczyć z tym, że w kontrataku lub w konsekwencji - następne władze postąpią z nimi tak samo, jak oni ze swoimi poprzednikami.

Nie kwestionuję tego, że wybory samorządowe nie przebiegły w sposób prawidłowy. Jednak absolutnie nie mogę zgodzić się na to, aby zmiana ustroju w Polsce była przeprowadzona przez ludzi nie mających mandatu społecznego do sprawowania władzy. Nie potrafię również zaakceptować braku szacunku dla Wojska, Policji czy Sądów, pomimo pełnej świadomości, że nie pracują one w sposób idealny.

- Jarosław Narymunt Rożyński,