Jarosław Narymunt Rożyński

Wojna zaczyna się o świcie

4 listopada 2014r

Od wielu tygodni wszystkie media na świecie informują o koncentracji sił rosyjskich przy granicy z Ukrainą. W ostatnich dniach do tych informacji dołączyły raporty o siłach pancernych wjeżdżających na wschód Ukrainy. Nieoznakowane czołgi, wozy pancerne, konwoje oraz kolumny wojsk zajmują pozycje na wschodzie naszego sąsiada. Na oczach całej wspólnoty międzynarodowej wraca wojna w Europie. Jak regularnie, co 100 lat, również na początku tego stulecia zaczyna się konflikt wojenny w Europie, który zmieni dotychczasowy ład i porządek.

WojnaRegularne loty sił powietrznych Federacji Rosyjskiej nad Europą oraz regularne skanowanie przestrzeni powietrznej na Ukrainie przez rosyjskie drony i radary nie pozostawiają w tym zakresie żadnych wątpliwości. Rosja przygotowuje się na operację na szeroką skalę i dąży do tego, aby wszystkie działania odbyły się w możliwie najkrótszym terminie. Długie przygotowania grup uderzeniowych służą przede wszystkiem przeprowadzeniu jednego, błyskawicznego uderzenia, w taki sposób, aby opinia publiczna nie była w sposób jednoznaczny uświadomiona, że mamy do czynienia z agresją jednego państwa na drugie. Tymczasem wystarczy przypomnieć, że Krym został przyłączony do Rosji, przy całkowietej bierności całego świata. Na nic zdały się protesty, spotkania ONZ, OBWE i wszystkich innych międzynarodowych instytucji "gwarantujących pokój". Niestety przekonaliśmy się również, że gwarancje bezpieczeóstwa udzielone przez USA, również nie miały przełożenia na rzeczywistość.

Nie wszyscy Polacy rozumieją z czym mamy do czynienia. Nie każdy potrafi odpowiedzieć na pytanie: gdzie ma przebiegać granica Europy z Rosją ? Czy chcemy by siły rosyjskie stacjonowały za linią Dniepru, czy za linią Bugu ?Czy rozumiemy, że jeżeli pozostaniemy bierni to rosjanie zatrzymają się dopiero na linii Wisły albo Odry ?

Dzisiejsza Rosja jest o wiele bogatsza niż Związek Sowiecki. Skoro Związek Sowiecki zdominował Europę na ponad 50 lat po II Wojnie Ćwiatowej - to do czego zdolna jest Rosja ? Spadający kurs rubla nie jest pierwszym takim przypadkiem upadku waluty w historii. Przecież w podobny sposób przebiegał kryzys w Niemczech, gdy w walizkach noszono pieniądze by zakupić podstawowe produkty żywnościowe. Nie zatrzymało to jednak III Rzeczy przed atakiem na Europe Wschodnią.

WojnaRosja rozumie tylko język siły, a naród rosyjski marzy o powrocie imperium i jest gotów zapłacić każdą cenę, którą przyjdzie im zapłacić za realizację tego marzenia. Obawiam się, ze mylą się Ci, którzy wierzą, że kryzys ekonomiczny i krach gospodarczy w Rosji zmieni sposób myślenia tego narodu. Prawdopodobnie do końca swoich dni rosjanie będą żyli w oparach amoku nie rozumiejąc, że gospodarka globalna wymusza zmiany, do których oni jeszcze się nie przygotowali. Na nasze szczęście lub nieszczęście losy Polski i Rosji są nierozerwalnie połączone ze sobą w przyszłości, czy nam się to podoba czy nie.

Ukraina po rewolucji na Majdanie zaczęła upadać. Nie przez rewolucję, ale przez polityków, którzy nie potrafili skutecznie zarządzać państwem oraz bronić jego niepodległości i suwerenności. Europa zrażona flagami UPA i OUN przestała wspierać Ukrainę, która nie rozumie braku akceptacji dla części swojej historii.

Polacy wyciągnęli rękę do Ukrainy przed powstaniem Chmielnickiego. Mogliśmy utworzyć Rzeczpospolitą Trojga Narodów, a następnie Rzeczpospolitą Czworga Narodów. Ukraina nie zrozumiała tej szansy, a wielki projekt został przysłonięty przez własną egoistyczną ambicję. W konsekwencji powstania Chmielnickiego w 1654 roku lewobrzeżna Ukraina została włączona do Rosji, a kozacy oddali się w "opiekę" carowi Rosji. Wypełniając postanowienia Unii Perejesławskiej, Rosja uderzyła na Polskę rozpoczynając wojnę polsko-rosyjską, która trwała aż do 1667 roku. Wojna zakończyła się zawarciem rozejmu andruszowskiego, który doprowadził do trwałego podziału Ukrainy naddnieprzańskiej między Rzeczpospolitą a Rosję. Ukraina wkroczyła w okres Ruiny, a przez kolejne kilkaset lat ziemie ukraióskie przechodziły z rąk do rąk pomiędzy sąsiadującymi państwami.

Korona RzeczypospolitejDrugi raz Polacy wyciągnęli rękę do Ukrainy po I Wojnie Światowej. Polska w okresie międzywojennym była państwem wielonarodowościowym. Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Białorusini, Litwini, Tatarzy, Ormianie żyli w zgodzie w jednym państwie, którego szczęście kwestionowały tylko ruchy ekstremistyczne. Proponowaliśmy utworzenie sojuszu Międzymorza, który byłby tarczą przeciwko agresji rosyjskiej i niemieckiej. Nasza propozycja została odrzucona, a kilka lat później z mapy Europy zostały wymazane wszystkie państwa, które nie potrafiły zrozumieć istoty i znaczenia tej inicjatywy. Polska z Marszałkiem Piłsudzkim na czele samodzielnie odparła inwazję sowietów tuż po drugiej wojnie światowej. Za ten heroiczny czyn Ukraińcy odpłacili nam się rzezią na Wołyniu, Niemcy Holokaustem w Oświęcimiu, a Rosjanie Katyniem.

Przez ponad 50 lat po II Wojnie Światowej walczyliśmy o swoją wolność. W zamian dostaliśmy pseudo demokratyczny system, kontrolowany przez prominentów byłego ustroju. Pomimo wszystkich przeciwności losu, wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, staliśmy się prawie pełnoprawnym członkiem NATO. W przypływie swojego miłosierdzia i dobroci, wyciągamy po raz trzeci rękę w kierunku Ukrainy. Od momentu uzyskania niepodległości przez Ukrainę, Polska broniła jej dobrego imienia na arenie międzynarodowej. Nasi przedstawiciele mówili o wolności w trakcie rewolucji pomarańczowej i w trakcie rewolucji na Majdanie. W zamian zobaczyliśmy czarno-czerwone flagi, ukraińskich polityków skandujących "Sieg Heil!" oraz głośne okrzyki "Śmierć Lachom!".

Historia zatacza swoje koło.

Kiedyś to car Rosji sprowadził zagładę na Ukrainę, dzisiaj ta zagłada nadchodzi ze strony nowej władzy kremlowskiej. Ukraina znów odwraca się od Polski skazując przyszłe pokolenia na niewolnictwo w quasi sowieckim systemie autorytarnym.

Mam jednak gorącą nadzieję, że jeszcze nie jest za późno dla Ukrainy.

Jeżeli bowiem Rosja zajmie Ukrainę, to właśnie neobanderowskie siły jako pierwsze zostaną znów rzucone w naszym kierunku. Gdy Ukraina upadnie, to tak jak we wschodnich regionach Ukrainy, tak i na zachodnich powstaną nieoznakowane bandy, ale tym razem będą atakować już nie Ukraińców, ale kierować się ku granicy polsko-ukraińskiej. Historia może w ten sposób zatoczyć po raz trzeci swoje koło rzucając Polskę na kolana przed nowym Związkiem Sowieckim, który nazwany został Unią Euroazjatycką. Rosjanie dążą do odbudowy swojego pseudo-imperium, a do tego nie wolno nam dopuścić.

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy Rosja zatrzyma się na Wschodniej Ukrainie, to niech obejrzy powtarzaną w kółko w mediach rosyjskich historię 12-letniego chłopca, Rosjanina, którego członkowie ukraińskiej Gwardii Narodowej mieli nieustannie narkotyzować i używać jako żywej tarczy. Rosjanie przygotowują mentalnie swoje społeczeństwo do inwazji na Ukrainie pokazując fałszywe opowieści o Ukraińcach, którzy obcinają rosjanom uszy lub wydłubują oczy widelcami. Celem tego przekazu jest wywołanie uczucia skrajnego obrzydzenia i wrogości, które przełożyłoby się później na poparcie dla działań wojennych na Ukrainie. Tak wyrafinowane metody stosuje się bowiem tylko wtedy, gdy równolegle trwają przygotowania do wojny.

Do wojny, która po obu stronach pochłonie wiele ofiar.

- Jarosław Narymunt Rożyński,