Jarosław Narymunt Rożyński

Sojusz atomowy Niemiec i Rosji

26 czerwca 2014r

Od 25 lutego 2010 roku w Obwodzie Kaliningradzkim trwa budowa elektrowni atomowej przy granicy z Litwą. Do tej pory ta inwestycja nie budziła u nas zbyt wielu emocji, aż do momentu, gdy okazało się, że Bałtycka Elektrownia Atomowa oferuje dostawy prądu do Polski, Litwy i Niemiec (sama elektrownia nie jest jescze ukończona). Zwłaszcza ta ostatnia propozycja wiąże się w pierwszej kolejności, z negocjacjami z Polskimi władzami w sprawie położenia kabli niezbędnych do świadczenia dostaw z Obwodu Kaliningradzkiego do Niemiec. Chyba, że uda się to załatwić jakoś z pominięciem Polski.

W ostatnich dniach szef rosyjskiego, państwowego koncernu Rosnieft wystąpił z propozycją dostarczania Niemcom prądu z Obwodu Kaliningradzkiego za pośrednictwem kabla bałtyckiego. Smaczku dodaje fakt, że Igor Sieczin jest bardzo bliskim i zaufanym współpracownikiem Władimira Putina.

Podczas, gdy media głównego nurtu mamią Polaków urojonymi sojuszami energetycznymi w UE - w Niemczech w ośrodku konferencyjnym na półwyspie Schwanenwerder nad jeziorem Wannsee, szef Rosnieftu przy pełnej sali przedstawił założenia do imponującej prezentacji "Rosja - Niemcy : droga ku przyszłości". W wydarzeniu tym uczestniczyli członkowie zarządów największych niemieckich spółek energetycznych oraz. niemieccy politycy. Co ciekawe - cały projekt przedstawiany jest w kontekście umowy dwustronnej z całkowitym pominięciem głosu Polski, lub Unii Europejskiej jako takiej.

Jest to jeden z wielu przykładów na to, że Rosja i Niemcy kierują się przede wszystkim twardym interesem geopolitycznym, bez oglądania się na inne kraje, w tym Polskę, Francję czy Stany Zjednoczone. Jednocześnie jest to bardzo wyraźny dowód na to, że wszystkie pseudo-sankcje nakładane na Rosję są po prostu żałosną grą przed mediami, gdzie w spokoju dalej prowadzi się politykę opartą wyłącznie o kryteria ekonomiczne.

Cały projekt i temat nie jest oczywiście nowy. Już w 2011 roku między rosyjskim Ministerstwem Gospodarki i ówczesnym Ministrem Gospodarki Niemiec - Philippem Röslerem - trwały intensywne prace nad tym projektem. Rosjanie przedstawili plan położenia podmorskiego kabla energetycznego o przepustowości 1000 megawatów. Projekt ten nosił nazwę "Interconnection Kaliningrad Region Power System - German Power System".

Czy rzeczywiście ten kabel trzeba puszczać pod wodą ? Przecież Niemcy już teraz masowo wykupują ziemie w województwie Zachodniopomorskim i Pomorskim. Być może za 2-3 lata okaże się, że kabel ten będzie spokojnie leżał na prywatnych ziemiach niemieckich w Polsce.

W tym wszystkim można jednak wyobrazić sobie zupełnie alternatywny scenariusz. Oto w okolicach 2020 roku Unia Europejska jako sojusz rozpada się. Niemcy, które były do tej pory największym płatnikiem netto domagają się uznania ich prawa do zakupionych ziem na pomorzu zachodnim i pomorzu środkowym.

Można też zadać sobie inne pytanie: dlaczego najpierw buduje się elektrownię a potem szuka kupców na zakup energii ? Co Rosja zrobi z elektrownią atomową, z której nie może eksportować prądu ?

To pytanie jednak należy postawić inaczej. Dla Rosji sprzedaż prądu nigdy nie była priorytetem. Całkiem możliwe, że Rosja potrzebuje elektrowni atomowej w Obwodzie Kaliningradzkim przede wszystkim do własnych potrzeb. Otwarte pozostaje pytanie - do jakich ?

Jedna z możliwych odpowiedzi przyszła dosłownie w ostatnich tygodniach. Rosja uruchomiła w Obwodzie Kaliningradzkim bardzo rozbudowaną stację radiolokacyjną. To nic innego jak radar nowej generacji typu Woroneż-DM, którego zasięg wynosi 4500 km. Jak się jednak okazuje ten zasięg może powiększyć się do 6000km, ale do tego potrzebne jest między innymi dodatkowe zasilanie. Radar ten jest w stanie nie tylko wykrywać i monitorować rakiety strategiczne, ale także rakiety operacyjno-taktyczne i pociski manewrujące.

Kolejną inwestycją, dla której elektrowania atomowa jest niezbędnym elementem jest punkt pomiarowy do sterowania satelitami rosyjskich Wojsk Kosmicznych. Jest to kolejny dowód na to, że Rosjanie nieustannie inwestują i umacniają swój potencjał militarny w Obwodzie Kaliningradzkim, starając się jednoczesnie przynajmniej po części wciągnąć w to kapitał państw zachodnich.

A co robimy my, Polacy ?



- Jarosław Narymunt Rożyński,