Jarosław Narymunt Rożyński

Kampania samorządowa już się zaczęła

1 lipca 2014r

Dzisiaj informacją najczęściej powtarzaną w mediach jest potencjalny sojusz na lewicy. Nie wojna na Ukrainie, nie coraz bardziej dramatyczna sytuacja w Iraku, która przeradza się w duży regionalny konflikt, ani nawet nie wpłynięcie Amerykańskiego niszczyciela do portu w Gdyni. Najważniejszą wiadomością był sojusz dwóch marginesowych partii, które połączone razem... nadal stanowią margines. Skąd taki taniec mediów wokół tego wydarzenia?

Od kilkunastu lat scena polityczna podzielona jest na dobre na dwa obozy, które bardzo przypominają podział w dwudziestoleciu międzywojennym na endecję i sanację. Chociaż oba obozy bardzo wyraźnie deklarują przywiazanie do tradycji i idei Józefa Piłsudskiego, to jednak bez wątpienia jedna strona jest znacznie bardziej konserwatywna, a druga znacznie bardziej liberalna. Tym samym można zaryzykować stwierdzenie, że nasza scena polityczna, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych - jest ustabilizowana. W USA podział przebiega na linii Republikanie - Demokraci, w Polsce ten podział przebiega na linii Prawo i Sprawiedliwość - Platforma Obywatelska. Oczywiście w obu systemach istnieją dwie małe przystawki.

Nieodwracalnie jednak kończy się czas postkomuny. Obozy nawiązujące do tego systemu skazane są już na niebyt. Widać to wyraźnie nie tylko po średniej wieku kandydatów, lecz również głosujących na te ugrupowania. Lewica nie ma szans na wejście w najbliższym czasie w jakiekolwiek koalicje i tym samym nie pozostaje jej nic innego jak rządy z cienia, lub rządy lokalne. Dlatego też kampania na lewicy zaczyna się tradycyjnie od "zwierania szeregów", wzmacnianiu struktur oraz przyciskania mediów.

Wbrew pozorom jest to bardzo dobra wiadomość. Po najbliższych wyborach parlamentarnych nowe twory lewicowe podzielą los takich ugrupowań jak Unia Pracy czy SDRP. Nie tylko dlatego, że prawie całkowicie pozbawią się przyszłości poprzez niedopuszczanie nowego pokolenia do głosu, ale również dlatego, że od ponad 25 lat nie przedstawiają absolutnie żadnych nowych wartości i programów, które w jakikolwiek sposób pasowałyby do dzisiejszych czasów. Tym samym trwanie przy stanowiskach stało się celem samym w sobie. Ponieważ nie ma już szans na stanowiska rządowe - cała para poszła w gwizdek przed wyborami samorządowymi.

- Jarosław Narymunt Rożyński,