Jarosław Narymunt Rożyński

Dlaczego Łotwa jest na celowniku Rosji ?

26 lipca 2014r

Coraz częściej słyszymy w mediach, że zwiększa się presja Rosji na Łotwę. Ostatnio do tych informacji doszły nawet otwarte groźby ze strony polityków rosyjskich, sugerujących inwazję na wzór tej, którą widzieliśmy w czasie agresji na Krym. Pomimo tego, że Łotwa jest krajem Unii Europejskiej i NATO - Rosja nie obawia się coraz agresywniej wychodzić przeciwko Łotwie. Warto zadać sobie pytanie - dlaczego akurat Łotwa, a nie np. Litwa, Słowacja lub nawet Polska ?

Po pierwsze, Łotwa jest bardzo małym państwem graniczącym bezpośrednio z Rosją i Białorusią. W tym niewielkim kraju spośród około 2 mln mieszkańców, aż 27% stanowią Rosjanie, czyli około 560 tysięcy. Daje to solidne pole do popisu na polu propagandy i działań partyzancko-dywersyjnych na terytorium przeciwnika. Do tego wszystkiego należy dodać, że w świadomości rosyjskiej Łotwa kojarzy się przede wszystkim z Niemcami, a nie Słowianami lub Bałtami. W przekonaniu przeciętnego rosjanina, dzisiejsza Litwa to zbuntowana Żmudź, która powinna wrócić do Białorusi i do Polski, natomiast Estonia to taka "mała Finlandia". Mamy tutaj do czynienia z bardzo podatnym gruntem na wszelkie manipulacje na tle Rosjanie - Łotysze, zwłaszcza w sytuacji, gdy część z mieszkańców Łotwy otwarcie mówi o swojej przeszłości w Niemieckich oddziałach w okresie II Wojny Światowej. Nawet na otwarciu niektórych imprez sportowych pojawiają się elementy zawierające swastykę, co jest skrupulatnie przy każdej okazji wykorzystywane przez Rosjan ( i tutaj akurat słusznie! ). Wystaczy w wyszukiwarce Google wpisać hasła "Latvia Nazis, żeby zobaczyć zdjęcia z marszów, za które np. w Polsce uczestnicy spędziliby wiele czasu w więzieniu.

Po drugie, Łotwa ma najmniejsze siły zbrojne ze wszystkich krajów NATO będących przy granicy z Rosją. Na Łotwie siły zbrojne liczą zaledwie 6000 żołnierzy, oraz potencjalnie 11000 rezerwistów. Sąsiadująca Estonia ma około 3500 żołnierzy, ale za to aż 60 000 rezerwistów i dobrze zorganizowaną obronę terytorialną. Tuż obok Litewskie siły zbrojne liczą 15 000 ludzi oraz około 5000 rezerwistów, jednak Litwa ma o wiele lepsze wyposażenie tych sił. Podsumowując - Łotwa jest najłatwiejszym celem.

Po trzecie, wyobraźmy sobie reakcję NATO. Z której strony miałaby przyjść pomoc ? Estonia podejmując działania naraża się bezpośrednio na inwazję, a Litwa znajduje się w jeszcze gorszej sytuacji. Jednocześnie dostarczenie jakichkolwiek zapasów na Łotwę drogą lądową wymagałoby przejazdu między Obwodem Kaliningradzkim a Białorusią, więc w ewentualnym scenariuszu działań na Łotwie - to nie wchodzi w grę. Nie ma również dostarczenia zapasów drogą morską, ponieważ byłoby to zbyt blisko Obwodu Kaliningradzkiego. Warto również zwrócić uwagę, że rzeki Gauja, Dźwina i Ogre - w przypadku inwazji działają przede wszystkim na korzyść Rosji. Tak jak na Ukrainie powoli dochodzi do pierwszego podziału na polu walki wzdłuż rzeki Dniepr (przynajmniej taki prawdopodobny jest cel przed końcem roku) - o tyle na Łotwie te trzy rzeki odgrywają jeszcze bardziej kluczową rolę.

Mamy więc nakreślone tło działań - pozostaje tylko pytanie - kiedy ? Odpowiedź jest taka sama jak w przypadku intensyfikacji działań na Ukrainie - czyli tuż przed zimą. Przypuszczam, że dojdzie co najmniej do wybuchu niepokojów społecznych i badania terenu pod kątem możliwych działań dywersyjnych wykonywanych przez "zielone ludziki". Tym samym jeszcze bardziej zostanie nadszarpnięta reputacja NATO i UE. Dojdzie do jeszcze większego podziału pomiędzy krajami będącymi członkami tych wspólnot. W przyszłym roku już nikt nie będzie miał wątpliwości - stary ład i porządek świata ulega rozkładowi.

- Jarosław Narymunt Rożyński,