Jarosław Narymunt Rożyński

Komu w Polsce służy prawo ?

22 lipca 2014r

Jak wiadomo ze wszystkich dostępnych źródeł informacji - sądy w Polsce są bardzo niewydolne. Przecętna sprawa w sądzie pracy trwa około 3 lata. Trudno mówić w takiej sytuacji o możliwości wyegzekwowania prawa wobec firmy, która bardzo często po ogłoszeniu wyroku - już po prostu nie istnieje. Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w sądach cywilnych i gospodarczych, gdzie 3 lata to dość dobry termin zamknięcia sprawy. Bardzo często jednak trwa to 5 lat albo dłużej. Sprawy karne nie są tutaj również odstępstwem od reguły, gdzie bardzo często sprawa kończy się po 5 lub 8 latach. Pół biedy, jeżeli winny zostanie skazany. Znane publicznie są rownież sprawy nagłaśniane przez Strasburg, gdzie niektóre osoby spędziły nawet 9 lat w areszcie i to ze względu na toczące się postępowanie w sprawach gospodarczych (nikogo nie zabił, nikogo nie pobił etc.)

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w sądach rodzinnych. Sprawy rozwodowe wraz z dalszym dochodzeniem praw pomiędzy małżonkami potrafią przeciągać się nawet do 10 lat i dłuzej. Trudno w takiej sytuacji mówic o np. ustaleniu opieki nad dzieckiem, skoro to dziecko jest już pełnoletnie. Internet jest wypełniony po brzegi różnego rodzaju firmami i stowarzyszeniami, które pomagają ludziom dochodzić swoich praw przed sądem. Niestety jest to tylko niewielka pomoc, zaledwie leciutki powiew wiatru w żagle, na oceanie pełnym niesprawiedliwości społecznej, opieszałości systemu i braku dobrej woli ze strony osób podejmujących decyzje.

W sprawach gospodarczych powszechne są również areszty, gdzie czas zatrzymania znacznie przekracza wymiar wymierzonej później kary.

Jednocześnie w tym samym państwie w okresie ciszy wyborczej orzeczenia w trybie wyborczym zapadają zwykle w ciągu 24 godzin. Da się ? Da się ! Politycy w Polsce zadbali o to, aby sprawy, które dotyczą ich bezpośrednio były rozwiazywane w błyskawiczny sposób. Natomiast pozostała część społeczeństwa, szary masy systemu, skazane są na wiele lat dochodzenia do sprawiedliwości. I to nie zawsze w sposób skuteczny.

Istnieje także w Polsce tryb przyśpieszony, który jest trybem szczególnego postępowania o wykroczenia. Dotyczy to głównie wykroczeń chuligańskich oraz wykroczeń na imprezach masowych. Innymi słowy - jest on stosowany przede wszystkim przeciwko społeczeństwu protestującemu przeciw władzy. Oczywiście wśród tych skazanych ludzi znajdują się również ludzie, którzy faktycznie zasłużyli na karę, ale w zdecydowanej przewadze - sądy mają do czynienia z uczestnikami protestów, wieców wyborczych, lub przypadkowo złapanymi przechodniami, którzy zostali w pobliżu tych wydarzeń ujęci.

Demokracja przedstawicielska u swoich podstaw była koncepcją reprezentowania grupy wyborców przez ludzi, którzy w najlepszy i najskuteczniejszy sposób walczą o interesy grupy społecznej, która oddała im władzę. Niestety z czasem okazało się, że ten system po prostu nie działa. Aktualny system przypomina sytuację niewolnika, który raz na cztery lata ma prawo wybrać swojego pana. W żaden sposób nie wpłynie to na jego los, ponieważ tuż po zakończeniu wyborów wszystkie obietnice wyborcze zostają zapomniane, a jednocześnie nie ma możliwości ukarania osób, które nie wywiązują się ze swoich obietnic. Tym samym po 4 latach znów wybieramy swojego pana, który tak samo jak poprzedni - niezależnie od tego co nam obieca - po zakończonych wyborach, nie zamierza w żaden sposób szanować naszego głosu. To niewolnik pracuje na rzecz swojego Pana, a nie odwrotnie.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdy niewolnik składa pozew preciwko swojemu panu, to sędzia biorący udział w tej sprawie - utrzymuje się tylko i wyłącznie dzięki pieniądzom pana. Jest w taki sam sposób uzależniony od woli pana, jak niewolnik, którego sprawę podejmuje.

Historia pokazuje jednak, że gnębione masy wcześniej czy później potrafią zorganizować się i znieść system niewolnictwa. Mam głęboką nadzieję, że tak samo będzie również tym razem.

- Jarosław Narymunt Rożyński,