Jarosław Narymunt Rożyński

Kup sobie swojego wyborcę

27 lipca 2014r

W mediach, nawet tych głównego nurtu, coraz częściej pojawia się pytanie - jak to możliwe, że partie polityczne, które już całkowicie skompromitowały się przed Polakami - nadal mają poparcie polityczne ? Skąd biorą się te magiczne procenty poparcia dla partii politycznych, skoro dla każdego człowieka oczywiste jest, że środowiska te nastawione są tylko i wyłącznie na bogacenie się kosztem swoich wyborców ? Jak to możliwe, że niektóre partie pomimo całkowitej patologii rządzenia od kilkudziesięciu lat nadal utrzymują się przy władzy, jeżeli nie bezpośrednio to poprzez powiązane agencje, fundacje, instytucje bankowe lub związkowe ?

Metoda jest tak naprawdę bardzo prosta i niestety - skuteczna. Chcesz mieć "stałą, bezpieczną pracę" - wstąp do partii i dostaniesz pracę w budżetówce. Ponad 20% pracujących Polaków zatrudnionych jest na państwowych posadach. Państwo jest największym pracodawcą, a podstawowym kryterium zatrudnienia jest przynależność do partii politycznej. Tym samym, jeżeli wyborca chce zachować swoje miejsce pracy, powinien głosować na swojego pracodawcę. Najlepiej, gdy robi to wraz z rodziną, bo przecież całej rodzinie zależy, by tata czy mama (lub oboje) - mieli pracę.

W latach 2007-2011 liczba urzędników w Polsce zwiększyła się o niecałe 100 tysięcy osób. Jest to proces dokładnie odwrotny w stosunku do tego, co dzieje się w państwach rozwijających się, gdzie liczba urzedników stale się zmniejsza, ponieważ e-administracja rozwiązuje wiekszość podstawowych problemów związanych z funkcjonowaniem i restrukturyzacją administracji publicznej. W Polsce wszystko skończyło się na info-aferze i nie wiadomo ile lat jeszcze będziemy czekać na profesjonalne rozwiązania informatyczne wdrożone do administracji publicznej.

Warto tutaj zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. W naszym kraju ponad 3 mln etatów finansowane są bezpośrednio z budżetu państwa. Urzędnicy przecież nie produkują, ani tym bardziej nie ułatwiają życia produkującym. Tą całą armię urzędników utrzymujemy z naszych podatków. W swobodnym przeliczeniu wychodzi na to, że aż czterech pracowników zatrudnionych w sektorze prywatnym musi złożyć się co miesiąc na wynagrodzenie jednego pracownika zatrudnionego na państwowej posadzie.

Likwidację nadmiernej administracji publicznej zapowiadały już chyba wszystkie rządy i żaden tak naprawdę tego programu nie zrealizował. Działa tutaj niestety stara zasada, że nie obcina się ręki, która karmi. Symbioza trwa tutaj niestety w obie strony. Czy istnieje zatem możliwość wyjścia z tego zamkniętego koła ? Jak długo może trwać taka sytuacja, gdzie wąż zjada tak naprawdę swój własny ogon ?

W mojej ocenie tak naprawdę istnieje tylko jedno rozwiązanie tej sytuacji. Praca w sektorze prywatnym musi być bardziej opłacalna od pracy w sektorze państwowym. Jak do tego doprowadzić ? Zwykłe obniżenie podatków tutaj wcale nie pomoże, nie pomogą również różnego rodzaju dotacje na nowe biznesy zakładane przez ludzi bez wymaganego doświadczenia i predyspozycji. Potrzebny jest kompleksowy program z naciskiem na deregulację rynku, wsparcie innowacji (a w zasadzie - nie przeszkadzanie w jej rozwoju), oraz otwarcie się na nowe branże. Niestety kolejne decyzje zwiększające utrudnienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, pokazują, że ten wąż zjadający swój własny ogon, nie jest już w stanie sam zaspokoić swojego głodu. Czeka nas zatem nieuchronnie punkt bez wyjścią, gdzie trzeba będzie wprowadzić drastyczne i bolesne zmiany w całej gospodarce. Historia i doświadczenie uczy nas również, że czasem zamiast po raz kolejny poprawiać konstrukcję, która jest wadliwa - lepiej jest wszystko zburzyć i postawić porządnie, od nowa.

- Jarosław Narymunt Rożyński,