Jarosław Narymunt Rożyński

Patrzenie przez media

4 lipca 2014r

Nie jest oczywiście tajemnicą, że w każdym kraju lokalne media pokazują inną rzeczywistość. W jednym kraju wielkim wydarzeniem są zawody tenisowe, w innym regionalne rozgrywki w krikieta, a w jeszcze innym sytuacja w jakiej znalazł się ksiądz lokalnej parafii. Te wszystkie historie napędzające oglądalność zwykle przykrywają inne informacje, zazwyczaj z zakresu geopolityki. Gdy zaczniemy jednak większą uwagę przykładać do tego, w jaki sposób poszczególne kraje przedstawiają wydarzenia na świecie - możemy złapać się za głowę.

Jeżeli wydaje Ci się, że telewizje w Polsce przeszły swojego rodzaju rewolucję i oczyszczenie po PRL - to jesteś w bardzo głębokim błędzie. Znacząca większość dziennikarzy to całkowicie ubezwłasnowolnione światopoglądowo manekiny, których zadaniem jest pisanie pod dyktando wydawcy, bez możliwości wyrażenia własnych opinii. Część z nich daje oczywiście upust swoim pogladom publikując blogi pod różnymi pseudonimami, a część po prostu idzie za ciosem. Ktoś z dziennikarzy ostatnio zacytował słowa wydawcy względem dziennikarza : jak się nająłeś jako pies - to szczekaj.

Wystarczy przełączyć na CNN, BBC, RT lub RTE i można zobaczyć jak bardzo różne są to przekazy od naszych lokalnych stacji telewizyjnych. Tematem numer jeden w mediach na całym świecie są przede wszystkim kolejne wojny w Afryce, zamieszki w Indiach oraz wydarzenia w Iraku i Turcji. Tymczasem u nas wywołuje się sztuczne tematy, które mają przykryć kolejne afery taśmowe i korupcyjne. Oglądając wieczorne wiadomości mam czasem wrażenie, że widzę zmontowane filmy z YouTube opatrzone komentarzem redaktora. Zastanawiam się wtedy, z czego te media się utrzymują, skoro przecież taki przekaz z pewnością nie przynosi dochodu. Jednak zaraz potem, przypominam sobie wielkość dotacji dla poszczególnych wydawnictw i zaczynam rozumieć cel tej całej papki w mediach.

Proponuję na koniec takie doświadczenie. Proszę odszukać sobie w YouTube Kronikę Filmową lub stare wydania Dziennika Telewizyjnego, np. z 1984 roku lub wcześniej. Zalecam obejrzenie całości a potem jeszcze raz dzisiejsze wiadomości z najpopularniejszych stacji telewizyjnych. Prawda, że wyglądają praktycznie tak samo ? Jest duża szansa, że nawet bohaterowie tych informacji, pomimo 30-40 lat różnicy, nadal są Ci sami.

I właśnie do tego służy w Polsce telewizja.

- Jarosław Narymunt Rożyński,