Jarosław Narymunt Rożyński

5% PKB na MON

17 czerwca 2014r

W obecnej sytuacji geopolitycznej Polska musi ustawić swoje priorytety na nowo. Polityka obronna wymaga wieloletniej strategii rozwoju w zakresie przemysłu zbrojeniowego i nowoczesnych technologii. Jest to nieustanny wyścig z czasem. Zarządzanie bezpieczeństwem kraju można porównać do pracy snajpera, który przez wiele godzin czeka z ręką na spuście nie zawsze oddając strzał, a w pozostałym czasie non stop trenuje swoją kondycję fizyczną i psychiczną.

Obowiązkowa służba wojskowa w Polsce to już przeszłość. Wojsko musi na rynku pracy konkurować nie tylko z małymi firmami, ale również z korporacjami, które oferują bardzo rozbudowane systemy rozwoju, świadczenia socjalne, oraz często - szeroki program szkoleń. To wszystko kosztuje i MON musi mieć na to pieniądze. Tutaj podwyżka 0,05% jest kwotą absolutnie niewystarczającą, skoro już od ponad 10 lat budżet Wojska Polskiego jest mniejszy od budżetu takich firm jak Apple, Orange czy Grupa Allegro.
Nie wolno nam tutaj porównywać budżetu MON do lat poprzednich czy też do innych państw w Europie poza dwoma wyjątkami :
- po pierwsze zawsze musimy porównywać nasz budżet obronny do budżetu potencjalnego agresora, a historia wielokrotnie jasno dawała nam do zrozumienia z czym możemy mieć do czynienia,
- po drugie, innowacje technologiczne zawsze zmieniają system i sposób prowadzenia ataku i obrony (vide aktualne działania Rosji i Ukrainy).

W związku z tym, należy jak najszybciej podjąć działania zmierzające do ustalenia na nowo priorytetów w wydatkach Państwa. Musimy zdać sobie sprawę, że mając takie doświadczenia historyczne nie możemy pozwolić sobie na ignorancję w tym zakresie. Bez obrony nie ma bezpieczeństwa, bez bezpieczeństwa nie ma rozwoju, bez rozwoju Ojczyzna umiera. Dlatego musimy na nowo zredefiniować politykę strategiczną Państwa, stawiając w nim wojsko, policję, pozotałe służby mundurowe, straż pożarną, służbę zdrowia i edukację ponad rozrywkę, dofinansowanie koncertów muzycznych, wydarzenia sportowe, propagandę sukcesu, dworki w Chobielinie, finansowanie partii czy sponsorowanie bakrutujących gazet.

Nie wolno nam liczyć na to, że sojusze polityczne zastąpią nam wydatki na obronę naszych granic. Takie myślenie było powszechne w XX wieku i zakończyło się dla nas kubłem zimnej wody na głowę w 1939 roku po rozpoczęciu II wojny światowej i jeszcze drugim wstrząsem w 1945 roku. Nie wolno nam drugi raz popełnić tego błędu i dlatego musimy mieć plan wprowadzenia podstawowych zmian w tym zakresie.

Po pierwsze : musimy mieć świadomość tego, że wyścig zbrojeń zamienił się w wyścig technologiczny. Absolutnym priorytetem dla wojska jest dostęp do nowoczesnych technologii, w tym nie tylko nowych wozów bojowych oraz dronów, lecz także takich kwestii jak infrastruktura teleinformatyczna, oraz narzędzia wywiadowcze. Aby lepiej wyobrazić sobie skalę tych zmian, proponuję zamknąć oczy i cofnąć się o 10 lat. Gdy uświadomimy sobie, że nie było wtedy iPhone, nie było smartfonów, nie było powszechnie dostępnych tabletów, drukarek 3d, inteligentnych okularów, smart TV - uświadomimy sobie, że jest to zaledwie promil postępu technologicznego z jakim na codzień musi nadążąć wojsko. Nigdy nie wolno nam zapominać, że technologie takie jak teflon czy Internet pojawiły się w wyniku prac w przemyśle zbrojeniowym na długo przed tym, gdy weszły do użytku w pozostałych gałęziach przemysłu. Nie wolno pozwalać sobie tutaj na bierność. Wojsko jeżeli się nie rozwija, to się cofa.

Po drugie : system zarobków w wojsku musi być znacznie atrakcyjniejszy. Kuriozalna jest sytuacja, gdy żołnierz w stopniu porucznika otrzymuje wynagrodzenie niższe od grafika komputerowego z rocznym doświadczeniem. Oczywiście rozumiem tutaj wszystkie kwestie związane z relacjami podaż-popyt na rynku pracy, ale te zasady należy również wprowadzić w wojsku poprzez jednoczesne podniesienie kryteriów przyjęcia do wojska. Wzrasta inflacja, koszty życia, pracownicy w firmach dostają większe pieniądze, a zarobki żołnierzy nie doganiają tych zmian. Ponownie odwołam się tutaj do informatyki - 20 letni programista może bez problemu liczyć na zarobki około 2000zł netto, po 5 latach jego uposażenie wzrasta do około 4000zł netto, czyli około 100%. W dużych ośrodkach miejskich ludzie w branży reklamowej, IT, medycznej, ubezpieczeniowej czy bankowości - w wieku 30 lat często dochodzą do poziomu 7000 zł - 10000 zł brutto. Żołnierze w większości nie mają ani takich perspektyw i to należy jak najszybciej zmienić.

Po trzecie : rozwój przemysłu zbrojeniowego w Polsce, może być nie tylko wzmacnianiem naszego bezpieczeństwa, ale również bardzo silnym impulsem do napędzania naszej gospodarki. Nie przez przypadek w krajach rozwijających się takich jak Stany Zjednoczone, Izrael i Korea Południowa - przemysł zbrojeniowy jest bardzo ściśle powiązany przemysłem technologicznym, zwłaszcza w zakresie innowacji IT. Polska ma najlepszych programistów i konstruktorów na świecie i ten potencjał musimy bezwzględnie wykorzystać.

Po czwarte : system emerytalny wymaga reformy. Absolutnie nie do przyjęcia są pomysły pozbawienia żołnierzy praw emerytalnych po odbyciu 15 lat służby. Nie wolno porównywać wojska, policji, czy funkcjonariuszy służb do górników czy innych grup zawodowych. Jest absolutna różnica pomiędzy służbą a pracą zawodową. Nie jest moim celem umniejszanie tutaj niebezpieczeństw jakie kryją się w pracy zawodowej innych grup społecznych, lecz wyraźne wskazanie, że służba Ojczyźnie jest całkowicie odrębnym trybem życia, którego nie można porównywać z pracą w jakiejkolwiek branży. W przekonaniu żołnierzy, obecne regulacje emerytalne stanowią zasadniczy filar zawodowej służby wojskowej oraz gwarancję poczucia bezpieczeństwa żołnierza i jego rodziny. Należy tutaj również liczyć się z tym, jak wygląda sytuacja żołnierzy, którzy odnieśli na misjach obrażenia uniemożliwiające im dalszą służbę wojskową, jak również utrudniające jakąkolwiek reaktywizację zawodową poza wojskiem. Tym ludziom szczególnie należy się wsparcie.

Po piątek : obrona terytorialna lub inna forma zbliżona do Gwardii Narodowej powinna być nieodłącznym elementem MON. Wojsko musi mieć narzędzia, którymi może pobudzać i kontrolować takie inicjatywy. W Polsce nie brakuje ludzi, którzy pomimo tego, że na codzień pracują zawodowo w sektorze cywilnym - w razie konieczności gotowi są zamienić natychmiast garnitur na mundur. Do tego jednak niezbędne są odpowiednie szkolenia, struktury i systemy - a to wszystko niestety kosztuje.

Po szóste : zagrożeniem w XXI wieku są nie tylko państwa, ale również międzynarodowe organizacje terrorystyczne, które prowadzą swoje działania na całym świecie. Polska jest uczestnikiem wielu operacji i w zwiazku z tym musi patrzeć na siebie jak na gracza działającego globalnie. Oznacza to, że musimy być również zdolni do podejmowania decyzji i operacji praktycznie w każdym rejonie świata. To praktycznie zawsze wymaga współpracy z lokalnymi ośrodkami siły, a do tego również niezbędne są pieniądze. Musimy pamiętać, że to co dzisiaj znajduje się 2000km lub 3000km od naszych granic - jutro może być już w centrum naszego kraju. Ta nieustanna gotowość do podejmowania decyzji w każdym możliwym scenariuszu wiąże się ze stałym utrzymywaniem pewnych ośrodków w pełnej gotowości. Te koszty zawsze będą rosły.

Po siódme : niewidzialna ręką. O tym jak ważna jest tzw. miękka siła - wyraźnie pokazała w ostatnich miesiącach Rosja. Szeroka propaganda, wpływ na zagraniczne ośrodki opinii publicznej, wpływanie na opinię publiczną poprzez internet - stały się nieodłącznym elementem polityki obronnej. Jednak wszystkie te działania, zarówno defensywne jak i ofensywne - również wymagają inwestycji finansowych.

Po ósme : asymetria. Nie tylko obrona asymetryczna jest stałym elementem strategii wojskowej - ale również asymetryczny atak. XX wiek był epoką, gdzie komputery i internet całkowicie zmieniły pole bitwy. XXI wiek bez wątpienia będzie należał do robotów. Chociaż dzisiaj jeszcze może to wywoływać uśmiech na niektórych twarzach, to sytuacja zmienia się całkowicie, gdy mówimy nie tylko o dronach, ale również o fabrykach gdzie drony budują drony. O ile w przypadku ataku wykonywanego przez ludzi zawsze liczymy się z ich zdrowiem i życiem - o tyle w przypadku maszyn - nie ma takich granic. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy 100 słabszych jednostek atakuje 1 silniejszą tylko po to, aby pomimo totalnych zniszczeń - zdobyć założony cel. Najłatwiej przedstawić to w taki sposób - każdy z nas bez problemu klaśnięciem rąk jest w stanie zabić osę. Nie widziałem jeszcze człowieka, który w ten sam sposób podejmowałby się niszczenia gniazda os. Stoimi przed fundamentalnym zadaniem budowy nowej infrastruktury, nowego rodzaju przemysłu, w którym to nie ludzie, lecz maszyny będą fundamentem budującym przyszły potencjał obronny. Rozwój robotyki i informatyki w tym zakresie - jest również nie lada wyzwaniem dla przyszłych wydatków MON.

Po dziewiąte : najmłodszy poborowy w XXI wieku będzie miał 16 lat, najstarszy zapewne 90 albo 100 lat. Zupełnie inaczej wygląda wojsko, w którym żołnierz fizycznie musi znajdować się w miejscu wykonania zadania, a zupełnie inaczej gdy za pomocą internetu steruje maszyną lub ich większą ilością. Wchodzimy w epokę, gdzie to nie człowiek będzie realizował zadania na miejscu operacji - lecz zdalnie sterowana maszyna. To oznacza, że podstawowym kryterium dla przyszłego żołnierza będzie nie jego sprawność fizyczna, ale umiejętność kontroli maszyny. Tym samym nie ma znaczenia, czy potencjalny pilot ma 16 lat czy 90 lat - ponieważ maszyna będzie wykonywać polecenia każdego operatora w takim sam sposób. To szybkość podejmowania trafnych decyzji, finezyjne umiejętności rodem z gier komputerowych będą decydować o skuteczności żołnierza. Do tego wszystkiego potrzebne są również szkolenia i nieustanne treningi. Dla formalności podpowiem tutaj, że największe na świecie zawody w strategicznych grach komputerowych odbywają się właśnie w takich krajach jak Korea Południowa, USA oraz Izrael. Jest kwestią naprawdę bardzo krótkiego czasu przeniesienie się tych pól bitwy na rzeczywiste tereny na całym świecie.

Po dziesiąte : wojna ekonomiczna. Nie wolno nam zapominać o tym, że tam gdzie jest wojsko, tam są pieniądze. A tam gdzie są pieniądze - zawsze pojawiają się lobbyści i inne grupy nacisku. Państwo musi być w stanie bronić się nie tylko przed działaniami o charakterze typowo zbrojnym, ale również wrogą polityką ekonomiczną i innymi zagrożeniami płynącymi z biznesu. Mowa tutaj o takich zagrożeniach jak przejmowanie spółek strategicznych, lobbowanie celem zmiany przepisów prawnych na rzecz farmaceutyki i niezliczonej liczby innych spraw, które teoretycznie nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak połączone w całość tworzą pewien szkielet bezpieczeństwa państwa. Szczególne zagrożenia będą tutaj płynęły własnie z nowych mechanizmów finansowych takich jak kryptowaluty, nowe mechanizmy finansowe, spółki celowe eksploatujące luki w przepisach prawnych. Tego typu zagrożenia również będą pojawiać się coraz częściej.

Podsumowując - im bardziej będziemy oszczędzać na MON, tym bardziej będziemy tracić na całej naszej gospodarce. Historia nie zna jeszcze przypadku takiego państwa, które straciłoby na inwestowaniu w swój przemysł obronny. Musimy pamiętać nie tylko o tym, jak bardzo dzięki inwestycjom w wojsko rozwinęły się takie państwa jak USA, Korea Południowa, Japonia czy Izrael - ale również Niemcy i Rosja.

Kto nie szanuje armii swojej, będzie musiał szanować cudzą.
- Sun Tzu

- Jarosław Narymunt Rożyński,