Jarosław Narymunt Rożyński

Loty rosyjskich samolotów odwracają uwagę od Ukrainy

15 listopada 2014r

W mediach coraz częściej słyszymy o kolejnych prowokacjach ze strony sił powietrznych Federacji Rosyjskiej. Wszystkie takie działania spotykają się z natychmiastową reakcją sił NATO oraz są szeroko komentowane przez media na całym świecie. Być może na tym właśnie polega strategia Rosji : im bardziej skupiamy się wyłącznie na relacjach NATO - Rosja, tym mniej przykładamy wagi do tego, co Rosja robi na Ukrainie.

Rzecznik prasowy NATO poinformował, że aktualnie dokonano już ponad 100 przechwyceń rosyjskich samolotów. To ponad trzy razy więcej niż w 2013 roku. Nie ma wątpliwości, że nie są to loty, których celem ma byś wywołanie konfliktu, lecz są to akcje mające na celu przeprowadzenie wywiadu oraz odwrócenie uwagi od sytuacji na Ukrainie. Wystarczy bowiem sprawdziś różnicę sił pomiędzy NATO a Rosją, by od razu zrozumieć, że agresja Rosji na państwa NATO byłaby dla Federacji Rosyjskiej szybkim samobójstwem.

W dniach 12-13 listopada odbyło się spotkanie ministrów obrony Grupy Północnej, w skład której wchodzi Wielka Brytania, Holandia, Niemcy, Polska, Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia, Szwecja, Estonia, Litwa i Łotwa. Celem spotkania było oczywiście omówienie sytuacji w kontekście ostatnich aktywności ze strony Rosji. Podpisano porozumienie o zacieśnieniu współpracy w ramach ochrony granic. Umowa ma szczególne znaczenie ze względu na to, że sygnatariuszami są również paóstwa nie będące członkami NATO. Ponadto nie wszystkie państwa NATO posiadają siły powietrzne do obrony swojego terytorium.

Kolejnym punktem współpracy jest podniesienie poziomu szkolenia pilotów. Najogólniej mówiąc chodzi o partycypację w kosztach dodatkowych szkoleń.

Ostatnim elementem wartym wspomnienia, a być może najważniejszym jest deklaracja ze strony Wielkiej Brytanii. Królewskie Siły Lotnicze pozostaną w Krajach Bałtyckich i będą pełniły dodatkową służbę w ramach misji ochrony granic Litwy, Łotwy i Estonii. Dość niepokojące są oświadczenia mowiące o tym, że loty rosjan nad Bałtykiem są stałym sprawdzaniem gotowości bojowej armii krajów regionu. W przypadku ataku Federacji Rosyjskiej na Kraje Bałtyckie, to właśnie szybka reakcja sił powietrznych Szwecji i Finlandii determinuje przebieg początku konfliktu. Problem jednak polega na tym, że Szwecja i Finlandia nie są członkami NATO i wobec tego nie są zobligowane do takiego kontrataku i mogą nie podjąć żadnych działań w trosce o bezpieczeństwo własnej ojczyzny. Polska znajduje się tutaj w jeszcze trudniejszej sytuacji. Szczególnie pogarszające się relacje Polski z Litwą mogą być argumentem uzasadniającym brak reakcji w przypadku inwazji na Kraje Bałtyckie. Brak reakcji Polski jako państwa NATO może byś następnie wykorzystany jako uzasadnienie w przypadku braku reakcji ze strony Niemiec na agresję Rosji wobec Polski.Jest to zatem element wielopoziomowego planu obliczonego na sukcesywne parcie Rosji również na kraje członkowskie Sojuszu Północnego i Unii Europejskiej.

Uważam, że najlepszym gwarantem bezpieczeństwa Krajów Bałtyckich byłaby eskadra 16-20 myśliwców sił powietrznych Stanów Zjednoczonych. Aktualnie do stycznia 2015 roku w ramach misji Baltic Air Policing w ramach ochrony granic Krajów Bałtyckich służbę pełnią polskie MiG-29A oraz brytyjskie Eurofighter Typhoon.

- Jarosław Narymunt Rożyński