Jarosław Narymunt Rożyński

Rosja demonizuje Rzeczpospolitą... a może jednak nie?

13 lipca 2014r

Od wielu tygodni obserwujemy w mediach swojego rodzaju nagonkę ze strony Moskwy na Polskę i jej aspiracje geopolityczne. Rosjanie podnoszą kwestię odbudowy Rzeczypospolitej w jej dawnych granicach jako odradzające się imperium, co najmniej tak groźne dla Rosji, jak III Rzesza. Powszechnie do języka rosyjskich mediów trafiło już określenie "faszyści", które stosowane jest wobec mieszkańców Ukrainy i Polski. Jednocześnie to właśnie Niemców przedstawia się jako jedynego prawdziwego przyjaciela Rosji, przed Chinami, Brazylią i Indiami.

Tyle tylko, że rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Po pierwsze - Rosja nie ma przyjaciół, bo w polityce istnieją tylko wspólne i rozbieżne interesy. Z całą pewnością żadne państwo nie zamierza "podłożyć głowy" pod upadającą Rosję. W najtrudniejszej sytuacji są oczywiście Niemcy, ale tylko ze względu na to, że ich gospodarka bazuje na imporcie surowców z Rosji. Jednocześnie zdaje się, że dzisiejsze pokolenie Rosjan zapomniało, że to nie właśnie Niemcy całkiem niedawno napadły na Związek Sowiecki i to właśnie Niemcy po drugiej wojnie światowej były głównym ramieniem NATO przeciw Związkowi Sowieckiemu. Skąd taka dwoistość natury i rozumowania na wschodzie ?

Po pierwsze ani Hitlerowi, ani nawet Napoleonowi - nie udało się zdobyć Moskwy, gdy była stolicą Rosji. Zrobili to Polacy i to nie raz. Rosjanie czczą Dzień Jedności Narodowej. To rocznica wyzwolenia Moskwy z polskich rąk. Tak naprawdę, Wojsko Polskie musiało po prostu wyjechać z Moskwy ze względu na wydarzenia w kraju, a nie ze względu na pospolite ruszenie w Moskwie. Dlaczego Rosjanie tak bardzo boją się Polaków, a nie np. Chińczyków, Ukraińców lub nawet Niemców?

Przed Królem Polski Zygmuntem III car Rosji Wasyl IV dnia pańskiego 29 października 1611 roku w uniżeniu dotknął ziemi prawą ręką i ją ucałował, natomiast wódz wojsk moskiewskich Dymitr Szujski bił czołem o ziemię, a Iwan Szujski uczynił to trzykrotnie.

Hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski odbył wjazd uroczysty przez Krakowskie Przedmieście na Zamek Królewski, wiodąc za sobą: cara rosyjskiego Wasyla IV Szujskiego, jego braci: Dymitra Szujskiego z żoną – wielką księżną Jekatieriną Grigoriewną, Michaiła Szeina patriarchę moskiewskiego i całej Rusi. Żółkiewski przedstawił ich Królowi i Senatowi po czym car Rosji Wasyl IV dokonał uroczystego złożenia Hołdu Królowi Polski.Tak w skrócie wyglądał Hołd Ruski. To drugi Hołd po Hołdzie Pruskim, gdzie władcy kraju oddają się w panowanie pod Króla Polski uznając jego zwierzchność przed Bogiem.

Hołdu Pruskiego nie ma w niemieckiej Wikipedii. Po przełączeniu języka, znajdziemy wzmiankę dotyczącą obrazu, a nie wydarzenia historycznego. Nie ma już na świecie również takiego państwa jak Prusy.

Ktokolwiek opisywał hołd cara Rosji w Rzeczypospolitej mógł się spodziewać, że Rosja zażąda spalenia dzieła i głowy piszącego, jako forma zadośćuczynienia zniewagi carskiego majestatu Rosji. W komunistycznej Polsce zacierano starannie pamięć o polskich zwycięstwach nad Moskwą z pierwszych dziesięcioleci XVII w. Pisano o tym mało, w telewizji tematu nigdy nie poruszano, nie prowadzono nad nim badań naukowych. Odbicie Kremla z polskich rąk w 1612 r. jest dziś w Rosji świętowane jako Dzień Jedności Narodowej.

Aby zrozumieć dokładniej, dlaczego Rosja boi się Polski - trzeba również wspomnieć Bitwę pod Kłuszynem 4 lipca 1610 roku. Siły wroga, szacowane na 30 tys. Rosjan pod dowództwem Dymitra Szujskiego oraz 5 tys. najemnych wojsk cudzoziemskich pod dowództwem Jacoba de la Gardie i Edwarda Horna, miały znaczną przewagę nad Wojskami Polskimi. Po stronie Korony Rzeczypospolitej było 5608 husarii, 400-700 innej kawalerii i 200 piechoty. Polacy rozgromili siły rosyjskie i zajęli Moskwę. Rosjanie z kolei - kilkadziesiąt lat później dokonali rozbiorów Polski. Spirala nienawiści pomiędz dwoma narodami nakręcała się przez kolejne pokolenia, a obecnie Rosja zadaje sobie pytanie - skoro my dokonaliśmy rozbiorów, atakowaliśmy ich w trakcie I Wojny Światowej i II Wojny Światowej, okupowaliśmy ich przez prawie cały XX wiek - to jakiej odpowiedzi możemy się spodziewać od Polaków w XXI wieku, gdy za plecami Polski stoi supermocarstwo - USA ?

Kiedyś Imperium Mongolskie w szczytowym momencie swojego rozwoju terytorialnego zajmowało niemal całą Azję Środkową, Syberię, Chiny, Ruś i Bliski Wschód, przez co było największym państwem w historii, zaraz po Imperium Brytyjskim. Dzisiaj Mongolia to zaledwie 2,7mln mieszkańców z potencjałem militarnym nie zagrażającym nikomu. Prusy brały udział w rozbiorach Polski, a potem zniknęły na zawsze z mapy Europy. Każde imperium, ma swoją falę wzrostu, swój szczyt i swój upadek. Dzisiaj na fali wzrostu unosi się USA, Japonia, Turcja i Polska. Dawne potęgi Europy - Niemcy i Rosja, chylą się ku swojemu upadkowi. Więdzą o tym analitycy geopolityki, wie o tym również Rosja.

- Jarosław Narymunt Rożyński,