Jarosław Narymunt Rożyński

Papierowe projekty NATO

09 września 2014r

Doprawdy dziwię się politykom Ukrainy, że nie rozumieją czym naprawdę jest NATO. Jeszcze bardziej natomiast zastanawia mnie entuzjazm w Polsce dotyczący tego tworu. Przy każdym wydarzeniu nagłaśnianym sztucznie w mediach pojawia się charakterystyczny hurra optymizm. Warto jednak przyjrzeć się faktom, danym liczbowym, nieugiętej matematyce - a nie propagandzie sukcesu. Odrzućmy zatem tym razem wszystkie wypowiedzi polityków na bok, nawet tych Niemieckich sprzeciwiających się rozbudowie NATO w Polsce, oraz tych Francuskich sprzedających broń konkurencyjnym krajom. Popatrzmy jak NATO zachowuje się w stosunku do takich krajów jak Szwecja, Finlandia, Gruzja czy Ukraina lub Polska.

Pan Gen. Waldemar Skrzypczak z całą pewnością jest osobą wiarygodną w moim przekonaniu. Zapytany przez dziennikarzy na jakie konkretnie efekty może przełożyć się kwota 15 milionów euro, którą NATO udzieliło w ramach pomocy Ukrainie - odpowiedział, że są to środki, które wystarczą na 10 godzin walki z użyciem wszystkich środków. Bardzo słusznie uświadomił tym samym to, co wszyscy dowódcy wojskowi i ekonomiści powtarzają głupim politykom partyjnym od stuleci : wojna kosztuje nie tylko ludzkie życie, ale również ogromny majątek państwa. Na wojnie nie ma wygranych ! Są tylko mniej lub bardziej przegrani.

Do dzisiaj nie wiadomo czym ma być tajemnicza "szpica NATO". Po angielsku "picket NATO" to hasło, którego Google nie znajduje. Jedyna informacja jaka pojawia się w informacjach z całego świata, odnosząca się do ostatniego szczytu NATO brzmi : nie będzie stałych baz NATO w Europie Wschodniej. Przeciwnikami takiego rozwiązania są : Francja, Niemcy, Hiszpania i Włochy. Jedyna informacja na temat rozbudowy bazy NATO w Szczecinie brzmi : communication hub, czyli "ośrodek komunikacji". To wszystko.

O tym jak wychodzimy na współpracy z amerykanami najlepiej świadczy sprawa offsetu za F-16 oraz budowy tarczy antyrakietowej. Nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje, ale z całą pewnością wyniki są daleko odbiegające zarówno od tego, co pompuje się w mediach głównego nurtu, jak również od tego, co moglibyśmy uznać za sukces. Zachwycamy się małymi gestami i wielkimi obietnicami nie zauważając rzeczywistości. Ukraina zaczyna podążać tym samym torem, nie zwracając uwagi np. na doświadczenia Gruzji.

Gruzja to ciekawy przykład tego, jak NATO traktuje swoich potencjalnych nowych sojuszników. W 2008 roku reprezentanci Gruzji przylecieli na spotkanie do Bukaresztu, aby wynegocjować Membership Action Plan czyli tzw. mapę drogową dostępu do sojuszu NATO. Jest to tak naprawdę plan modernizacji niezbędny do realizacji wymagań stawianych przez sojusz. Jednak Gruzini nie mieli czego negocjować, bo taki plan w ogóle nie powstał. Wrócili do domu, a w mediach poinformowano, że prace na planem właśnie się rozpoczęły (pomimo tego, że miał on zostać na tym spotkaniu przyjęty). Kilka miesięcy później wybuchła wojna między Gruzją i Rosją zakończona powstaniem państw Osetii i Abchazji. Minęło kilka kolejnych miesięcy i Gruzja nadal nie dostała planu akcesji do NATO. Temat jest wielokrotnie podnoszony przy każdej okazji przez gruzińskich dyplomatów, jednak od 6 lat nic w tej kwestii się nie zmieniło - z drugiej strony jest po prostu cisza i nieustanne zapewnienia, że plan jest w trakcie opracowania. Od 6 lat ?

Bardzo podobnie wyglądają przecież polskie negocjacje w sprawie tarczy antyrakietowej, albo programu wizowego. Kolejne gorące zapewnienia, poklepywanie po plecach i brak konkretnych efektów. Najbardziej zadziwiające w tym wszystkim jest to, że wszystkie te państwa - bo Polska nie jest tutaj wyjątkiem - nadal pukają do drzwi USA z nowymi prośbami, negocjacjami, pomysłami. No, cóż - prawda jest taka, że amerykanie sami przychodzą do tych, z którymi łączy ich przynajmniej częściowo wspólny interes. Najlepszym zatem sposobem skupienia uwagi USA na sobie, jest zajęcie się samym sobą w taki sposób, aby to przysłowiowa góra przyszła do Mahometa, a nie Mahomet do góry.

- Jarosław Narymunt Rożyński,