Jarosław Narymunt Rożyński

Kryzys Ukraiński następstwem wojny w Gruzji

31 maja 2014r

Niemal wszystkie ośrodki analizy geopolitycznej od lat tłumaczyły nam, że Rosja i Niemcy są skazane na dialog i szukanie porozumienia. Nie ma zastępstwa dla istniejącej od pokoleń synergii pomiędzy tymi dwoma państwami. Polska przez wieki łudziła się, że istnieje jakieś magiczne rozwiązanie tego problemu i za każdym razem, gdy nie byliśmy gotowi do wojny - ponosiliśmy klęskę.

Chcesz mieć pokój - szykuj się do wojny. To stare powiedzenie przez lata zaprzątało umysł wszystkim naszym wielkim przywódcom. Mówił o tym zarówno Mieszko I, Władysław Jagiełło, Jan II Sobieski, jak również Józef Piłsudski. Dla ówczesnej szlachty bliższa ciału była koszula i dzisiaj również, chociaż jeszcze tego nie dostrzegamy - to jeżeli w najbliższym czasie nie wybudzimy się z letargu - wrócimy do punktu wyjścia, w jakim byliśmy ponad 300 lat temu.

Podstawowym problemem jest życie w świecie iluzji, złudzeń i pustych deklaracji oraz przeświadczenie, że świat tych iluzji jest prawdziwy i rzeczywisty. Zawsze próbowaliśmy szukać pomocy w Europie Zachodniej i dzisiaj również zakładamy, że gwarantem naszego bezpieczeństwa jest Unia Europejska. Wzmacniamy więc naszą iluzję wizją potężnego NATO, którego dzisiaj po prostu nie ma. Wizyty 100 czy 300 żołnierzy amerykańskich nie robią na nikim wrażenia, pomimo całego wysiłku ze strony mediów w celu nakręcania propagandy. Te wszystkie ćwiczenia i operacje są tragicznie śmieszne w okolicznościach, gdzie Rosja deklaruje, że w każdej chwili do samego Kijowa na Ukrainie może wjechać 75 tysięcy czeczeńskich bojowników, a do Polski w ciągu 20 minut - 500 tysiecy rosyjskich i białoruskich żołnierzy. Oczywiście są to liczby grubo wyolbrzymione, ale nawet połowa wymienionego składu osobowego stanowiłaby nie lada wyzwanie dla naszych Sił Zbrojnych. Amerykanie również nie rozumieją, że dla Rosji nie ma czegoś takiego jak czerwona linia, której nie można przekroczyć. Najbardziej jednak bolesny jest widok, gdy nasi politycy zaczęli rownież wierzyć w te iluzje sukcesu i kwitnącej współpracy pomiędzy USA a Polską. Amerykanie owszem, wspierają moralnie i technologicznie nasz kraj, ale w sprawach organizacji ładu społecznego niczego nie zamierzają zrobić za nas !

Kto jeszcze nie rozumie sytuacji w jakiej znaleźliśmy się, powinien przemyśleć ostatnie kilka lat. Najpierw Gruzja poczuła wiatr w skrzydłach i skończyło się to bolesnym upadkiem i oderwaniem Abchazji i Osetii. Czy się to nam podoba czy nie - to również Rosja stanęła USA na drodze w planach wobec Syrii oraz Iranu. Później Ukraina zaczęła wymachiwać rękoma i straciła Krym, wsparcie gospodarcze i dalej traci kolejne regiony swoich wschodnich terytoriów. Czas gra na korzyść Rosji, która sukcesywnie realizuje swoją strategię geopolityczną. Oczywiście w miarę upływu czasu świat zareaguje i w odpowiedni sposób odpowie Rosji, ale niestety w międzyczasie tysiące ludzi będzie niepotrzebnie cierpieć.

Następny etap będzie niestety nie tylko szokiem, ale również wybuchem paniki. Rosja nie zatrzymała się na Gruzji, nie zatrzymała się na Krymie, nie zatrzymała się na Wschodniej Ukrainie - i nie zatrzyma się na Estonii, Łotwie, Litwie czy Mołdawii. Gdy osiągnie te cele to sfinalizowanie działań wobec Polski będzie tylko przysłowiową wisieńką na torcie. Rosja żyje w amoku oparów, które pozostały po rozbiciu Związku Radzieckiego i nadal nie rozumie, że w globalnej gospodarce nie ma miejsca na komunistyczne metody organizacji społeczeństwa i gospodarki.

Mam nadzieję, że Polacy zrozumieją to, zanim będzie za późno.

- Jarosław Narymunt Rożyński,