Jarosław Narymunt Rożyński

Sytuacja geopolityczna Ukrainy

24 czerwca 2014r

Nieustannie trwają walki na wschodzie Ukrainy. Media częściowo przestały nas już informować na bieżąco o tych wydarzeniach. Tymczasem dzisiaj w zestrzelonym śmigłowcu śmierć poniosło kolejne 9 osób. Jednocześnie około 11 funkcjonariuszy ukraińskich sił bezpieczeństwa zginęło we wschodnich obwodach. Od 15 kwietnia do 20 czerwca śmierć poniosły co najmniej 423 osoby - żołnierze i cywile. Według stanu opublikowanego na dzień 23 czerwca ONZ odnotowała łącznie ponad 46 tysięcy uchodźców wewnętrznych, którzy nie opuścili ojczyzny, a przemieścili się w jej granicach. Wśród tych ludzi jest 11 500 osób, które wyjechały z Krymu i 34 600 mieszkańców wschodniej Ukrainy, którzy opuścili swoje domy.

W obliczu tej tragicznej sytuacji musimy zadać sobie pytanie o sytuację geopolityczną naszego sąsiada, którego bezpieczeństwo jest bezpośrednio powiązane z naszym. Wnioski z tej analizy muszą przecież stanowić podstawy do budowania naszej strategii obronnej na przyszłość.

Do tej pory nasza polityka obronna oparta była głównie o wiarę w NATO oraz gwarancje bezpieczeństwa wynikające z partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak wydarzenia z ostatnich tygodni mocno wstrząsnęły tym poczuciem i zmusiły do zadania pytania - co możemy zrobić sami? Co zrobilibyśmy będąc teraz na miejscu Ukrainy ? Czy istnieje ryzyko, że będziemy następną stroną w tego typu konflikcie ?

Nie ma wątpliwości, że sytuacja na Ukrainie daleko odbiega od stabilnej. Już to samo w sobie stanowi potężny cios w gospodarkę tego kraju. Koszty wszystkich operacji na południu i wschodzie tego kraju, obywatele będą odczuwać przez wiele następnych lat. Tym samym perspektywa wejścia do Unii Europejskiej teoretycznie jeszcze bardziej się oddaliła. Oznacza to, że tragiczna sytuacja gospodarcza mieszkańców Ukrainy - będzie jeszcze gorsza.

Wszystkie deklaracje pomocy Ukrainie ze strony Unii Europejskiej i USA okazały się również nie wystarczające. Determinacja Rosji w odbudowaniu swojej strefy buforowej jest znacznie silniejsza. Mamy również pełną informację czego możemy spodziewać się po krajach NATO w Europie. W obliczu kryzysu ponownie odżyła kwestia finansowania sił zbrojnych oraz współpracy państw europejskich w ramach struktur NATO. Zdecydowana większość z nich jest przeciwna wzmacnianiu Europy Wschodniej. Innymi słowy - nasza sytuacja pod tym względem wcale nie odbiega tak daleko od sytuacji Ukrainy, jak nam się to wydaje.

Nie ma porozumienia w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Stanowisko Węgier przez moment zaskoczyło Europę. Czechy i Słowacja w zasadzie same wykluczyły możliwość udziału w tworzeniu jakichkolwiek baz NATO na terenie swoich państw. Bardzo mocno ogranicza to potencjalne działania sojuszu w przyszłości. Polska wydaje się być tutaj jedynym państwem rozumiejącym zagrożenia płynące z kryzysu na Ukrainie.

Zmiana władzy na Ukrainie nie przyniosła radykalnej zmiany w polityce gospodarczej i najprawdopodobniej będzie to jedna z najtrudniejszych kadencji w historii Ukrainy. Naród postawił przed swoim prezydentem zadanie nie tylko odbudowania gospodarki, ale również odzyskania utraconych ziem. Dla większości analityków wydaje się to nie realne w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Dobre chęci i najpiękniejsze nadzieje nie są w stanie zatrzymać czołgów czy rakiet, które mogłyby w odwecie spaść na Ukrainę. Niestety analizując na chłodno wszystkie "za" i "przeciw" - dochodzimy do wniosku, że nie ma tutaj pozytywnego scenariusza. Pozostaje wyłącznie wybór między niezwykle bolesnymi przemianami. Sami doskonale pamietamy, jak trudne były u nas przemiany w latach'90-tych, a przecież nie braliśmy w tym czasie udziału w żadnym konflikcie zbrojnym.

Stany Zjednoczone popierają przemiany demokratyczne na Ukrainie, ale absolutnie nie zamierzają angażować się bezpośrednio. Ukraina nie jest członkiem NATO, nie jest również członkiem Unii Europejskiej. Tym samym nawet, gdyby pojawiła się taka wola polityczna - jest ona po prostu z praktycznego punktu widzenia niemożliwa na dzień dzisiejszy do zrealizowania.

Tym samym dochodzimy do wniosku, że Rosja powoli, ale systematycznie będzie posuwać się w głąb Ukrainy. Poza samymi Ukraińcami - nic nie stoi tutaj na przeszkodzie. Jednocześnie ze względu na ograniczenia budżetowe - oba kraje będą starały się osiągnąć swoje cele strategiczne przy możliwie najmniejszych kosztach finansowych. Mamy już prawie połowę 2014 roku i zaledwie za 3-4 miesiące na wschodzie zacznie się zima. Tym samym pojawią się nowe elementy rozgrywki, takie jak szantaż gazowy i energetyczny.

Polska jest głęboko zaniepokojona sytuacją na Ukrainie. Naszym podstawowym pytaniem jest dzisiaj : co będzie jutro, pojutrze, za kilka tygodni lub za kilka miesięcy. W naszym oczywistym interesie leży wspieranie Ukrainy, tak aby nasze granice nie były wyznacznikiem bezpieczeństwa w Europie. Jednocześnie kryzys ten daje nam łyk czasu, który powinniśmy maksymalnie wykorzystać w celu usprawnienia naszej obrony.

- Jarosław Narymunt Rożyński,