Jarosław Narymunt Rożyński

Powrót Króla lub upadek Rzeczypospolitej

29 czerwca 2014r

Zaabsorbowani niemal całkowicie tym, co dzieje się w kraju, powinniśmy czasem znaleźć chwilę, aby zdystansować się i spróbować zrozumieć jak nas postrzegają inni, przyglądający się nam z boku. XX wiek zaczął się od I Wojny Światowej w 1914 roku, która przywróciła Rzeczpospolitą Polskę na mapy Europy. XIX wiek zaczął się z kolei tak naprawdę od Kongresu Wiedieńskiego z 1814 roku, gdzie zebrali się przedstawiciele szesnastu państw europejskich w celu rewizji zmian terytorialnych i ustrojowych spowodowanych wybuchem rewolucji francuskiej i wojnami napoleońskimi. Sięgając wstecz do XVIII wieku przypominamy sobie o III Wielkiej Wojnie Północnej w latach 1700-1721 (trwała 21 lat!), powstaniu Wielkiej Brytanii w 1707 roku, oraz wydarzeniu dla nas najważniejszym, najstraszniejszym i jednocześnie zbyt rzadko przypominanym - o wojnie o sukcesję polską.

PolskaW latach 1733-1735 toczyła się wojna między koalicją Francji, Hiszpanii i Bawarii a Austrią, Rosją, Prusami i Danią. Jednak główną przyczyną wojny była rywalizacja o Koronę Polską pomiędzy Stanisławem Leszczyńskim herbu Wieniawa a Augustem III Sasem. Skutkiem tej wojny było utracenie przez Rzeczypospolitą własnej podmiotowości na arenie międzynarodowej. Na wiele kolejnych lat polska suwerenność została ograniczona. Wiek XVIII był dla nas przede wszystkim ogromnym cierpieniem, przypieczętowanym ostatecznie rozbiorami Polski.

Wiek XVII również rozpoczął się od wielkiego konfliktu - była nim wojna trzydziestoletnia, w której udział brały Czechy, Dania, Norwegia, Szwecja, Republika Zjednoczonych Prowincji, Francja, Szkocja, Anglia, Saksonia, Brandenburgia-Prusy, Księstwo Witenbergii oraz Święte Cesarstwo Rzymskie, czyli I Rzesza Niemiecka. Rzeczpospolita Obojga Narodów nie brała bezpośrednio udziału w tych walkach i dzięki temu udało jej się utrzymać status mocarstwa w Europie. Wojna trzydzistoletnia spowodowała wielkie spustoszenia terytoriów niemieckich i ogromne straty ludzkie, siegające w niektórych krajach Rzeszy aż 50% zaludnienia.

Cofnijmy się ponownie do początku wieku, tym razem XVI. Oto bowiem Król Niemiec Maksymilian I rywalizuje z Jagiellonami o sukcesję czeską i węgierską. W latach 1500-1503 toczy się wojna litewsko-moskiewska, w której Polacy również biorą udział. Skutkiem tej wojny była utrata przez Wielkie Księstwo Litewskie 30% jej ziemi. Zaledwie kilka lat później, bo w 1507 roku wybucha kolejna wojna litewsko-moskiewska. 8 października 1508 roku zawarto w Moskwie pokój wieczysty, jednak Rosja zachowała wszystkie swoje zdobycze poza Lubeczem. Zaledwie kilka lat później pojawia się znów ciekawa data: 1514 rok gdy przeciwko Polsce i Litwie Król Niemiec Maksymilian zawiera sojusz z Wielkim Księstwem Moskiewskim.

PolskaXV wiek zaczyna się dla nas od Wielkiej Wojny z Zakonem Krzyżackim. Od 14 sierpnia 1409 roku do 1 lutego 1411 roku trwała wojna pomiędzy Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim a Zakonem Krzyżackim, czyli znów - Niemcami. Niezwyciężona do tej pory armia krzyżacka poniosła klęskę, przede wszystkim ze względu na to, że Polska i Litwa połączyły swoje siły, aby odeprzeć agresora.

Na początku XIV wieku rozpoczęła się Wojna Stuletnia. W konflikcie tym pośrednio lub bezpośrednio wzięły udział praktycznie wszystkie państwa w Europie. W Polsce również trwały nieustannie konflikty, intrygi, a nawet zabójstwa królów. Wystarczy przypomnieć takie postacie jak Władysław I Łokietek oraz wydarzenia takie jak wojna z Brandenburgią, wojna z Krzyżakami o Kujawy, wyprawę na Ruś czy sojusz z Węgrami.

XIII wiek był dla nas okresem rozbicia dzielnicowego, ale również symboliczną datą sprowadzenia Krzyżaków do Polski. Na ziemiach naszej ojczyzny poszczególne księstwa nieustannie walczyły zarówno ze sobą jak i z nowym agresorem.

Dochodząc do początku XII wieku znów trafiamy na znaczący konflikt - czyli najazd króla niemieckiego Henryka V na Polskę w 1109 roku. Zorganizował wyprawę zbrojną przeciwko Polsce, aby wymusić podział naszej Ojczyzny. Była to jedna z wielu klęsk oręża niemieckiego, jakie przyszły w kolejnych latach, dziesięcioleciach, stuleciach.

HusariaCofając się o 1000 lat w historii Polski, do XI wieku, znajdujemy na początku wieku wojny Bolesława I Chrobrego z Niemcami w latach 1002-1018. Jednocześnie w 1018 roku Bolesław Chrobry zorganizował wypawę, aby przywrócić na tron kijowski swego zięcia Świętopełka. W historii zapisała się przede wszystkim bitwa pod Wołyniem 22 lipca 1018 roku oraz zajęcie Kijowa 14 sierpnia 1018 roku. Dwukrotne zrzucenie z Świętopełka z tronu zakończyło się poparciem Jarosława Mądrego z dynastii Rurykowiczów jako godnego władcy Rusi i podpisaniem paktu o nieagresji.

Proszę pomyśleć teraz na spokojnie. Od ponad 1000 lat prowadzimy wojny na wschodzie i zachodzie. Z tego całego okresu patrząc krok po kroku na poszczególne wydarzenia możemy wyodrębnić kilka znaczących faktów, które pomogą zrozumieć pewne procesy.

Po pierwsze - Polska była najsilniejsza, gdy głową państwa nie był człowiek wywodzący się z Warszawy lub Poznania, czy Gniezna. Polska swoje najpiękniejsze lata miała wtedy, gdy rządzili synowie Giedymina. Władysław Jagiełło był HusarzWielkim Księciem Litewskim, również Kazimierz IV Jagiellończyk, Jan I Olbracht, Aleksander Jagiellończyk, Zygmunt I Stary, Zygmunt II August i inni. Tym, którzy teraz się oburzą odpowiem, że przecież nawet Józef Piłsudski pochodził z Wilna, a urodził się w Zułowie w 1867 roku - czyli na Litwie. Przypominam także, że okręg wileński ma w herbie i fladze Pogoń Litewską. Historia potęgi polskiej zawsze zaczynała się lub kończyła w Krakowie lub Wilnie, nigdy w Warszawie.

Po drugie - Rzeczpospolita zawsze największe zwycięstwa odnosiła razem z Litwą i Ukrainą. Przez Litwę rozumiem tutaj nie Żmudź, która dzisiaj przypisuje sobie wyłączne prawa do dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego - lecz przede wszystkim Białoruś. Tak naprawdę, to właśnie Białoruś jest bezpośrednim dziedzicem Wielkiego Księstwa Litewskiego, a obecnie od lat znajduje się pod wpływem indoktrynacji i propagandy rosyjskiej. Wystarczy spojrzeć na mapy z XIII-XV wieku, by pozbawić się co do tego wszelkich złudzeń. Dzisiejsza Litwa (Żmudź), będąca w niemieckiej i protestanckiej strefie wpływów od XVIII wieku, jest jedynie ćwiartką tego czym kiedyś tak naprawdę była Litwa. Na Białorusi powoli znów budzi się świadomość własnych korzeni i kwestia unifikacji historycznej Litwy jest coraz częściej podnoszona (wraz z pytaniem o kształt Litwy po zakończeniu rządów Aleksandra Łukaszenki).

Po trzecie - nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Powtarzał to Lech Kaczyński, powtarzał Piłsudski, powtarzał Stanisław II August Poniatowski, powtarzał Jan III Sobieski, Stefan Batory, i wielu innych. Niestety pamiętał o tym również Stalin, Hitler, Otto von Bismarck, Iwan IV Groźny oraz Caryca Katarzyna II Wielka. To, co dzisiaj dzieje się na wschodzie Ukrainy - za rok może mieć miejsce w Polsce. Aby uświadomić sobie z jaką dynamiką zmienia się Europa - proszę przypomnieć sobie sytuację gospodarczo-militarną Niemiec w 1935 roku, a następnie w 1939 roku.

Po czwarte - im silniejsza była władza magnaterii i szlachty - tym słabsza była Rzeczypospolita. Dzisiejsze partie polityczne, w których rodzinne klany przesiadając się z jednej partii do drugiej nadal pełnymi garściami grabią majątek narodowy - to właśnie dzisiejsza szlachta i magnateria. Nie wszyscy przedstawiciele tych grup społecznych byli postaciami negatywnymi, jednak większość z nich absolutnie nie interesowała się przyszłością Polski. Na nic zdały się apele, wołania o honor, o godność, o dobro Ojczyzny - żądza pieniądza zawsze wygrywała.

WojnaPo piąte i ostatnie, pamiętać musimy, że konflikty zawsze wybuchały na początku wieku. Nie było w historii Europy takiego państwa, które żyłoby przez 75 lat w spokoju nie biorąc udziału w konflikcie zbrojnym na dużą skalę. Od czasu zakończenia II Wojny Światowej minęło 65 lat. Czy dzisiaj jesteśmy pewni, że Unia Europejska przetrwa następne 10 lat ? Czy jesteśmy przekonani, że Ukraina utrzyma swoją niepodległość do końca przyszłego roku? Czy nie mówi się o tym, że Białoruś i Rosja mogą w porozumieniu zająć Kraje Bałtyckie ?

Takie są najważniejsze wydarzenia w naszej historii, które powtarzają się regularnie w każdym wieku, zamykając stary cykl i otwierając nowy. Tak od 1000 lat wygląda historia Polski. Wiek XXI nie będzie niczym innym. Polacy w 1920 roku absolutnie byli przekonani, że Wielkiej Wojny już nie będzie. Nie brakowało takich, którzy w 1938 roku byli jeszcze przekoanni o konieczności współpracy z Niemcami i Rosją, oraz wiecznym sojuszu Polski, Francji i Wielkiej Brytanii. Dzisiaj nie możemy mieć złudzeń, że XXI wiek będzie inny, ponieważ właśnie zamykamy stary cykl i wkraczamy w nowy, który tym razem zaczyna się od agresji Rosji na Ukrainę.

Analitycy The Economist piszą o tym, że Polska jest w znakomitej formie, rozwija się szybko i powinna być przykładem dla innych krajów Unii Europejskiej. Nie wspominają o tym, że wraz z Litwą, Łotwą i Estonią znajdujemy się w Niemieckiej strefie wpływów. Prawie całkowicie przejęte zostały media, przemysł stoczniowy zlikwidowany, przemysł wydobywczo-górniczy zlikwidowany, banki w większości przejęte lub uzależnione od niemieckiego kapitału. Unia Europejska przechodzi kryzys, ale Niemcy bogacą się coraz szybciej. Próba poszerzenia strefy wpływów o Ukrainę, spowodowała zdecydowany ruch Rosji, wycofanie się Kliczki, i umocnienie obu globalnych graczy na swoich pozycjach. Uruchomiło to też proces twardego odbudowywania swojej strefy buforowej przez Rosję. Następnym naturalnym krokiem dla Rosji i Niemiec będzie wybór pomiędzy dwoma opcjami - wojną i próbą przejęcia strefy wpływów drugiej strony (czego oba kraje nauczone już historią nie chcą), albo podział strefy buforowej na linii Wisły i przejęcie kontroli nad "swoją" częścią, czego oba państwa dokonywały w przeszłości wielokrotnie. Nikt spośród analityków geopolityki nie ma wątpliwości, że proces ten już się rozpoczął kilka lat temu i że obie strony wybrały podział strefy buforowej zamiast konfrontacji.

100 latAmerykański think-tank STRATFOR również od wielu lat opisuje procesy zachodzące w tej części świata, jednak dokłada do tego wszystkiego swoją cegiełkę wskazując, że Polska nie ma innej alternatywy jak tylko sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, jeżeli myśli poważnie o tym, aby być w stanie odeprzeć nadchodzące parcie sąsiadów z obu stron. Tym samym USA wyciąga do nas rękę, ale zamiast uścisku i rozpoczęcia współpracy - natrafia na rękę żebraka, który liczy na to, że dostanie coś za darmo. Historia pokazuje, że takie sojusze nigdy nie były zawierane. George Friedman w 2007 roku opublikował książkę "Następne 100 lat", w której napisał, że do rewolucji na Ukrainie związanej z powstaniem anty-rosyjskim dojdzie około 2015 roku. Pomylił się w swoich analizach zaledwie o niecałe dwa lata.

Tym samym trafiamy z powrotem na problem, z którym musimy po prostu zmierzyć się sami. Zanim opadną emocje związane z wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi - pojawią się inne - znaczne ważniejsze pytania. Gdzie zatrzyma się Rosja ? Czy przetrwa suwerenna Ukraina ? Czy Kraje Bałtyckie będą następne ? Czy przetrwa Gruzja ? Czy przetrwa Mołdawia ? Czy następnym celem będzie Polska ?

Żeby rozwiązać te wszystkie problemy, musimy na podstawie historycznych doświadczeń - ułożyć plan, mapę drogową, listę warunków jakie musimy spełnić by obronić swoją suwerenność. Posługując się tymi najważniejszymi punktami, które wymieniłem wcześniej - możemy odtworzyć częściowo taką listę.

Po piąte, skoro proces już się rozpoczął, musimy zadać sobie pytanie - czy jesteśmy na to przygotowani ? Pomimo ostatnich inwestycji w czołgi Leopard, oraz pozostały sprzęt - zdecydowana większość ma świadomość, że nie jesteśmy w ogóle przygotowani do obrony. Biorąc pod uwagę, jak niewiele czasu nam pozostało - powinniśmy podjąć odważne i zdecydowane kroki. Żeby określić ile czasu nam pozostało do konfrontacji, najlepiej zadać sobie pytanie - jak długo będzie bronić się Ukraina ? Ile czasu minie zanim wojska rosyjskie, lub pro-rosyjskie staną bezpośrednio przy Pamięćwschodniej granicy Polski? W najlepszym wypadku jest to 2017 rok. Jednocześnie wracając do wcześniejszych analiz m.in. STRATFOR - widzimy wyraźną datę 2020 roku, przed którym napewno dojdzie do konfrontacji. Biorąc pod uwagę przesunięcie o dwa lata (Majdan na Ukrainie w 2013 roku a nie 2015), dochodzimy do wniosku, że może to być mniej więcej wiosna 2018 roku. Nie zmienia to jednak faktu, że "miękkie działania" będą miały miejsce znacznie wcześniej. W zasadzie można powiedzieć, że zaczęły się już w 2010 roku. Reasumując : w najlepszym wypadku mamy niecałe 2-3 lata na podjęcie właściwych działań.

Po czwarte, im dłużej będziemy tolerować obecny system demokracji przedstawicielskiej - tym większe będzie ryzyko, że elity władzy będą działać na rzecz własnych korzyści, przeciwko swojemu Narodowi. W żadnym wypadku nie mozemy liczyć na to, że ludzie, którzy uznają Państwo Polskie jako twór teoretyczny, będą dbać o dobro i bezpieczeństwo tego teoretycznego państwa. Dla nich realne są wyłącznie ich własne pieniądze. Tylko to się liczy. Tym samym dochodzimy do wniosku, że nie da się zbudować wystarczającego potencjału gospodarczego i obronnego państwa, bez zburzenia obecnego systemu. W obecnej chwili trwa swojego rodzaju pat na scenie politycznej, gdzie żadna z głównych partii (PIS i PO) nie jest w stanie w nowych wyborach zbudować koalicji, która byłaby w stanie uzyskać 50% poparcia w Sejmie. Mówią o tym wszystkie sondaże od końca 2011 roku. Tym samym wybory parlamentarne będą z pewnością powtórzone. Potem drugi raz. Czy jest sens powtarzać je trzeci raz ?

IntermariumPo trzecie, Ukraina jest żywym dowodem na to, że kraj w środku Europy można zbombardować, ostrzelać, najechać i co najwyżej liczyć się tylko z krytyką części opinii publicznej lub sankcjami dla kilkunastu osób. W mediach coraz rzadziej pojawiają się wiadomości z Ukrainy, a wielu ludzi zaczęło zdawać sobie sprawę, że Unia Europejska to nie cały świat. Poza nią istnieją takie mocarstwa jak Chiny, Indie, Pakistan, Iran, Brazylia, Arabia Saudyjska, Korea, Japonia, dla których los Ukrainy jest tak samo obojętny jak los Polski, czy Litwy. Nie wolno nam zapominać, że przecież przez wiele lat w środku Europy toczyły się kolejne wojny na Bałkanach. Ktoś mógłby powiedzieć : wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły. Z biegiem czasu, coraz bardziej zdesperowana Ukraina będzie szukać coraz większej pomocy ze strony swoich sąsiadów. Pozostaje im jedynie Polska. Jednocześnie, coraz bardziej będzie rosła presja na Kraje Bałtyckie, gdzie osamotniona Litwa również będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie - co jest ważniejsze w jej wojskowej doktrynie obronnej - sankcje gospodarcze dla kilkanastu osób mieszkających w Rosji, czy ścisły sojusz wojskowy z Polską, nawet za cenę daleko idących ustępstw.

BiałoruśPo drugie, Białoruś na dzień dzisiejszy jest wielką niewiadomą. Gdy Rosja zacznie działać bezpośrednio na terenie Państw Bałtyckich - będzie starała się zrobić to przede wszystkim za pomocą Białorusi. Z jednej strony będą to działania przypisywane separatystom na Litwie, Łotwie i Ukrainie, a z drugiej strony - wszyscy będą mieli świadomość, że działania będą koordynowane z Białorusi przez Rosjan. W ostatecznym posunięciu Rosja gotowa jest poświęcić Białoruś po to, aby sprawdzić reakcję sojuszu NATO. Wszyscy będą mieli świadomość, że nie można militarnie odpowiedzieć Białorusi nie ściągając na siebie kontrataku ze strony Rosji. Tym samym wysoce prawdopodobne jest, że Białoruś postawiona przed rosyjskim wyborem - albo zajmiecie Litwę, albo my zajmiemy Was - wybierze "mniejsze zło". Jednocześnie nie przez przypadek na Białorusi ćwiczy się "tłumienie polskiego powstania". Obecny układ władzy doskonale zdaje sobie sprawę, że budząca się świadomość narodowa odwołuje się nie do tradycji sowieckich lecz do tradycji Wielkiego Xięstwa Litewskiego, w tym - dynastii Jagiellonów, dynastii Giedymina i sojuszu militarno gospodarczego z Polską. Białoruś coraz częściej zadaje sobie jeszcze jedno pytanie - jak będzie wyglądała przyszłość po epoce Aleksandra Łukaszenki ? Ten wyjątkowy przywódca, który do tej pory był wielokrotnie krytykowany przez media i polityków z zachodu - w ostatecznym rozrachunku może przejść do historii jako wielki bohater. Wystarczy wyobrazić sobie, co stałoby się, gdyby Litwa i Białoruś zjednoczyły się nie w konflikcie, lecz w traktacie pokojowym wychodząc jednocześnie z propozycją utworzenia jednego tworu pod nazwą Wielkiego Xięstwa Litewskiego będącego członkiem Unii Europejskiej oraz. członkiem Korony Rzeczypospolitej jako federacji razem z Rzeczpospolitą Polską. Jeżeli wydaje się to dzisiaj nierealne - to polecam serdecznie bardziej uważnie przyjrzeć się działaniom opozycji i komentatorów politycznych na Białorusi.

Barack ObamaPo piersze, gdy państwa zawierają sojusz, lub gdy tworzą nowy twór polityczny - zawsze pojawia się pytanie o wzajemne relacje i o przywództwo. Czy zapomnieliśmy już o funkcji prezydenta Unii Europejskiej ? Czy ktoś nas pytał czy chcemy Hermana von Rompuya ? Czy Polacy brali udział w głosowaniu, w którym mogliby wybrać osobą na takie stanowisko ? Niestety nie. Trudno sobie także wyobrazić, aby Polacy zaakceptowali na takim stanowisku np. Niemca. Naszym przedstawicielem, jako kraju członkowskiego w UE, w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi lub w rozmowach z Rosją miałby być Niemiec ? Tym samym musimy zadać sobie pytanie - czy my bylibyśmy w stanie zaakceptować Koronę Rzeczypospolitej na czele której stałby Ukrainiec ? Lub czy bylibyśmy w stanie zaakceptować taki sojusz, w którym na czele stałby Litwin ? Na pewno przed oczami od razu pojawia się Wołyń, Wilno, oraz wydarzenia z ostatnich spotkań sportowych, gdzie wszyscy byliśmy świadkami tego jak wyglądają obecnie stosunki pomiędzy naszymi krajami. Jednak jednocześnie sytuacja geopolityczna i parcie Rosji na zachód powoduje, że Litwa, Białoruś i Ukraina będą szybciej musiały sobie odpowiedzieć na pytanie o swoją przyszłość, a Polska będzie musiała wychodzić z inicjatywami i gotowymi rozwiązaniami, po to aby za kilka miesięcy nie znaleźć się bezpośrednio w tej samej sytuacji. Ponadto Litwa, Białoruś i Ukraina nie czują presji z zachodu, natomiast Polska zaczyna coraz bardziej świadomie odczuwać ekspansję gospodarczą i polityczną Niemiec.

NATOWyobraźmy sobie zatem, że oto wojska rosyjskie w połowie przyszłego roku zajmują ziemie Ukraińskie do linii Dniepru. Na południu, w Odessie pojawiają się pierwsi separatyści, tak jak to miało miejsce kilka miesięcy wcześniej w Słowiańsku i Ługańsku. Jednocześnie na Mołdawii wybuchają zamieszki. W tym samym czasie Abchazja i Osetia wsparte przez Rosję podejmują agresywne działania wobec Gruzji, a w Estonii wybucha pro-rosyjskie powstanie - takie jakie miało miejsce kilka lat wcześniej. Ukraina jest bankrutem, brakuje pieniędzy na wypłaty dla budżetówki, wybuchają wszechobecne strajki, sytuacja w kraju pogarsza się. Jednocześnie narastają napięcia pomiędzy Litwą a Białorusią i Rosją. W Polsce po dwóch kolejnych wyborach parlamentarnych - nadal nie udało się utworzyć rządu. Połowa województwa Zachodniopomorskiego i Pomorskiego została wykupiona przez Niemców. Na Śląsku wybucha powstanie w obronie praw ludzi narodowości śląskiej. Prezydent Ukrainy ustępuje, jednocześnie trudno jest wyłonić nowego prezydenta w sytuacji, gdy połowa kraju znajduje się pod okupacją i jednoczesnie mieszkańcy nie mają możliwości wziąć udziału w wyborach.

Korona RzeczypospolitejW końcu jednak Polska i Ukraina znajdują wspólne rozwiązanie - prezydent Polski poprzez referendum znosi parlament. Prezydent Ukrainy zostaje wyłoniony przez naród w sposób podobny do tego, w jaki wyłoniono tymczasowego prezydenta po wydarzeniach na Majdanie. Dochodzi do unii personalnej i Polska, Ukraina oraz Litwa, tworzą Koronę Rzeczypospolitej - zachowując i szanując swoją odrębność tak jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii. Skoro Anglia potrafila porozumieć się ze Szkocją i uszanować maleńką Walię - to przecież Polska również potrafi porozumieć się z Ukrainą i uszanować mniejszą Litwę. Każde z państw ma swojego przedstawiciela, jednak na czele tego nowego podmiotu stoi Król i Królowa. W tym samym czasie USA zaczynają dostarczać gaz do Europy, a ceny ropy spadają poniżej poziomu umożliwiającego Rosji finansowanie swojej gospodarki. Odradzające się imperium rosyjskie zapada się w sobie cofając się do wielkości i roli małego Księstwa Moskiewskiego. Białoruś nie ma już oparcia i rynku zbytu, a nie może sobie pozwolić na wieczne odcięcie się od rynku Europejskiego. Przystępuje do Korony Rzeczypospolitej.

Można także wyobrazić sobie znacznie odmienny scenariusz. Polska tkwi w przekonaniu, że wydarzenia na Ukrainie nie są jej problemem. Nas przecież chroni sojusz NATO. Tym samym pod koniec 2015 roku Ukraina upada ogłaszając bankructwo i niewypłacalność. Władza nie jest w stanie zapanować nad tłumem, pojawia się nowy, prorosyjski prezydent. Ukraina staje się państwem federalnym z językiem rosyjskim, jako językiem urzędowym. Jednocześnie na terenie Ukrainy w 2016 roku przy granicy z Polską ustawia się rosyjskie wojsko. W Estonii stłumione zostaje pro-rosyjskie powstanie, a tuż obok na Litwie - poprzez sabotaż zostają zniszczone linie kolejowe łączące Białoruś z Obwodem Kaliningradzkim. Rosja i Białoruś zaczynają domagać się utworzenia korytarza umożliwiającego swobodny transport i przepływ ludzi. Wzdłuż linii kolejowej zaczynają pojawiać się uzbrojeni "pracownicy prywatnych firm" rosyjskich i białoruskich, którzy twierdzą, że są tam po to, aby zabezpieczać transporty żywności i innych środków pomiedzy Białorusią i Rosją. Świat obiega wiadomość, że żołnierze litewscy otworzyli ogień do bezbronnych pracowników Rosji i Białorusi. Jednocześnie w wyniku kolejnego powstania w Estonii ginie kilkudziesięciu Rosjan Oba kraje wkraczają do Litwy, Łotwy i Estonii, aby chronić życie i zdrowie "swoich obywateli". Zbiera się NATO, jednak Niemcy, Holandia i Francja zgłaszają veto na wszelkie działania. W 2017 roku wojska rosyjskie stacjonują wzdłuż całej wschodniej granicy Polski. Jednocześnie po trzech wyborach parlamentarnych - nadal nie udało się wyłonić większości parlamentarnej i utworzyć rządu. Przez ponad 2 lata nie udało się uchwalić budżetu, nowych ustaw, czy reform gospodarczych. Tym samym siły ekstremalne zaczynają zamieniać protesty w otwartą walkę z władzą. Na NATOŚląsku wybucha powstanie wspierane przez związki zawodowe. Wszystkie siły radykalne domagają się ustąpienia prezydenta i rozpisania nowych wyborów. Koalicja nadal nie może porozumieć się z opozycją, nadal nie można wyłonić większości w Sejmie, nie udaje się również wprowadzić zmian do konstytucji reformujacych ustrój w Polsce. Na ulicach Warszawy kolejne marsze niepodległości nie trwają już kilka godzin lecz kilkanaście dni. Prezydent "ustępuje". Tydzień później na Warmii i Mazurach pojawiają się "zielone ludziki". W ramach działań sojuszniczych NATO, Niemieckie czołgi wjeżdżają na Śląsk, Pomorze Zachodnie, Pomorze. Nie potrzebują na to zgody, bo po pierwsze - nie ma kto tej zgody wydać, a po drugie Polska kilka lat wcześniej sama podpisała ustawę umożliwiającą działanie wojsk państw trzecich na swoim terenie. Polska zwraca się o pomoc do USA. Zaplanowano debaty w Kongresie, które w ciągu 2 tygodni mają wyłonić plan pomocy dla Polski. W tym samym czasie ze strony Ukrainy wjeżdżają do Polski grupy uchodźców. Jeden z autobusów zostaje zaatakowany. Nowy pro-rosyjski prezydent Ukrainy wygłasza mowę o tym, że Przemyśl zawsze był Ukraiński. Dwa dni później wybucha gazociąg w Polsce wschodniej. Znów "prywatne siły zbrojne" pojawiają się w celu ochrony obiektów strategicznych, tym razem w Polsce. Ze względu na rosnące zagrożenie - siły niemieckie ustawiają się wzdluż linii Wisły. Rosja nie może sobie pozwolić na taką prowokację! Siły Rosyjskie, Ukraińskie i Białoruskie wkraczają do Polski, aby wyzwolić Polskę od naizstów, zatrzymują się na linii Wisły. W związku z rosnącym napięciem zwołana zostaje sesja nadzwyczajna ONZ. Strony rozmawiają ze sobą, po czym Rosja i NATO zawierają pakt o nieagresji i wzajemnej współpracy. Lecz Polski już wtedy na mapie Europy nie będzie.

- Jarosław Narymunt Rożyński,