Jarosław Narymunt Rożyński

Jak długo Ukraina będzie bronić się sama ?

21 lipca 2014r

Od wielu miesięcy mówi się o różnego rodzaju sankcjach, ale tak naprawdę - bardzo niewiele się dzieje. Rosja nadal coraz agresywniej zachowuje się w stosunku do Ukrainy, a wewnątrz Unii Europejskiej brak jednolitego stanowiska odnośnie dalszego postępowania. Konflikt na Ukrainie przynosi straty finansowe obu stronom - wojna zawsze dużo kosztuje. Jak dobrze pamiętamy - stan budżetu Ukrainy nie wyglądał najlepiej już w zeszłym roku, a jak wygląda dzisiaj - tak naprawdę nie wiadomo. Powstaje jednocześnie pytanie - jak długo będą trwały rosyjskie działania ofensywne i jak długo będzie w stanie bronić się Ukraina ?

Rosjanie swoje decydujące uderzenia zawsze planują przed zimą. Prawie zawsze nastepuje uderzenie na początku chłodnego okresu i nastepnie "wymęczenie przeciwnika" poprzez chłodną, wschodnią zimę. W mojej ocenie nie inaczej będzie tym razem. Spodziewam się, że do października będą na Ukrainie prowadzone działania przede wszystkim dywersyjne i sabotażowe, jednoczesnie pozwalające przeciągać konflikt w czasie. Znając realia geograficzne Ukrainy - tuż przed zimą Rosja będzie próbowała zająć wschodnią część do lini Dniepru. Żeby to jednak było możliwe, myślę że najpierw przygotuje odpowiedni podkład m.in. w trzech obszarach.

Pierwszy to przede wszystkim wojna propagandowa. Coraz częściej będą przedstawiane materiały mające na celu pokazanie "tragicznej sytuacji Rosjan na wschodzie Ukrainy". Bardzo prawdopodobnym przekazem będzie tutaj ponownie szantaż gazowy w tle nadchodzącej zimy. Prawdopodobnie niezawodni rosyjscy aktorzy podający się za mieszkańców Ukrainy, będą opowiadać, że nie mają prądu, gazu i chleba i czekają, aż bracia moskale przyniosą pomoc bratniemu narodowi. Taka strategia była już stosowana przez Rosję wcześniej. Innymi słowy - Rosja musi jawić się w swojej opinii publicznej jako ta, która niesie pomoc i zapobiega katastrofie humanitarnej.

Drugim czynnikiem będzie odwrócenie uwagi od Ukrainy. Najprawdopodobnym polem skupienia nowej uwagi będzie Łotwa lub Estonia. Od kilkunastu tygodni w mediach pojawiają się informacje, że miękkie siły rosyjskie prowadzą bardzo intensywne działania w obu tych krajach. Należy tutaj przypomnieć wydarzenia jakie miały miejsce w Estonii kilka lat temu, gdzie na ulicach doszło do regularnej walki społeczności rosyjskiej z estońskimi obywatelami. Tym samym jest wysoce prawdopodobne, że uwaga medialna zostanie w jakiś sposób skierowana na ten obszar. Tym samym w "międzyczasie" Rosja podejmie działania i wkroczy bardziej otwarcie na wschodnią Ukrainę, być może jeszcze nie bezpośrednio. Nie ulega wątpliwości, że działania w kraju bałtyckim będzie miało na celu odwrócenie uwagi od głównego celu jakim będzie Ukraina.

Trzecim czynnikiem będzie wojna ekonomiczna w okresie zimowym, a konkretnie - działania skierowane na obszar gazu, paliwa i energii. Spowoduje to ogromne obciążenia dla budżetu Ukrainy i szczerze mówiąc, nie wiem jak Ukraina mogłaby tutaj zminimalizować straty. Zima na wschodzie jest znaczącym czynnikiem strategicznym. Im bardziej będzie surowa - tym lepiej dla Rosji. Nie bez znaczenia jest tutaj również fakt, że waluta Ukrainy znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji, a transakcje rozliczeniowe za surowce odbywają się najczęściej w dolarach.

W przyszłym roku, gdy śniegi opadną - w mojej ocenie działania rosyjskie skupią się na południowej części Ukrainy, a zwłaszcza w takich miastach jak Odessa, Krzywy Róg, Mikołajów, Zaporoże i Dniepropietrowsk. Na Odessę mogłyby nacierać siły umieszczone w Naddniestrzu i na Krymie. Na Zaporoże i Dniepropietrowsk najprawdopodobniej siły stacjonujące "po drugiej stronie rzeki". Końcowym elementem byłoby zamknięcie linii Mikołajów - Krzywy Róg. Tym samym Rosja odcięłaby Ukrainie dostęp do Morza Czarnego, jednocześnie umacniając swoje siły na linii Dniepru.

Wobec bierności Unii Europejskiej i wspólnoty międzynarodowej sytuacja na Ukrainie w przyszłym roku będzie przedstawiać się w wyjątkowo dramatyczny sposób. Możliwe konsekwencje to nie tylko pogorszenie się stanu gospodarki, ale również masowa emigracja ludności. Nie spodziewam się, aby zmieniło się zachowanie wspólnoty międzynarodowej w najbliższym czasie, skoro do tej pory tak niewiele w tym zakresie się wydarzyło. Tym samym idąc za ciosem, okres przed kolejną zimaąw 2015 roku przyniesie dalsze parcie sił rosyjskich tym razem w kierunku Winnicy i Kijowa. W tym miejscu przez okres zimowy prawdopodobnie Rosja stojąc od wschodu, północy i południa przy Kijowie - zaproponuje negocjacje. Warunki będą całkowicie niejasne i niezrozumiałe, a rozmowy będą się nieustannie przeciągać. Nawet gdyby władze Ukraińskie od razu zgodziły się na wszystkie warunki stawiane przez Kreml - natychmiast pojawiłyby się nowe, jeszcze bardziej niemożliwe do spełnienia. Będzie to swojego rodzaju gra na zwłokę, która da Rosji czas na przetrzymanie Ukrainy przez zimę, oraz przegrupowanie i wprowadzenie negocjacji w sprawie Ukrainy ze stronami, które nie powinny zabierać w tym temacie głosu. Najbardziej prawodopodobny scenariusz to forsowane negocjacje Rosji z Polską, Słowacją i Węgrami odnośnie pozostałej części Ukrainy. O ile jestem przekonany, że Polska ponownie odrzuci propozycję Rosji - o tyle w przypadku Słowacji i Węgier nie mam tej pewności. Może się okazać, że lokalna społeczność w przygranicznych regionach Ukrainy będzie pod silną presją propagandową i stanie przed wyborem - albo idziecie do Unii Europejskiej, albo idziecie do Rosji.

Podążając tym tokiem rozumowania - kolejne działania nastąpią przed zimą 2015 roku, gdzie Rosja zajmie dalsze terytoria Ukrainy, aby "upewnić się", że państwa NATO nie zabiorą zbyt dużo Ukrainy. Ponownie będzie to scenariusz, w którym Rosja przedstawiać siebie będzie w roli obrońcy ludu ruskiego, chociaż rosjanie z Rusią tak naprawdę praktycznie nic nie mają wspólnego.

Podsumowując... najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada, że Ukraina przetrwa do 2016 roku czyli przez następne dwa lata.

Negatywny scenariusz jest znacznie krótszy. Rosja może przecież zmobilizować swoje siły jeszcze tej jesieni, po to aby przed zimą zająć całą Ukrainę, a przez zimę dokonać umocnienia swojej obecności na Ukrainie. Jest to niestety wariant dość prawdopodobny, głównie ze względu na coraz bardziej pogarszające się otoczenie Władimira Putina oraz świadomość, że kolejne sankcje w ciągu dwóch lat mogą przynieść w końcu o wiele bardziej dotkliwe straty dla oligarchii rosyjskiej. Trzeba tutaj pamiętać również, że same sankcje są po prostu nieskuteczne. Wystarczy przytoczyć tutaj przypadek Iranu, Białorusi lub Korei Północnej, aby przypomnieć, że nawet wieloletnie sankcje mogą nie obalić władzy wykonawczej w danym państwie.

Nie istnieje scenariusz pozytywny. Siły rosyjskie są przeważające nad ukraińskimi, a jednoczesnie w interesie potęg zachodu leży, aby wojna na Ukrainie trwała jak najdłuzej przede wszystkim dlatego, że strony zainteresowane są kosztem jaki ponosi Rosja a nie Ukraina. Niezależnie, czy będzie miał miejsce "krótki scenariusz" czy "długi scenariusz" - Rosja nie będzie w stanie utrzymać Ukrainy w ciągu 2 lat. Po prostu nie posiada środków w budżecie do kontroli tak dużego państwa będącego wrogo nastawionego do Rosji. Nie przez przypadek wielokrotnie pojawia się w mediach określenie, że Ukraina będzie dla Rosji "Czeczenią w wersji XXL". Tym samym można spodziewać się, że przeciążony budżet rosyjski upadnie najpóźniej w 2018-2019 roku. Zgodnie z analizami STRATFOR i innych ośrodków analitycznych - najpóźniej w 2020 roku nie bedzie na mapie świata takiego państwa jak Rosja. Jej miejsce zajmą zbuntowane republiki, które oddzielą sie od Moskwy, a z upływem czasu przekształcą w małe, niezależne państwa. W dużej mierze pomoże im w tym kapitał zachodni. Niestety według wszystkich scenariuszy, nie będzie również Ukrainy w takim kształcie jak obecnie. W jej miejsce mają powstać co najmniej 3 niezależne państwa - część wschodnia, część zachodnia i niezależny Krym.

Niestety, trzeba to powiedzieć jasno - wojna Rosji z Ukrainą, leży przede wszsytkim w interesie stron trzecich. Polska mając historyczne doświadczenie w tym zakresie, będąc wielokrotnie napadana od wschodu i zachodu - powinna zrobić wszystko, aby wspierać Ukrainę, niezależnie od naszej trudnej przeszłości. Jeżeli Rosja szybko zajmie Ukrainę - będzie miała środki do dalszej ekspansji na wschód, tak jak robiła to w przeszłości. Dlatego trzeba zdawać sobie sprawę, że od niepodległości Ukrainy zależy bezpośrednio również niepodległość Polski.

- Jarosław Narymunt Rożyński,