Jarosław Narymunt Rożyński

Platforma Obywatelska rozbraja Polskę

08 września 2014r

Całkiem niedawno opinię publiczną poruszyła informacja o tym, że przyjęty został projekt ustawy umożliwiający użycie obcego wojska lub innych służb mundurowych na terenie Rzeczypospolitej Polski. W 1981 roku jednym z głównych argumentów za wprowadzeniem Stanu Wojennego w Polsce było uniknięcie interwencji zbrojnej z państw ościennych, a konkretnie Związku Sowieckiego, w ramach tzw. "bratniej pomocy". Uchwalona w ostatnim czasie ustawa zezwala właśnie na uzyskanie takiej "bratniej pomocy" i stworzona została głównie z myślą o dwóch państwach - Rosji i Niemcach. Po raz pierwszy od wielu lat, Polska ma otwartą granicę z Niemcami i Rosją jednocześnie (poprzez Obwód Kaliningradzki). Jakby tego było jeszcze za mało, to kolejnym krokiem MON jest pozbawienie wojska znaczącej ilości żołnierzy.

Zielone LudzikiUstawa 1066 podobno była już wcześniej wprowadzana "bocznymi drzwiami" do ładu prawnego Rzeczypospolitej Polski, ale za pierwszym razem nie udało się. Wróciła do Sejmu 9 stycznia 2014 roku i natychmiast, bo już dzień później 10 stycznia została niezwłocznie uchwalona. Nie odbyła się żadna poważna debata publiczna w tym temacie, a media głównego nurtu o tym wydarzeniu nawet nie wspomniały.

Z ustawy wynika bezpośrednio, że na terenie Polski będą mogły funkcjonować siły zbrojne i służby obcych państw. Jako uzasadnienie takiej obecności przedstawia się "bratnią pomoc" służbom Polski, w tym wojsku, w wyjątkowych sytuacjach. Ustawa nie precyzuje dokładnie w jakich sytuacjach ma swoje zastosowanie. Może to być zarówno mecz piłki nożnej, jak również protesty związków zawodowych, albo nawet niestabilna sytuacja gospodarcza. Ocena kryteriów jest tutaj dowolna i otwiera szerokie pole do manipulacji. Ponadto funkcjonariusze obcych służb, policji czy wojska, będą mogły w sposób zgodny z prawem zatrzymać praktycznie każdego z nas. Jednocześnie nie wiadomo na podstawie jakich procedur miałoby to się odbywać, bo trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy np. pracownik wywiadu niemieckiego zatrzymuje pracownika wywiadu polskiego jako podejrzanego. To absurd.

Zielone LudzikiCała sytuacja budzi obawy o analogiczne postępowania tuż przed pierwszym rozbiorem Polski, gdzie wcześniej również zezwolono na stacjonowanie wojsk rosyjskich. Tym razem jednak ustawa jest tak przemyślnie skonstruowana, że jako bratnia pomoc może do nas przyjechać na przykład kilka tysięcy "zielonych ludzików" ze wschodu i o ile nie zostaną oni skoszarowani w jednym miejscu, to nie będzie możliwości zdelegalizowania ich pobytu. Taka ustawa to unikalny przypadek we Wschodniej Europie. Z zapisów wynika, że uprawnienia obcych sił będą praktycznie takie same jak żandarmerii wojskowej lub policji - z użyciem broni palnej i środków przymusu bezpośredniego włącznie.

Z przepisów ustawy wynika, że obywatel będzie mógł być przetrzymywany do momentu odebrania go przez naszą policję, ale nie określono dokładnie czasu dokonania takiej czynności, czyli może to trwać dowolnie długo. Ponadto obce służby, jeśli uznają, że "zachodzi uzasadnione podejrzenie o popełnienie przestępstwa" będą mogły reagować na terenie Polski, nawet bez powiadamiania naszej policji. W ten prosty sposób "zielony ludzik" może obejść konieczność stosowania nakazów sądowych.

Zielone LudzikiDo całości obrazu sytuacji doszła informacja, że Ministerstwo Obrony Narodowej zwolni 34,6 tysięcy z 41 tysięcy zawodowych szeregowych. Oznacza to, że znacząco zmniejszy się siła naszego wojska. Efekty tego widać już dzisiaj, gdzie brakuje oficjalnie około 3,1 tysięcy żołnierzy zawodowych. Jaki jest prawdziwy obraz sytuacji - nie wiadomo. Nie pomogły tutaj również Narodowe Siły Rezerwowe. Ponownie gen. Roman Polko słusznie podkreślił publicznie, że trzonem armii są przecież właśnie szeregowi i podoficerowie (zwłaszcza Ci z doświadczeniem z Iraku i Afganistanu), a nie pękające sztaby i dowództwa. Wielu żołnierzy chciałoby oczywiście zostać w armii dłużej, nawet do emerytury, jednak art. 13 o służbie wosjkowej żołnierzy zawodowych wyraźnie mówi, że Ci którzy nie awansują na podoficerów lub oficerów - po 12 latach muszą pożegnać się z wojskiem. Nikt zatem nie zamierza oddać 12 lat swojego życia, po to by potem znaleźć się z niczym.

Wytworzyła się zatem na naszych oczach bardzo niepokojąca sytuacja:
1/ wprowadzono możliwość użycia obcych wojsk w Polsce,
2/ zmniejsza się potencjał własnej armii,
3/ otwarte zostały granice na wschodzie i zachodzie,
4/ Rosja tworzy nowe "korytarze drogowe" z Obwodu Kaliningradzkiego do Polski być może celem szybkiej relokacji wojska,
5/ Premier został Prezydentem UE głównie dzięki wsparciu Kanclerz Niemiec,
6/ w Polsce na dzień dzisiejszy nie ma praktycznie funkcjonującego rządu,
7/ największy rywal Prezydenta - Radosław Sikorski, który przegrał w prawyborach prezydenckich Platformy Obywatelskiej - ma zostać Marszałkiem Sejmu, co skutkuje tym, że w przypadku śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej Polski, Radosław Sikorski będzie pełniącym obowiązki Prezydenta, tak jak Bronisław Komorowski po śmierci Lecha Kaczyńskiego

Tymczasem w normalnym kraju, patrioci podejmowaliby zdecydowanie odmienne decyzje :
1/ zakaz pobytu obcych wojsk w Polsce, poza sojusznikami
2/ zwiększenie potencjału własnej armii,
3/ zamknięcie granicy z historycznymi przeciwnikami geopolitycznymi,
4/ dodatkowe zabezpieczenie granicy poprzez budowę muru lub innych umocnień terenu,
5/ strategiczny sojusz z Chinami i USA,
6/ płynne przekazanie władzy nowemu rządowi i zapewnienie ciągłości pracy
7/ pozostawienie Ministra Spraw Zagranicznych na stanowisku

Żeby zrozumieć zachodzący proces, trzeba przede wszystkim spojrzeć na to "kto stoi za plecami". W przypadku Donalda Tuska z całą pewnością są to przede wszystkim interesy Niemiec. Bronisław Komorowski kojarzony jest raczej z pro-rosyjskim obozem. Natomiast Radosław Sikorski wydaje się reprezentować przede wszystkim interes amerykański, z wyjątkowym cynizmem okazując w ten sposób łaskę.

Problem polega na tym, że nie potrafię na dzień dzisiejszy wskazać osoby, o której mógłbym powiedzieć, że reprezentuje przede wszystkim interesy Polski, naszej Ojczyzny. Między innymi dlatego zdecydowałem się na udział w Wyborach Prezydenckich w 2015 roku.


- Jarosław Narymunt Rożyński,