Jarosław Narymunt Rożyński

Absurdy populistów w polityce

25 czerwca 2014r

Gdy słucham wypowiedzi niektórych polityków, którzy w ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiają się w mediach głównego nurtu, to muszę przyznać, że robi mi się i śmiesznie i smutno. Autorytetami moralnymi nazywają siebie samych ludzie, którzy nie stronią od rasistowskich i ksenofobicznych wypowiedzi, jednocześnie wielokrotnie okzykujący samych siebie ekspertami we wszystkich dziedzinach, dający popis całkowitej nieznajomości prawa cywilnego, prawa handlowego, czy jakiegokolwiek innego. Najbardziej w tym wszystkim przeraża mnie jednak postawa wolnych mediów, które na rzecz podnoszenia oglądalności - nie protestują przeciw takim zachowaniom w polskiej polityce. Być może wydaje im się, że ludzie wygłaszający takie skrajne poglądy dyskredytuja się sami? Niestety badania opinii publicznej pokazują, że dzieje się coś dokładnie odwrotnego.

Przywykliśmy już do tego, że ludzie z marginesu polityki wygłaszają płomiene przemowy pod adresem calej klasy politycznej. Przywykliśmy już do tego, że podstawową zasadą głoszoną przez ekstremistów ma być likwidowanie wszystkiego dookoła - łącznie ze szkołami, zakładami opieki publicznej, systemem emerytalnym itd. Trudno przecież oczekiwać innej retoryki od ludzi, którzy przez całe swoje życie niczego nie zbudowali.

Dlaczego zatem człowiek, który głosi takie ekstremalne hasła z przekonaniem, że potrafi uzdrowić polską gospodarkę - nie jest prezesem dobrze prosperującej spółki giełdowej albo szanowanego powszechnie klubu biznesu? Dlaczego ludzie, którzy wykrzykują najwięcej pseudo-gospodarczych haseł nie są w stanie np. stworzyć lobby, które skutecznie wspomagałoby wdrażanie korzystnych przepisów prawa?

Oto nagle nowi wybrańcy narodu jednego dnia ogłaszają się wybitnymi matematykami, następnego dnia cybernetykami, prawnikami, filozofami, myślicielami, a tak naprawdę nie mogą pochwalić się żadnym dorobkiem z w/w dziedzin. W rzeczywistości nie dorobili się często w swoim życiu żadnej emerytury, ponieważ nie poświęcili się w swoim życiu żadnej pracy. Trudno znaleźć w ich życiorysie jakiekolwiek informacje na temat kariery zawodowej. Jednak nie przeszkadza im to wygłaszać skrajne poglądy na temat kodeksu pracy, rynku pracy, gospodarki czy systemu emerytalnego. Dzisiaj utrzymują się z datków partyjnych swoich zwolenników, natomiast niewykluczone, że jutro - będą utrzymywać się z wydatków wszystkich podatników.

Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie, czy na zaufanie społeczne zasługują ludzie, którzy nie byliby w stanie poprowadzić kiosku ruchu, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a co dopiero pokierować państwem. Czy naprawdę gotowi jesteśmy oddać swój los w takie ręce ? Czy gdyby tacy ludzie prowadzili prywatną firmę - czy ktoś z nas zainwestowałby w taką działalność ?

Zamiast autorytetów w polityce znalazły się niewyczerpane skarbnice cytatów, z których każda następna wypowiedź bije głupotą poprzednią. Do tej pory poparcie społeczne dla takich ludzi oscylowało w granicach błędu statystycznego. Było oczywiście kwestią czasu, aż ktoś wyczuje w tym możliwość zrobienia interesu dla siebie - w końcu im głupszy polityk w rękach lobby - tym skuteczniej lobby działa. Tym samym skoncentrowano się na budowaniu autorytetu jednego i drugiego idioty, po to tylko aby w przyszłości wymusić na nich decyzje korzystne biznesowo np. całkowitą prywatyzację sektora energetycznego, albo prywatyzację policji.

Jednym z najbardziej absurdalnych pomysłów jest przymusowe wprowadzenie wolnego rynku we wszystkich obszarach życia oraz zakaz zakazywania i nakaz wolności wszystkiego (w tym wolności) pod groźbą pozbawienia wolności. Tym samym ludzie kreujący się na polityków prawicy, ośmieszają się propagując hasła znacznie bardziej zbliżone do środowisk anarchistycznych. Nie trudno sobie przeciez wyobrazić, co działoby się, gdyby sąsiednie państwa na wolnym rynku mogły wykupić każde przedsiębiorstwo tylko po to, aby wprowadzić monopol na sprzedaż wody, prądu, gazu czy żywności.

Wystarczy, że w większości straciliśmy stocznie, kopalnie, media i znaczącą część przemysłu ciężkiego.

Innym propagandowym absurdem jest, de facto, zniesienie polskiego kapitalizmu, w rzeczywistości będącego socjalizmem, który powstał po upadku komunizmu i wprowadzenie w Polsce prawdziwego kapitalizmu biorąc przykład z komunistycznych Chin. Oczywiście całkowicie pominięty jest fakt, że w tym azjatyckim kraju ponad 170 milionów ludzi żyje przy dochodach $1,25 dziennie - czyli około 3,75zł dziennie. To zaledwie 112,5zł dochodu miesięcznie. Mówiąc wprost - w tym nowym modelu gospodarki, jaki z takim przekonaniem nam się proponuje - większość z nas byłoby stać co najwyżej na dwie bułki i puszkę coli dziennie. Do podziału pomiędzy ojca, niepracującą żonę i nie chodzące do szkoły dzieci.

Idąc dalej trafiamy na swojego rodzaju rozdwojenie jaźni w sprawach moralnych i religijnych. Najczęściej jest to po prostu propagowanie ustroju, w którym można otwierać sex shopy i burdele, ale tylko z jednoczesnym zachowaniem tradycji katolickiej. Równolegle postuluje się wprowadzenie kary śmierci, która przecież stoi w sprzeczności z doktryną mówiącą o tym, że życie ludzkie jest wartością najważniejszą.

Bardzo ciekawe są również programy naprawy sytuacji gospodarczej poprzez prace w instytucjach europejskich. Zwykle sprowadza się to do zabrania możliwie największej ilości pieniędzy z Unii Europejskiej, a potem wyjście z niej zanim się rozpadnie.

Niemniej zabawny jest program zlikwidowania podatków, a co za tym idzie wydatków na edukację i służbę zdrowia. Pomysłodawcy zapomnieli jednak, że niewykształcone społeczeństwo nie będzie znało obowiązującego prawa i zaatakuje władzę w przekonaniu, że każdy może stanowić porządek metodą siły. Gdy już ta siła dopadnie polityków, to niestety może się okazać, że wszelakie leczenie będzie już dla nas wszystkich niedostępne.

Sprawa zaczyna być poważna, gdy zaczniemy rozumieć, że to wszystko nie jest tylko paplaniną dla żartów jak w tandetnym kabarecie tylko prawdziwym odzwierciedleniem poziomu intelektualnego nowej klasy politycznej. Kiedyś bowiem krzyczano na ulicach, że wszystkim problemom społecznym i gospodarczym winni są Żydzi, Polacy i komuniści. Dzisiaj jest to eksterminacja lewaków. Kto nie zgadza się z wielkim wodzem ten jest „lewak” oraz „esbek”, a stado baranów powtarzających bezmyślnie hasło wodza potwierdza jego wiedzę o wszystkim na wszystkie tematy. Tylko efektów nie widać.

Ci, którzy nie rozumieją przekazu wielkiego wodza, albo prawdziwych patriotów - odbierają przekaz podprogowy z telewizji, która przecież jest prywatna i nikt nie ma obowiązku jej oglądania. Jednak nasi wspaniali nowi przywódcy bez mrugnięcia okiem recytują, co zrobią wolnym mediom, jak tylko dorwą się do władzy. Powieszą stokrotkę, ujebane stoły spalą, resztę utopią w smole, a lisy przepędzą do lasu.

Jeżeli wydaje Ci się czytelniku, że to opis przesadzony - to przypomnij sobie ludzi wyrywających drzewa z ziemi w trakcie Marszu Niepodległości zaraz po tym, jak z flagami Polski na ramieniu krzyczeli "Sieg Heil".

Jaka w tym była logika ? Jaki przekaz ?

Ostatnimi czasy do tej bogatej w absurdy retoryki doszło zalegalizowanie marihuany i sprzedawanie arszeniku w aptekach, oraz broni palnej na stacjach benzynowych. Tak, aby człowiek, który postanowi zakończyć swój żywot mógł najpierw na haju postrzelać sobie do lewaków.

Nie sposób wymienić wszystkich absurdów, bo każdego dnia powstają nowe. Rozmnażają się chyba przez pączkowanie. Rosnące poparcie dla tych wszystkich idiotyzmów pokazuje tylko, że społeczeństwo jest kompletnie zdesperowane w szukaniu rozwiązania kryzysu, w którym się znalazło.

Odrobina zdrowego rozsądku wystarczy, żeby wyciągnąć wnioski z tego jak kończył się los państw, które poszły drogą populistycznych haseł.

Życie jednak rządzi się swoimi prawami i populiści, którzy tak bardzo powołują się na monarchię i Króla, który w ich mniemaniu jednak nie istnieje - otrzymają lekcję z najmniej oczekiwanej strony. Zadaniem głowy państwa jest bowiem ochrona ładu społecznego, fundamentów wspólnego domu i dbanie o życie i zdrowie wszystkich obywateli. Aby ten ład i porządek zapewnić, Król przymusowo wyśle ich do szkoły, potem do cięzkiej pracy, by na końcu swoich lat mogli spokojnie korzystać z opieki zdrowotnej bez obawy o to, czy ktoś ich jutro pod wpływem marihuany nie zastrzeli na ulicy.

... a to wszystko zgodnie z prawem ustalonym w demokratyczny sposób, przez większość uprawnionych obywateli. Z Bożej Łaski.



- Jarosław Narymunt Rożyński,